Czy pozbierają się podopieczni Jacka Szopińskiego po wczorajszej porażce z Unią? Czy zagrają zdyscyplinowanie? Wczoraj dyscypliny zabrakło, głównie podczas gier w przewadze, gdzie próbowali rozwiązać sprawy akcjami indywidualnymi? Źle się to skończyło, a potem była frustracja i wykluczenia z gry.
Po 20 minutach sympatycy Podhala mieli nietęgie miny. Trudno się dziwić, bo przewaga ich drużyny na nic się zdała. Przez większą część odsłony górale grali w tercji Polonii, która głównie się broniła, ale… Nie okazje się liczą, a to co jest w sieci. A do siatki trafili bytomianie, dla których to był trzeci kontratak w tej części gry. Dwa pierwsze dwójkowe były ostrzeżeniem, ale tym chyba górale się nie przejęli. No to do trzech razy sztuka – można rzec. Sarniak zapędził się do ataku i nie zdążył wrócić. Dwójkowa kontra zakończyła się strzałem pod poprzeczkę. W końcówce tercji „Szarotki” grały w przewadze, ale – podobnie jak wczoraj – po prostu źle ją rozgrywały. Strzały spod niebieskiej linii były zbyt sygnalizowane i słabe, by zaskoczyć golkipera.
Druga tercja podobna do pierwszej. Przewaga Podhala, ale nawet podczas gry w przewadze nie potrafili nic zdziałać. Jak nie jeden, to drugi, gdy się dorwał do krążka, próbował sam rozwiązać akcję. Wozili go często przez 2/3 lodowiska, nie dostrzegając partnerów. Tymczasem czas płynął, a przeciwnik bardzo dobrze grał w obronie, ale – według powyższego – miał ułatwione zadanie w likwidowaniu ataków. Rzadko atakowali hokeiści Polonii, ale bardzo groźnie. Sześć i poł minuty przed końcem tercji górale otrzymali karnego (zamrożenie krążka przez obrońcę w polu bramkowym) i Zubek go wykorzystał. Podhale zasłużyło na tego gola, ale dopiero karny dał możliwość na odrobienie strat. Nowotarżanie poszli za ciosem i w potwornym zamieszaniu podbramkowym Valtonen wepchnął krążek do bramki. Polonia musiała się odkryć, nie miała już czego bronić. No i napędzili strachu rywalowi. Obrona kompletnie się pogubiła i Zając uratował zespół od utraty gola, lecz Podhale musiało grać w osłabieniu. Gorąco było pod bramką Zająca, dwa razy wielkie zamieszanie, a Spyrka, znalazł się sam na sam z bramkarzem i… ostemplował poprzeczkę. 37 sekund przed końcem Malasiński został trafiony i musiała być mu udzielona pomoc medyczna. Nałożone zostały dwie kary na bytomian.
Przez 2 minuty Szarotki grały z przewagą dwóch graczy. Ogromna okazja, by odskoczyć na dwa gole. Tyle, że kolejna w tym turnieju niewykorzystana. Za chwilę znowu na ławkę kar powędrował bytomian. „Może teraz” – pomyśleliśmy. I wreszcie tak się stało Trzebunia dał dwubramkowe prowadzenie swojemu zespołowi. Poloniści nie dawali za wygraną. Najpierw Łoza trafił w słupek, a po błędzie Zubka, rywale dostali karnego. Spyrka nie pokonał Zająca.
MMKS Podhale Nowy Targ – Polonia Bytom 3:1 (0:1, 2:0, 1:0)
0:1 Łoza – Tumidalski (15:38)
1:1 Zubek (33:33 karny)
2:1 Valtonen (34:18)
3:1 Trzebunia – Malasiński – Valtonen (42:02 w przewadze)
Podhale: Zając – Zubek, Sarniak, Trzebunia, K. Malasiński, Kopytko – Sulka, Pudzisz, Długopolski, Bryniarski, Valtonen – Kowalski, Rączka, Ratusznik, Bury, Łojas – Kaleta, Luberda, Maksimienko, Żółtek. Trener Jacek Szopiński.
Polonia: Kura – Zdanowicz, Łukawski, Mrula, Spyrka, Fyda – Pawlik, Majewski, Tumidalski, Łoza, Kołodziej – Kużdrzał, Lisowski, Zarański, Jaworski, Koszel – Fojcik, Łozicki. Trener Dariusz Jędrzejczyk.
Stefan Leśniowski










