W Łodzi zaczyna się odbudowa hokeja, chociaż bardziej w obcym wydaniu niż rodzimym. W ekipie dzisiejszego rywala Podhala aż roiło się od obcokrajowców. Praktycznie cala ekipa to mieszanka graczy ze wschodu, Skandynawii i zza oceanu. To groźna drużyna, która w poprzedniej kolejce sprawiła ogromną niespodziankę ogrywając lidera ligi bytomską Polonię. Zajmuje piąte miejsce w lidze. Górale wystawili na tak wymagającego przeciwnika mocny skład, z zawodnikami z ekstraklasy.
Podopieczni Jacka Szopińskiego rozpoczęli potyczkę mocnym akcentem. Najpierw kapitalnie rozegrali „zamek”, który wykończył Soroka. Chwilę później J. Malasiński z dobitki ulokował czarny kauczukowy przedmiot w bramce strzeżonej przez Reinsteina. Gospodarze wybronili osłabienie, ale łodzianie za moment trafili do siatki. Odpowiedź górali była bardzo szybka. Wywalczenie krążka pod bandą w tercji obronnej, pognał z nim na bramkę Długopolski i trafił pod poprzeczkę. Goście jednak szybko złapali kontakt, wykorzystując grę w przewadze. „Szarotki” miały kilka dogodnych sytuacji na podwyższenie prowadzenia.

Po 40 minutach gospodarze powinni wysoko prowadzić. W łódzkiej tercji więcej się działo niż po drugiej stronie, ale krążek tylko raz wpadł do bramki amerykańskiego golkipera. Dodajmy, że podczas gry w przewadze. Nowotarżanie nie od dzisiaj maja problemy ze skutecznością. Dużo pracują i nie potrafią swojej pracy udokumentować bramki. Powód? Brak uderzeń z pierwszego krążka. Każde przyjęcie, przełożenie krążka z łopatki kija, sprawiało, że przeciwnik blokował uderzenia. Najlepsze okazje mieli K. Malasiński, który z metra nie trafił do odsłoniętej bramki, Bochnak przegrywając pojedynek sam na sam i Soroka.

Przyjezdni się nie poddawali, dążyli do zmiany rezultatu, a górale podawali im rękę wędrując na ławkę kar. Podczas gry w osłabieniu gospodarze wyprowadzili dwójkową kontrę. Słowakiewicz zagrał do J. Worwy, a ten…ostemplował słupek. Z drugiej strony Polak zatrzymał Frołowa w sytuacji jeden na jeden. J. Worwa kolejny raz stanął oko w oko z bramkarze, gdy jego zespól grał w osłabieniu, i nie pokonał Reinsteina. Za chwilę podobną okazję zmarnował Bochnak. Sprawy w swoje ręce wziął F. Kapica, który urządził sobie slalom między zawodnikami przeciwnika i umieścił krążek w siatce.
MMKS Podhale Nowy Targ – TME ŁKH Łódź 5:2 (3:2, 1:0, 1:0)
1:0 Soroka – Plewa – K. Malasiński (2:46 w przewadze)
2:0 J. Malasiński – Sarniak – Słowakiewicz (5:44)
2:1 Regala – Frołow – Antonowicz ( 11:55)
3:1 Długopolski – K. Worwa (12:40)
3:2 Riha – Trofimow – Kubiak (15:48 w przewadze)
4:2 Żurawski – Słowakiewicz - J. Worwa (231:31 w przewadze)
5:2 F. Kapica (58:01 w przewadze)
Podhale: Polak - Kamieniecki, Żurawski, Bochnak, F. Kapica, Soroka – Szlembarski, Sarniak, Jarczyk, K. Malasiński, K. Worwa – Nykaza, Pudzisz, J. Malasiński, T. Kapica, Plewa – Słowakiewicz, Sulka, J. Worwa, Długopolski, Valtonen. Trener Jacek Szopiński
ŁTH: Reinstein – Antonowicz, Regala, Popow, Pietrowskij, Frołow – Kubiak. Wilson, Riha, Trofimow, Taimatow – Matuszewski, Gusarow, Citok, Szibelbein, Linkewicz – Kulak, Stryżanok, Cyran, Skindirow, Kasianczuk. Trener Jurij Zankow.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian










