16.02.2022 | Czytano: 1830

ZIO. Pokerowa zagrywka. Konflikt zażegnany

AKTUALIZACJA 4 Izabela Marcisz i Monika Skinder zajęły dziewiąte miejsce w finale sprintu drużynowego techniką klasyczną. Polki wystartowały w składzie, który długo stał pod znakiem zapytania.



 
 Głośno było o konflikcie między nimi, a do tego Marcisz czuła się wyeksploatowana na igrzyskach. Ostatecznie wzniosły się ponad uprzedzenia i połączyły siły w drużynie.
 
- To był stres i jakaś bojaźń Izy, że nie wytrzyma całego programu igrzysk. Ona jest bardzo młoda, a nawet mi nie zdarzyło się przebiec całego programu igrzysk. Ale wytłumaczyliśmy Izie, żeby walczyła, żeby dała z siebie wszystko. Takie doświadczenie, tak ciężkie doświadczenie na pewno w przyszłości da rezultaty i będzie z tego czerpać. Kiedyś będzie nawet dziękować za to, że na tym dużym zmęczeniu mogła powalczyć o jak najlepsze miejsce - młodszej koleżance po fachu radziła za mikrofonem Eurosportu Kowalczyk-Tekieli.
 
Półfinały i finał zostały rozegrane jednego dnia. Młode polskie biegaczki miały więc tylko nieco ponad godzinę odpoczynku między swoimi wymagającymi startami. Marcisz i Skinder do finału awansowały z ostatniego, dziesiątego miejsca jako lucky loserki - nie znalazły się w gronie czterech najlepszych drużyn w swoim biegu półfinałowym, ale pobiegły dość szybko, by stanąć na starcie biegu medalowego. W pierwszej części finału Polki trzymały się na siódmym-ósmym miejscu, ale potem powoli słabły. Ostatecznie finiszowały na dziewiątym miejscu, czyli poprawiły się o jedną lokatę w porównaniu z półfinałem. Skinder na ostatniej zmianie obroniła się przed rywalką z Francji, która w środę zamknęły stawkę.
 
Po środowym półfinale zachowanie Izy Marcisz może dawać nadzieję. - Izka poczekała na Monikę, odpięła jej narty, nakryła kurteczką. Ładne. Potrzebne. Szacunek, dziewczyny - napisał Michał Chmielewski, dziennikarz TVP Sport. 
 
Być może jednak sukces, co by nie mówić, mało oczekiwany, zbliży do siebie dwie największe nadzieje polskiego narciarstwa biegowego. Nawet jeśli obie nie będą darzyły się ogromną sympatią, to może będą darzyły się szacunkiem i będą mogły zawsze współpracować na trasie tak udanie, jak w środę.
Sensacyjnymi mistrzyniami olimpijskimi Niemkami Katharina Hennig i Katherine Sauerbrey. Srebro wywalczyły Szwedki Maja Dahlqvist i Jonna Sundling, a brąz Rosjanki Julia Stupak i Natalia Niepriajewa.
 
Panowie daleko
 
Maciej Staręga i Kamil Bury nie zdołali wywalczyć awansu do finału drużynowego sprintu techniką klasyczną w biegach narciarskich podczas igrzysk w Pekinie. Polacy w swoim półfinale zajęli ósme miejsce.  Specjalizujący się w sprincie Staręga na pierwszej zmianie wyprowadził bało-czerwonych na piątą pozycję, ale gdy ponownie wrócił na trasę, to ruszył dopiero z 11.
 
W męskiej rywalizacji zwyciężyli Norwegowie (Erik Valnes -Johannes Hoesflot Klaebo) przed Finami (Iivo Niskanen - Joni Maki) Rosjanami (Aleksander Bolszunow -Aleksander Terentiew).
 
Zawiodło oko
 
Szwedzkie biathlonistki ze złotym medalem w rywalizacji na 4x6 km. Polki w składzie Monika Hojnisz-Staręga, Kamila Żuk, Kinga Zbylut i Anna Mąka zajęły odległe 14. miejsce.  Biegnąca na pierwszej zmianie Monika Hojnisz podkreśliła, że kluczowe dla losów dalszej rywalizacji były minimalne pudła w trakcie pierwszego strzelania.  Do zwycięskich Szwedek biało-czerwone straciły ponad sześć minut. Polki słabo strzelały, ponieważ musiały pokonać jedną rundę karną, a do tego aż 10-krotnie musiały dobierać naboje.
 
Byli za burtą, są w półfinale
 
Słowaccy hokeiści byli już jedną nogą za burtą hokejowego turnieju. W końcówce ich trener zdecydował się zagrać va banque co w dalszym rozrachunku zapewniło im awans do najlepszej czwórki imprezy. Nasi południowi sąsiedzi dokonali tego w niesamowitych okolicznościach.
 
Jeszcze na 45 sekund przed końcem Słowacy przegrywali ze Stanami Zjednoczonymi 1:2 w ćwierćfinale. Wówczas  Craig Ramsay postanowił wycofać bramkarza kosztem dodatkowego zawodnika w polu. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Nasi południowi sąsiedzi wykorzystali grę w liczebnej przewadze, a do remisu - po niemałym zamieszaniu w polu bramkowym - doprowadził Marek Hrivik.
 
Dogrywka, choć niezwykle emocjonująca, nie przyniosła rozstrzygnięcia. O tym, kto awansuje do strefy medalowej, zdecydował konkurs rzutów karnych. W nich bohaterami byli bramkarze, którzy obronili po trzy uderzenia. W czwartej serii Rybar zatrzymał próbę Nathana Smitha, a Manna pokonał Peter Cehlarik. Cała nadzieja Amerykanów była w Andym Miele, jednak on także przegrał pojedynek ze świetnie dysponowanym słowackim bramkarzem. Niespodzianka stała się faktem. Hokeiści Słowacji pierwszy raz od igrzysk w 2010 roku w Vancouver zagrają w półfinale turnieju olimpijskiego.
 
Złoci medaliści olimpijscy sprzed czterech lat z Pjongczangu, Rosjanie,  posiadali zdecydowaną przewagę z Dania i pewnie awansowali do półfinału.  
 
 
USA – Słowacja 2:3 (1:1, 1:0, 0:1; 0:0) karne 0:1
RKO - Dania 3:1 (1:1, 1:1, 1:0)
Finlandia – Szwajcaria 5:1 (2:0, 1:1, 2:0)
Szwecja – Kanada 2:0 (0:0, 0:0, 2:0)

Rozdano pierwsze medale w turnieju hokejowym. W meczu o brązowy medal kobiet Finlandia wygrała 4:0 (1:0, 0:0, 3:0) ze Szwajcarią.
 
Wypadł z trasy
 
Historia lubi się powtarzać. Cztery lata temu w Pjongczangu Michał Jasiczek po pierwszym przejeździe slalomu był 30. Drugiego nie ukończył. W środę w Pekinie było tak samo.  Do drugiego przejazdu ruszył jako pierwszy. - Fajnie to wygląda, pierwsze bramki, bojowo i szybko, rytm do złapania. Teraz zaczynają się kłopoty – komentował w Eurosporcie Marcin Szafrański. Dosłownie sekundę po tych słowach Jasiczek wypadł z trasy.
 
Mistrzem olimpijskim został Noel Clement z Francji. Johannes Strolz z Austrii wywalczył srebro, a Norweg Sebastian Foss-Solevaag zdobył brązowy krążek.
 
Rywalki za szybkie
 
Na ćwierćfinale olimpijską rywalizację na 1500 m w short tracku zakończyły Natalia Maliszewska (29 miejsce) i Kamila Stormowska (24 miejsce). Dla Polek był to ostatni występ na igrzyskach w Pekinie.  
 
Ze złota cieszyła się fenomenalna Koreanka Minjeong Choi, która tym samym obroniła tytuł z Pjongczangu. Pozostałe medale rozdzieliły pomiędzy sobą dwie wszechstronne łyżwiarki – Włoszka  Arianna Fontana oraz  Holenderka Suzanne Schulting.
 
O ostatni komplet medali powalczyli również mężczyźni w biegach sztafetowych. W finale A mogliśmy oglądać pięć najlepszych ekip na świecie - Koreę Południową, Rosyjski Komitet Olimpijski, Kanadę, Włochy oraz Chiny. Długo w stawce liczyły się wszystkie zespoły, ale końcowe okrążenia należały do fantastycznie prezentujących się Kanadyjczyków i to oni cieszyli się ze złotego medalu. Jako drudzy na mecie pewnie zameldowali się Koreańczycy, którzy jako jedyni byli w stanie nawiązać walkę z mistrzami olimpijskimi. W medalowej rozgrywce liczyli się jeszcze Chińczycy, ale nieszczęśliwy upadek jednego z zawodników pozbawił ich szans na medalowy wynik. Tym samym po zaciętym finiszu i wideo weryfikacji z brązowego krążka cieszyli się Włosi, wyprzedzając na ostatnich metrach zespół Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego.

Stefan Leśniowski
Foto PZN FB

Komentarze







reklama