15.02.2022 | Czytano: 4540

PHL. Strzelecki festiwal nowotarżan z…ruchomą bramką

Patryk Wronka i Krystian Dziubiński, obaj rodem z Nowego Targu, tym razem stanęli naprzeciw siebie, w meczu na szczycie, w walce o pierwsze miejsce w sezonie zasadniczym.


 
Obaj są czołowymi strzelcami ligi. W sumie, przed dzisiejszą konfrontacją, mieli na koncie 39 goli. To nie jedyni wychowankowie nowotarskiego hokeja,  którzy pojawili się na lodzie w Satelicie.  „Dziubek”  musiał się zmierzyć  nie tylko z „Goldim”, ale również z Patrykiem Wajdą, Mateuszem Michalskim, Marcinem Koluszem  i Filipem Walkiewiczem – kolejnymi wychowankami Podhala.  Dwaj ostatni dołączyli do GKS-u w ostatnich dniach przed zamknięciem okienka transferowego. Wcześniej spekulowano, że uniwersalny  Kolusz wzmocni zespół z Oświęcimia. – Nic nikomu nie obiecywałem, a wybrałem GKS, bo już występowałem w tej drużynie i wiem jak ten klub funkcjonuje – wyjaśnił tę kwestię Marcin Kolusz dziennikarzowi katowickiego Sportu.  
 
Mieliśmy się emocjonować pojedynkami nowotarżan, delektować się dobrym spektaklem hokejowym,  a tymczasem w pierwszej tercji mieliśmy serial… gaśniczy.  Mecz został przerwany po 11 minutach gry.  Obsługa lodowiska  trzy razy wybiegała z gaśnicą i bidonem, by umocować bramkę Unii, bo  przy lekkim dotknięciu   zmieniała swoje położenie.  Klika minut trwała naprawa, ale to nie pomagało.  Za chwilę znowu bramka podjechała pod bandę, a obsługa wybiegała z gaśnicą.   Wstyd! Gdy Stasienko wpadł na bramkę, a ta się przesunęła, to ukarany został dwoma minutami, a protestujący trener Coolen dostał karę za niesportowe zachowanie. Przez 120 sekund gospodarze grali z przewagą dwóch zawodników. Czy to był sprawiedliwy wyrok przy tak umocowanej bramce?  Za moment sędzia pchnął bramkę a ta wypadła z umocowań. Wtedy przerwał mecz.  Pozostałe minuty dograno w drugiej tercji. Jeśli ktoś myślał, że  kłopoty z bramką minęły, to by się zdziwił.  
 
W drugiej tercji  doczekaliśmy się bramki. Wynik otwarł Kolusz. Saarelainen wycofał krążek do wychowanka Podhala, a ten uderzył za obrońcy.  Wronka nie chciał być gorszy i po przetrzymaniu naporu gości, dwukrotnie ulokował krążek w bramce Saundersa. Najpierw  okazał się sprytniejszy od  obrońcy,  przechwycił  odbity od bandy zza bramką krążek, a że bramkarz pozostawił lukę przy krótkim słupku,  więc tam go wpakował. Krążek odbił się od bandy po uderzeniu Kolusza spod niebieskiej linii. 57 sekund później po raz drugi znalazł sposób na golkipera oświęcimian. Unici po stracie pierwszej bramki zaatakowali,  kotłowało się pod bramką Murraya, ale ten miał dużo szczęścia, bo ratował go słupek i poprzeczka od utraty gola. Inna rzecz, że oświęcimianie grali nieskutecznie, a w defensywie popełniali takie błędy, że głowa boli.  
 
W trzeciej tercji gospodarze wykorzystali błąd przy zmianie i Wajda idealnie nagrał krążek do Bepierszcza, a zmusił Saundersa do opuszczenia swojego posterunku. Między słupki oświęcimskiej bramki desygnowany został R. Kowalówka. Trafiali Kolusz i Wronka, no to trafił też Dziubiński. Gdy Unia grała w przewadze, trener desygnował do gry pięciu napastników, którzy rozmontowali defensywę gospodarzy do tego stopnia, że  „Dziubek” wpakował krążek do pustej bramki. Za chwilę Wronka zerwał „pajęczynę” z bramki oświęcimskiej i na taflę poleciały czapki. „Goldi” ustrzelił hat tricka.  
 
Z siedmiu goli, pięć było autorstwa wychowanków Podhala. Brawo górale! Pomogli  katowiczanom zepchnąć oświęcimian  z fotela lidera. GKS ma punkt przewagi nad oświęcimianami, którzy nie postarali się o urodzinowy prezent dla swojego  drugiego trenera Piotra Sarnika.
 
 GKS Katowice – Re – Plast Unia Oświęcim 6:1 (0:0, 3:0, 3:1)
Bramki: Kolusz 25, Wronka 39, 40,56, Bepierszcz 50, Jakimienko 57  – Dziubiński 54
 
Stefan Leśniowski
doto PZHL FB

Komentarze







reklama