30.01.2022 | Czytano: 3719

PHL. Rozpoczęli drugą setkę

AKTUALIZACJA ( wyniki wszystkich spotkań) Historia spotkań torunian z Podhalem sięga pierwszego ligowego sezonu. Wtedy hokeiści z grodu Kopernika występowali pod nazwą Pomorzanin. Dzisiaj zespoły rozpoczęły drugą setkę wzajemnych konfrontacji.



 
Okazała się zwycięska dla zespołu miejscowego, który posiadał inicjatywę  od  pierwszego rzucenia krążka przez sędziego. Przez większą część pierwszej tercji przebywał w tercji górali, ale zbyt koronkowo rozgrywał akcje, mało oddawał strzałów, a  mimo kilku okazji, tylko raz krążek znalazł się za plecami Polaka. Kogut z koła bulikowego wypalił i golkiper „Szarotek” skapitulował. Kolejne próby pokonania go  w tej części meczu już się nie powiodły. Bronił uderzenia Wasjonkina, M. Kalinowskiego, Korczochy, a po strzale Zająca w sukurs przyszedł mu słupek. Co prawda arbitrzy sprawdzali na wideo czy krążek nie przekroczył linii bramkowej, ale za moment jeden z nich rozłożył ręce w geście, że gol nie padł.  Podhale  atakowało, ale głównie były to indywidualne akcje (Neupauer, Siuty) skazane na niepowodzenie. Mieli okazję na wyrównanie grając w przewadze, ale jej nie wykorzystali.  
 
Druga odsłona rozpoczęła się od naporu gospodarzy. Kozłow próbował pokonać Polaka, a za moment M. Kalinowski nie trafił do pustej bramki, również poprawka Koguta nie znalazła dogi do siatki. Ale co się odwlecze… Za moment K. Kalinowski cieszył się ze zdobyczy bramkowej po podaniu zza bramki.  Kilkakrotnie pod bramka Polaka niesamowicie się kotłowało, ale dopiero w końcówce tercji z takiego kotła udało się torunianom wepchnąć krążek do bramki. Podhale grało z kontry, a najlepszą sytuację miał Bryniczka, który – po błędzie Arraka w tercji ataku – w sytuacji sam na sam nie zdołał pokonać Moeldera. Jeszcze podczas gry w przewadze kąśliwie uderzył Neupauer, ale niecelnie.
 
Trzecia tercję górale rozpoczęli od ataków na bramkę Moeldera. Torunianie sprawiali wrażenie usatysfakcjonowanych prowadzeniem. Trwało to ok. pięciu minut i wszystko wróciło do normy. Wtedy torunianie po raz czwarty ulokowali krążek w bramce strzeżonej przez Polaka. Rodionow huknął spod niebieskiej linii i pokonał go, gdy sędziowie sygnalizowali karę na gracza Podhala.  Za moment „Szarotki” grały w liczebnej przewadze i skończyło się tak samo jak poprzednio. Przyjezdni ambitnie dążyli do honorowego trafienia, ale bez powodzenia,
 
Energa Toruń - Tauron Podhale Nowy Targ  4:0 (1:0, 2:0, 1:0)
1:0 Kogut – Rodionow (8:40)
2:0 K. Kalinowski – Huhdanpaa (23:29)
3:0 Syty – Zajac – Korczocha (38:02)
4:0 Rodionow – Szkrabow – Korczocha (47:56)
Energa: Moelder – Szkrabow, Kuraszow, Huhdanpaa, K. Kalinowski, Wasjonkin – Jaworski, Szkodeinko, M. Kalinowski, Arrak, Kogut – Rodionow, Kozłow, Limma, Korczocha, Syty – Kurnicki, Schaefer, Zając, Rożkow, Dołęga. Trener Jussi Tupamaki.
Podhale: Polak –Volrab, Jelszański, Wielkiewicz, Bryniczka, B. Wsół – Tomasik, Mrugała, Worwa, Neupauer, Siuty –P. Wsół, Sulka, Bochnak, F. Kapica, Soroka – Kamieniecki, K. Malasiński, T. Kapica,  J. Malasiński. Trener Andriej Gusow.

Mistrz utarł nosa liderowi
 
 W Jastrzębiu faworytem była GieKSa, która w piątek poradziła sobie z tyszanami. To była prawdziwa uczta hokejowa. Hokeiści uraczyli widzów prawdziwym widowiskiem.  Jastrzębie w ostatnim czasie gra w kratkę. Jednak nasza liga jest nieprzewidywalna. Jastrzębianie rozpoczęli mecz od mocnego uderzenia. Po 6 minutach mistrzowie prowadzili 2:0 i to zburzyło koncepcję gry. Długo nie mogli się podnieść. Dopiero w połowie meczu Kolusz zdobył gola na 3:1, ale odpowiedzieć podopiecznych Roberta Kalabera była natychmiastowa. Kiedy na kwadrans przed końcem Paś zdobył piątego gola dla zespołu mistrzów Polski, wydawało się, że lider z Katowic jest na kolanach. Tymczasem… Chyba został podrażniony. Wystarczyło 120 sekund i mistrzowie stracili dwa gole.  Ostatnie minuty, a nawet sekundy spotkania to dramatyczne poszukiwanie trafienia kontaktowego katowiczan. To był mecz godny starcia lidera z drużyną mistrza Polski.
 
JKH GKS Jastrzębie -  GKS Katowice 5:3  (2:0, 2:1, 1:2)
Bramki: A. Szewczenko 1, E. Szewczenko 6, Kamieniew 27, Razgals 29, Paś 45 – Kolusz 28, Lehtonen 47, Jakimienko 48

Zmiana lidera
 
Krakowianie niespodziewanie stracili punkt w Nowym Targu, zwycięstwo zapewnili sobie dopiero w karnych. Unia po serii porażek triumfowała w starciu z obrońcami tytułu mistrzowskiego.  I poszła za ciosem.  Niedługo katowiczanie cieszyli się przewodnictwem w lidze. Stracili je dzisiaj na rzecz Unii. Oświęcimianie szybko powrócili na fotel lidera, po tym jak pod Wawelem ograli „Pasy”. Gola na wagę trzech punktów w 45 minucie  zdobył Oriechin.  
 
Comarch Cracovia – Re-Plast Unia Oświęcim 2:3 (0:1, 2:1, 0:1)
Bramki: Miszczenko 23, Kinnunen 34   - W. Strielcow 5, Dziubiński 33, Oriechin 45

Sosnowiec wywiózł trzy punkty z Sanoka
 
Sanoczanie po 40 minutach prowadzili 2:1, ale końcówka meczu należała do gości. W 54 minucie Blanik doprowadził do wyrównania, a w końcówce meczu Pavuk zaspał karę meczu  i goście wykorzystali to z zimna krwią.
 
Ciarko STS Sanok – Zagłębie Sosnowiec 2:3  (1:1, 1:0, 0:2)
Bramki: Sienkiewicz 12, Sawicki 37  - Baszyrow 5, Blanik 54, Kozłowski 57

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama