25.01.2022 | Czytano: 3294

PHL. Radosna twórczość

AKTUALIZACJA ( komplet wyników) Sanoczanie przystąpili do spotkania po czterech z rzędu por4ażkach. Podhale z kolei nie wygrało od jedenastu spotkań. Ostatni raz górale wygrali z sanoczanami 4:1 (23.11.2021). Kto przełamie złą passę?

 


 
Drużyna z Podkarpacia, która została zmotywowana dodatkową dotacją z miasta, kwotą 400 tys. złotych.  „Szarotki” po raz dwunasty z rzędu zmuszone były zjechać z lodu jako pokonane.
 
Po 24 sekundach dwóch sanoczan zostało wykluczonych z gry. „Szarotki” wykorzystały podwójną przewagę. Tomasik uderzył spod niebieskiej linii a Bryniczka przekierunkował krążek. Górale długo nie cieszyli się z prowadzenia. 55 sekund później po składnej akcji  lewą flanką i dograniem krążka na przedpole bramki Bizuba Henttonen okazał się sprytniejszy od defensorów przeciwnika. Potem na tafli panoszył się pan chaos. Dużo było niedokładnych podań, wolne tempo, sporo błędów, ale je trzeba umieść wykorzystać. Pierwsi zrobili to gospodarze, którzy grali w przewadze. Jekunen spod niebieskiej linii nie trafił dokładnie w krążek, Sienkiewicz również skiksował, ale stojący pod bramką Sawicki już się nie pomylił.  W 19 minucie przyjezdni doprowadzili do wyrównania. Na  pewno przy tym uderzeniu Jelszańskiego Świderski mógł się lepiej zachować. Miał otwartą przestrzeń, a jednak obrońca Podhala z niebieskiej linii zdołał go pokonać.
 
Świderski nie popisał się na początku drugiej odsłony. Czwanczikow zaskoczył go z wysokości koła bulikowego. Golkiper nie trafił łapaczką w krążek!   Za chwilę, gdy miejscowi grali w przewadze, Mokszancew dwukrotnie zwiódł nowotarską obronę i wyparzył na drugiej stronie Tamminena, który nie miał problemu z ulokowaniem krążka w pustej bramce. To był prawdziwy majstersztyk Mokszancewa. Sanoczanie grali w przewadze. Również kolejną bramkę zdobyli grając w pięciu przeciwko czwórce przyjezdnych. Tamminen uderzył spod niebieskiej, a Filipek przekierunkował krążek i zaskoczył Bizuba. Gospodarze poszli za ciosem i 24 sekundy później prowadzili już różnicą dwóch bramek. Zablokowany Bizub nie miał szans na skuteczną interwencję. Za moment Helttonen w sytuacji sam na sam ostemplował poprzeczkę. Tymczasem… Zaskoczenie. Gdy Sulka przebywał na ławce kar nowotarżanie wyprowadzili zabójczą kontrę. Worwa dostrzegł Jelszańskiego, a  ten po raz drugi dzisiaj wpisał się na listę strzelców. Trafił pod poprzeczkę.  To pierwsze trafienie Podhalan w tym sezonie w osłabieniu. Tercja radosnej twórczości w defensywie.
 
W 44 minucie Henttonen wykonywał karnego i…trafił w słupek. Gospodarze grali w tym momencie w osłabieniu. Radosny hokej był kontynuowany. Błędy, niecelne podania, rwana gra. W 50 minucie górale odprowadzili do wyrównania. Świderski odbił strzał Wielkiewicza, a dobitka Worwy znalazła drogę do siatki. Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy, po świetnej akcji zdobyli gola. 30 sekund przed końcem Bizub zjechał do boksu. Kotłowało się pod bramkom gospodarzy, ale nie doszło do wyrównania.  
 
Ciarko STS Sanok  - Tauron Podhale Nowy Targ 6:5  (2:2, 3:2, 1:1)
0:1 Bryniczka – Tomasik – Siuty (2:08 w podwójnej przewadze)
1:1 Henttonen – Mokszncew (3:03)
2:1 Sawicki – Sienkiewicz – Jekunen (12:15 w przewadze)
2:2 Jelszański – Wielkiewicz (18:27)
2:3 Czwanczikow – Soroka - Neupauer (21:00)
3:3 Tamminen – Moksznacew - Jekunen (22:33 w przewadze)
4:3 Filipek - Tamminen – Jekunen (31:33 w przewadze)
5:3 Wilusz – Marva – Sawicki (31:57)
5:4 Jelszański – Worwa (35:10 w osłabieniu)
5:5 Worwa – Jelszański – Wielkiewicz (49:11)
6:5 Marva – Sawicki – Wilusz 55:47)
Ciarko: Świderski – Jekunen, Rąpała, Bukowski, Helttonen, Tamminen, Mokszyncew – Florczak, Marva, Sienkiewicz, Sawicki, Bukowski – Biłas, Piippo, Bielec, Wilusz, Biały – Bar, Wróbel, Łyko, Mocarski, Filipek. Trener Miika Elomo.
Podhale: Bizub –Volrab, Jelszański, Wielkiewicz, Bryniczka, B. Wsół – Tomasik, Mrugała, Soroka, Neupauer, Czwanczikow –P. Wsół, Sulka, Worwa, D. Kapica, Siuty – Kamieniecki, Bochnak, T. Kapica, J. Malasiński. Trener Andriej Gusow.

Zmiana lidera
 
Najciekawiej zapowiadał się mecz pod Wawelem.  Zespoły przystąpią do niego w odmiennych nastrojach. „Pasy” są w świetnej dyspozycji, wygrały sześć spotkań z rzędu.  Oświęcimianie  w ostatniej kolejce zostali rozbici przez tyszan.  Czy się odbudują? Nie odbudowali się. Krakowianie  były zespołem lepszym, a przede wszystkim w swoich szeregach mieli Dimirija Ismagiłowa, który ustrzelił hat tricka. W 53 minucie gospodarze prowadzili 5:0 i – już w któryś meczu – w końcówce dali pograć przeciwnikowi, który uratował twarz.
 
Na wieści z Krakowa z zaciekawieniem i wielkimi nadziejami czekali fani Katowic. W przepadku wygrania w Sosnowcu to hokeiści ze stolicy Górnego Śląska zasiedliby na foteli lidera. I tak też się stało. Zmiana lidera stała się faktem.
 
 Comarch Cracovia  – Re-Plast Unia Oświęcim 5:3 (2:0, 2:0, 1:3)
Bramki: Ismagiłow 5, 8, 26, Jacenko 39, Shirley 53 – Carlsson 56,59 Oriechin 57
 
Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 2:3   (0:2, 1:1, 1:0)
Bramki: Wasiljew 24, Bernacki 58 - Fraszko 3, Lehtonen 10, Bepierszcz 36

Stefan Leśniowski

Komentarze





reklama