04.01.2022 | Czytano: 2345

PHL. Grano bez Podhala

Po emocjach związanych z finałem Pucharu Polski hokeiści wrócili na ligowe tafle. Nie w komplecie, bo „Szarotki” nie pojechały do Sanoka, gdyż w drużynie z Podkarpacia wykryto zakażenie koronawirusem.



 
Do odrobienia zaległości być może dojdzie w lutym. Nasza reprezentacją ze względu na sytuację pandemiczną zrezygnowała z lutowego turnieju Euro Ice Hockey Challenge na Ukrainie i być może dojdzie do korekt w ligowym terminarzu sezonu zasadniczego, a play off zostałby przyspieszony. Na razie trwają rozmowy i przymiarki do  poprawionego terminarza.
 
„Pasy” w gazie
 
Na plan pierwszy wysunęła się potyczka katowiczan ze zdobywcą PP- Cracovią. Hokeiści GKS-u byli mocno zawiedzeni występem w PP, bo wszyscy widzieli ich w finale. Tymczasem lepsi okazali się od nich torunianie. Wcześniej w lidze przegrali dwa mecze  z Oświęcimiem 1:2 i Jastrzębiem 2:3. W przedostatnim dniu Starego Roku odrobili zaległości z Podhalem, wygrali, ale nie zachwycili. Dzisiaj przyszło im skrzyżować kije z „Pasami”, których właściciel,  Janusz Filipiak, zapowiedział, że niebawem skład zostanie wzmocniony, by zespól mógł walczyć o mistrzowską koronę. Tymczasem to GieKSa się wzmocniła, zatrudniła fińskiego napastnika  Miro-Pekka Saarelaine. „Pasy” z kolei przystąpiły do meczu bez Kapicy i Jeżka, ale to one w pierwszych 20 minutach nadawały ton na tafli. Katowiczanie  próbowali niepokoić golkiepera gościa, ale bez powodzenia. Za to ataki krakowian były bardzo groźne i przyniosły im trzy gole.  Objęli oprowadzenie w przewadze po uderzeniu Guli spod niebieskiej linii. Potem indywidualną akcją popisał się Csamango, który minął obrońców i  nie dał szans Murrayowi. Na 3:0 podwyższył Popiticz, który stal osamotniony przed bramkarzem i wykorzystał podanie Bodrowa. W końcówce Pasiut uderzył z kola bulikowego i krążek wylądował za plecami Pieriewozczikowa.
 
Druga tercja rozpoczęła się od atakowi gości, którzy mieli trzy wyśmienite sytuacje, ale to miejscowi zdobyli gola. Wronka strącił krążek po uderzeniu Wanackiego i Pieriewozczikow po raz drugi skapitulował.  Gospodarze dostali ogromną okazję na wyrównanie, bo przez 4 minuty grali w przewadze. Nie oni zdobyli gola, lecz ich przeciwnik. Bodrow w zamieszaniu podbramkowym okazał się najsprytniejszym.
 
W trzeciej tercji katowiczanie z wielką determinacją atakowali, ale przeciwnik bardzo mądrze się bronił i wyprowadzał groźne kontry. Gdy tylko goście grali w przewadze, natychmiast ją wykorzystali.
 
Postawili się mistrzowi
 
Sensacyjny finalista PP wybrał się do siedziby mistrza kraju. W siedzibie „Stalowych pierników” zapewniają, ze o kryzysie w ich zespole nie ma mowy i do dzisiejszej konfrontacji przystąpili pełni nadziei na korzystne rozstrzygnięcie. „ Doceniamy klasę Jastrzębia, ale jedziemy z mocnym postanowieniem walki od pierwszej do ostatniej minuty” – zapewniał drugi trener toruńskiej ekipy, Łukasz Podsiadło.
 
Jego drużyna po 20 minutach przegrywała 0:2, po golach Pasia w przewadze (z dobitki po mocnym uderzeniu Bryka) i A. Szewczenki ( na raty pokonał golkipera). W drugiej tercji gospodarze przekonali się o sile ofensywnej torunian podczas gry w…osłabieniu. Kontra w wykonaniu M. Kalinowskiego przyniosła jego drużynie kontaktowego gola. W 44 min. pogubiła się defensywa gości i Kostek powiększył prowadzenie. Torunianie tanio skóry nie sprzedali.  W końcówce wycofali bramkarza, ale bez efektu bramkowego.
 
Bez trenera nie zawiedli
 
Re-Plast Unia po niespodziewanej przegranej w półfinale PP miała sporego kaca. Czy się z niego wyleczyła? Mieliśmy się przekonać podczas konfrontacji z w Sosnowcu. To była potyczka bardzo ważna z pozycji Podhala. Zagłębie to ten zespół, z którym „Szarotki” walczą o być albo nie być w play off. Podopieczni Grzegorza Klicha nie raz już pokazali, że potrafią nawiązać walkę z zespołami z czołówki. A goście zagrali bez pierwszego trenera. Tom Coolen wyjechał do ojczyzny w sprawach rodzinnych. Gdy prowadził katowiczan również opuścił swoją drużynę i wszyscy wiemy jak to się skończyło…
 
Unici w 7 minucie objęli prowadzenie po strzale z nadgarstka Oriechina. Prowadzeniem cieszyli się zaledwie 14 sekund, po kontrze. Goście, za sprawą Oriechina, po trafieniu w okienko, zeszli na przerwę z jednobramkową przewagą. W drugiej tercji gra miejscowych się posypała i oświęcimianie, w krótkich odstępach czasu zaaplikowali cztery gole.
 
JKH Jastrzębie – Energa Toruń  3:1 (2:0, 0:1, 1:0)
Bramki: Paś 11, A. Szewczenko 19, Kostek 44  – M. Kalinowski 26
 
GKS Katowice – Comarch Cracovia 2:5 (1:3, 1:1, 0:1)
Bramki: Pasiut 16, Wronka 24  - Gula 6, Csamango 10, Popiticz 12, Bodrow 37, Dugin 56.  
 
Zagłębie Sosnowiec – Re-Plast Unia Oświęcim 3:7  (1:2, 2:5, 0:0)
Bramki: Piotrowicz 7, Nikiforow 30, Kozłowski 40  -   Oriechin 7, 17, W. Strielcow 29, Carlsson 33, 37, Da Costa 35, Krzemień 35
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama