27.12.2021 | Czytano: 3207

PP. Niespodzianki w półfinałach. Faworyci za burtą!

AKTUALIZACJA ( drugi półfinał) Bez najbardziej utytułowanych drużyn w historii rozgrywek o Puchar Polski, czyli GKS-u Tychy i JKH Jastrzębie rozpoczął się finałowy turniej. Już na „dzień dobry” sypnęło niespodzianką.



 
Po 16 latach
 
W pierwszym półfinałowym starciu torunianie wyeliminowali wicelidera i jednego  z faworytów do wygrania tegorocznej edycji! Dla zawodników z grodu Kopernika będzie to pierwszy finał od 2005 roku, kiedy to jedyny raz w historii wywalczyli trofeum. Dodajmy, pokonując w karnych hokeistów Podhala Nowy Targ i to na tafli rywala. „Szarotki” wtedy nie wykorzystały atutu własnego lodowiska, by po raz trzeci z rzędu sięgnąć po to trofeum (wcześniej w 2003 i 2004 roku je zdobyły). Katowiczanie jeszcze dłużej czekają na to trofeum. Aż 51 lat! I jeszcze poczekają
 
Katowiczanie w spotkaniu z Energą Toruń  wystąpili w specjalnych koszulkach upamiętniających tragiczne wydarzenia sprzed 40 lat w KWK Wujek. Na czarnych strojach znalazł się krzyż pomnik stojący obok kopalni oraz napis „Wujek 81 Pamiętamy”. Na rękawach koszulki było dziewięć małych krzyży upamiętniających dziewięciu poległych wówczas górników. Mecz dobrze ułożył się dla podopiecznych Jacka Płachy, którzy objęli prowadzenie po strzale Wronki. Co prawda przeciwnik szybko wyrównał,  po idealnie wyprowadzony kontrataku podczas gry w osłabieniu. Wcześniej sędziowie po analizie wideo nie uznali trafienia Erikssona, uważając, że krążek odbił się od słupka i nie przekroczył całym obwodem linii bramkowej. Na przerwę  to katowiczanie chodzili z jednobramkowym prowadzeniem. Nie popisał się bramkarz torunian, któremu krążek po uderzeniu Fraszko wpadł za kołnierz.
 
Na początku drugiej  tercji torunianie wyrównali. Hudson stracił krążek na rzecz Arraka i Estończyk wykorzystał sytuację sam na sam z Murrayem. Ta bramka również zdobyta została w osłabieniu. Katowiczanie po raz kolejny objęli prowadzenie za sprawą Wronki, który w okresie gry w przewadze wykończył składną akcję swojego ataku. Torunianie też pokazali, że potrafią wykorzystać grę z jednym zawodnikiem więcej na lodzie i po strzale Limmy znowu był remis.
Już w 12 sekundzie trzeciej odsłony do siatki trafił kapitan Energii K. Kalinowski. Wanacki doprowadził do wyrównania. Decydująca dla losów spotkania okazała się 54 minuta. Hokeiści GKS zgrubili krążek w środkowej strefie lodowiska i K. Kalinowski po podaniu Koguta po raz drugi pokonał Murraya zapewniając swojej drużynie awans do finału. Pol m16 latach! Katowiczanom nie pomogło wycofanie w ostatniej minucie bramkarza.
 
I półfinał
Energa Toruń - GKS Katowice 5:4 (1:2, 2:1, 2:1)
Bramki: M. Kalinowski (16), Arrak 22, Limma 28, K. Kalinowski 41, 54 -  Wronka 3, 24,  Fraszko 17, Wanacki 43.  

Karna egzekucja
 
W drugim półfinale skrzyżowali kije hokeiści z Oświęcimia z nieobliczalna ekipą PHL w tym sezonie z Krakowa.  Rudolf Rohaczek w latach 2013 i 2015  doprowadził prowadzony zespól do triumfu w Pucharze Polski i jest jedynym spośród szkoleniowców drużyn występujących w Bytomiu, znający doskonale smak trofeum. Czy po raz trzecie poczuje jego smak?  Ma szansę, bo jego zespół w karnych ograł oświęcimian.
 
Po pierwszej bezbramkowej tercji, a drugiej wynik otworzył Dziubiński, który wykorzystał błąd nowo pozyskanego gracza „Pasów” Dugina. Wychowanek nowotarskiego hokeja w sytuacji sam na sam nie dał szans rosyjskiemu golkiperowi strzegącego bramki Cracovii. Jednak na drugą przerwę w lepszych humorach na odpoczynek udawali się hokeiści z Krakowa. Ismagiłow dwukrotnie wykorzystał gapiostwo defensywy Unii – Paszka przy pierwszym trafieniu i P. Noworyty przy drugim.
 
Początek trzeciej odsłony zabójczy w wykonaniu oświęcimian. To były 44 sekundy, które wstrząsnęły  ekipa Rudolfa Rohaczka. Najpierw Carlsson został  pozostawiony sam przed bramkarzem i to musiało się zakończyć golem. Chwilę później indywidualna akcja A. Strielcowa przyniosła liderowi PHL prowadzenie. Unia nie dowiozła jednobramkowej przewagi do końca tercji. W 58 minucie „Pasy” wygrały wznowienie w tercji rywale, Kapica próbował z najbliższej odległości wpakować krążek, ale wycofał do Shirleya, a ten wpakował go do pustej bramki. Pogoń Cracovii okazała się skuteczna, doprowadzając do dogrywki i okazała się lepsza w karnych.  
 
II półfinał
Re-Plast Unia Oświęcim – Comarch Cracovia 3:4 K (0:0, 1:2, 2:1; 0:0) Karne 1:3
Bramki: Dziubiński 21, Carlsson 42, A. Strielcow 43  – Ismagiłow 29, 31, Shirley 58. Karne: Dziubiński -   Jacenko, Ismagiłow, Szaur

 
Stefan Leśniowski
Zdjęcie PZHL FB

Komentarze







reklama