17.12.2021 | Czytano: 2359

PHL. Hokejowy thriller.

W Oświęcimiu doszło do hitowej konfrontacji i kibice się nie zawiedli. Był to mecz, co się zowie. Hokejowy thriller.

Problemy koronawirusowe i kwarantanna dziesięciu graczy GKS Katowice sprawiły, że drużyna ze stolicy Górnego Śląska  musiała odwołać cztery spotkania ligowe: z Re-Plastem Unią Oświęcim, Ciarko STS-em Sanok, Tauronem Podhalem Nowy Targ i Zagłębiem Sosnowiec. W poniedziałek  w większości zawodnicy powrócili do zajęć i dzisiaj spotkaniem w Oświęcimiu rozpoczęli odrabianie zaległości. Potyczka w Oświęcimiu była istotna z uwagi na kto zajmie pierwsze miejsce po trzeciej rundzie. Ona decyduje bowiem o terminarzu ostatniej rundy, która rozstrzygnie o rozstawieniu w play off. Unia, by zająć pierwsze miejsce musiała wygrać za trzy punkty i wygrała. Ma patent na katowiczan, bo również wcześniejsze dwie konfrontacje zakończyły się triumfem unistów - 4:2 i 3:2 po karnych.  
 
W pierwszej tercji widzieliśmy tylko jedną bramkę, ale emocji było co niemiara. Prowadzenie gospodarzom dał wychowanek nowotarskiego hokeja Krystian Dziubiński. W zamieszaniu podbramkowym, podczas gry w przewadze, wykazał się przytomnością. Wcześniej nerwowy był Murray, który zaczepiał napastników Unii, aż wreszcie jednego uderzył kijem za co złapał 2 minuty. Chwilę później poruszył bramkę i otrzymał dodatkową „dwójkę”. Gospodarze podwójnego okresu w przewadze nie wykorzystali, chociaż mieli sporo okazji. Zresztą ich akcje ofensywne bardziej się podobały niż katowiczan.  Ci w końcówce odsłony mieli okazje, by pokonać Saundera, ale zatrzymała Pasiuta  ofiarna interwencja Bezuszki.
 
W drugich 20 minutach również padła tylko jedna bramka. Krążek zatrzepotał ponownie w siatce bramki katowiczan. S. Kowalowka popisał się pięknym uderzeniem. Krążek nad parkanem Murraya wpadł w krótki róg. Goście też mieli okazje, by wpisać się na listę strzelców, szczególnie po dwóch prezentach Glenna.
 
Glenn nie miał dobrego dnia, nie upilnował Fraszko, który zdobył gola. Wrzutka Wronki spod bandy i krążek odbił się od łyżwy Fraszko. Po analizie wideo arbitrzy uznali gola. Unia w trzeciej tercji cofnęła się do defensywy i czyhała na kontry. Miała je, ale Murray miał swój dzień.  Na 4 minuty i 44 sekundy na lawie kar powędrował Dziubiński. Gdy „Dziubkowi” skończyła się kara Themar jechał sam na sam z Murrayem i mógł to być krążek meczowy. Dwie kluczowe interwencje Murraya utrzymywały w grze z jego zespół. Na minutę i 56 sekund przed końcem bramkarz goście zjechał do boksu. Dziubiński lobem  próbował z własnej tercji ulokować krążek w bramce, ale ten minimalnie minął słupek.  Za drugim razem wychowanka Podhala zatrzymał Pasiut, który wcielił się w rolę bramkarza.  Ostatnich sekundach dantejskie sceny rozgrywały się pod bramką Saundersa.
 
Re-Plast Unia Oświęcim – GKS Katowice 2:1 (1:0, 1:0, 0:1)
Bramki: Dziubiński 18, S. Kowalówka 37 – Fraszko 53
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama