W pierwszej tercji widzieliśmy tylko jedną bramkę, ale emocji było co niemiara. Prowadzenie gospodarzom dał wychowanek nowotarskiego hokeja Krystian Dziubiński. W zamieszaniu podbramkowym, podczas gry w przewadze, wykazał się przytomnością. Wcześniej nerwowy był Murray, który zaczepiał napastników Unii, aż wreszcie jednego uderzył kijem za co złapał 2 minuty. Chwilę później poruszył bramkę i otrzymał dodatkową „dwójkę”. Gospodarze podwójnego okresu w przewadze nie wykorzystali, chociaż mieli sporo okazji. Zresztą ich akcje ofensywne bardziej się podobały niż katowiczan. Ci w końcówce odsłony mieli okazje, by pokonać Saundera, ale zatrzymała Pasiuta ofiarna interwencja Bezuszki.
W drugich 20 minutach również padła tylko jedna bramka. Krążek zatrzepotał ponownie w siatce bramki katowiczan. S. Kowalowka popisał się pięknym uderzeniem. Krążek nad parkanem Murraya wpadł w krótki róg. Goście też mieli okazje, by wpisać się na listę strzelców, szczególnie po dwóch prezentach Glenna.
Glenn nie miał dobrego dnia, nie upilnował Fraszko, który zdobył gola. Wrzutka Wronki spod bandy i krążek odbił się od łyżwy Fraszko. Po analizie wideo arbitrzy uznali gola. Unia w trzeciej tercji cofnęła się do defensywy i czyhała na kontry. Miała je, ale Murray miał swój dzień. Na 4 minuty i 44 sekundy na lawie kar powędrował Dziubiński. Gdy „Dziubkowi” skończyła się kara Themar jechał sam na sam z Murrayem i mógł to być krążek meczowy. Dwie kluczowe interwencje Murraya utrzymywały w grze z jego zespół. Na minutę i 56 sekund przed końcem bramkarz goście zjechał do boksu. Dziubiński lobem próbował z własnej tercji ulokować krążek w bramce, ale ten minimalnie minął słupek. Za drugim razem wychowanka Podhala zatrzymał Pasiut, który wcielił się w rolę bramkarza. Ostatnich sekundach dantejskie sceny rozgrywały się pod bramką Saundersa.
Re-Plast Unia Oświęcim – GKS Katowice 2:1 (1:0, 1:0, 0:1)
Bramki: Dziubiński 18, S. Kowalówka 37 – Fraszko 53
Stefan Leśniowski










