Faworyt więc mógł być tylko jeden. Sport jednak ma to do siebie, że lubi niespodzianki. Przecież górale już raz ograli oświęcimian i to na ich lodowisku. Dlaczegoż nie powtórzyć tego. Kibice „Szarotek” liczyli, iż ich pupile wzniosą się na wyżyny swoich umiejętności i łatwo skóry nie sprzedadzą. Łatwo nie sprzedali, ale niespodzianki nie sprawili.
W pierwszych 20 minutach widzieliśmy tylko jednego gola, chociaż zespoły miały sporo szans na większą zdobycz bramkową. W 9 minucie unici objęli prowadzenie. Da Costa wywalczył krążek za bramką Bizuba i atakowany przez dwóch górali zdołał dograć go przed bramkę. Themar huknął bez przyjęcia i ulokował czarny kauczukowy przedmiot w okienku nowotarskiej „świątyni”. Oświęcimianie mieli jeszcze cztery wyborne sytuacje, by pokonać Bizuba, ale golkiper był czujny. Inna rzecz, że chcieli wjechać z krążkiem do bramki. W 19 minucie po dwójkowej akcji nie potrafili umieść krążka w odsłoniętej połowie bramki. Podhale nie pozostawało dłużne. Niepokoiło Saundersa, ale ten nie dał się pokonać. Świetną okazję miał Bondaruk, bo obrońcy pozostawili mu dużo swobody, ale golkiper parkanem zatrzymał nowotarskiego napastnika. Potem Bryniczka otrzymał podanie od…Bezuszki centralnie przed bramką i uderzył nad poprzeczką.

Drugą część meczu górale rozpoczęli od ostemplowania słupka. Po uderzeniu Szurowskiego spod niebieskiej, Neupauer zmienił lot krążka, który trafił w słupek. W 27 minucie goście wyprowadzili kontrę dwa na jeden, którą sfinalizował Themar. 62 sekundy później Mrugała nie dał rady zatrzymać za bramką Dziubińskiego, który podał do A. Strielcowa, a ten urządził sobie slalom na małej przestrzeni, przed bramką Bizuba. Oszukał go i posłał krążek do pustej bramki. Trener Andriej Gusow wziął czas, by jego team ochłonął. W odpowiedzi Czwanczikow miał świetną okazję, ale Saunders nie dał się pokonać. Co jemu się nie udało, udało się z drugiej strony Trandinowi, po akcji S. Kowalówki. W 36 minucie kibice wreszcie doczekali się, by na lód mogli rzucić pluszaki. Zalały płytę lodowiska. P. Wsół uderzył spod niebieskiej krążek odbił się od łopatki kija Worwy i wylądował pod poprzeczką. W 39 min. Oriechin trafił w słupek. Unici w tej tercji byli zespołem lepszym, często zamykającym przeciwnika w jego tercji, mimo iż oba zespoły grały w kompletnym zestawieniu.

W 47 minucie po błędzie Dziubińskiego Neupauer stanął przed szansą wpisania się na listę strzelców, ale przestrzelił. W odpowiedzi świetną okazję zmarnował Dziubiński, a za moment z najbliższej odległości nie trafił Czwanczikow po dograniu Neupauera. „Szarotki” miały problem z wykorzystywaniem przewag. Oświęcimianie nie forsowali tempa, ale potrafili wykorzystać niezdecydowanie górali w defensywie i pozwolili Thermarowi na ustrzelenie hat tricka. Okrzyk radości mogli wznieć też kibice Podhala. S. Kowalówka w tercji ataku wywrócił się, krążek trafił do Bondaruka, który sytuacji sam na sam … wjechał z krążkiem do bramki.
Tauron Podhale Nowy Targ – Re-Plast Unia Oświęcim 2:5 (0:1, 1:3, 1:1)
0:1 Themar – Da Costa- Oriechin (8:09)
0:2 Themar – Glenn (26:34)
0:3 A. Strielcow – Dziubiński – W Strielcow (27:36)
0:4 Trandin – S. Kowalówka – Krzemień (31:05)
1:4 Worwa – P. Wsół (35:01)
1:5 Themar – Da Costa (53:40)
2:5 Bondaruk – Neupauer (55:57)
Podhale: Bizub – Tomasik, Mrugała, Bondaruk, Neupauer, Czwanczikow - Szurowski, Volrab, Siuty, Bryniczka, Kolusz - P. Wsół, Sulka, B. Wsół, Słowakiewicz, Worwa - Kamieniecki, J. Malasiński, Soroka. Trener Andriej Gusow.
Unia: Saunders – Stasenko, Orłow, Themar, Da Costa, Oriechin – Bezuszka, Glenn, W. Streilcow, A. Strielcow, S. Dziubiński –P. Noworyta, Paszek, Trandin, Krzemień, S. Kowalówka – M. Noworyta, Jerassow, Prusak. Trener Tom Coolen.
Mistrz rozbił tyszan
Dwie konfrontacje w tej kolejce zapowiadały się ciekawie. Mistrzowie Polski podejmowali tyszan, a sanoczanie gościli sosnowiczan.
JKH GKS Jastrzębie – GKS Tychy 6:2 (1:1, 2:0, 3:1)
Bramki: Pavlovs 5, 28, Kasperlik 31, 41, Rac 43, A. Szewczenko 48 – Seed 18, Sierguszkin 55
W poprzedniej kolejce mistrzowie Polski ulegli Cracovii i bardzo chcieli wrócić na zwycięską ścieżkę. Ich rywal tez miał coś do udowodnienia, co prawda wygrał swój ostatni pojedynek, ale nadal w ich głowach siedzi wysoka porażka z Ciarko 2:7. Dlatego tyszanie też chcieli pokazać, że są dobrym i zgranym zespołem. Nie tym razem. Podrażnieni jastrzębianie od początku narzucili swój styl gry. Co prawda po 20 minutach był remis, ale w kolejnych odsłonach gospodarze wykorzystali gapiostwo i nieporadność przeciwnika w defensywie. Choćby zderzenie się tyszan w tercji JKH. Wykorzystał to Kasperlik, W 47 min. była kolejna strata w tercji ataku i strata kolejnego gola.
Fatum Stalowych Pierników
Ciarko STS Sanok – HK Energa Toruń 1:3 (1:0, 0:1, 0:2)
Bramki: Mocarski 15 – Szkrabow 29, Wasjokin 56, Arrak 59
Ciarko STS Sanok chciało pokazać, że dwa ostatnie, okazałe zwycięstwa, nie były dziełem przypadku. W końcu odprawili z kwitkiem zarówno krakowian (7:3) jak tyszan (7:2). Ich dzisiejszy rywal jednak nie leży gospodarzom. W trzech poprzednich starciach górą byli torunianie, a za najbardziej dotkliwą porażkę z tym zespołem należy uznać listopadowy mecz, w którym Energa wbiła Ciarko aż 10 bramek, tracąc tylko trzy. Kibice zespołu z Podkarpacia wierzyli, że tym razem zostanie odczarowane fatum Stalowych Pierników.
Zaczęło się dobrze dla gospodarzy, bo bardzo szybko objęli prowadzenie. Akcję wypracował Bukowski, a Mocarski ją wykończył. Torunainie dążyli do zmiany wyniku, ale dopiero w połowie meczu udało im się pokonać Spesznego. Szkrabow wykorzystał idealne podanie Rożkowa. Walka trwała aż do 56 minuty, wtedy przyjezdni zdobyli prowadzenie, po zagraniu zza bramki Wasjokin trafił do siatki. Chwilę później Arrak postawił kropkę nad „i”.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian










