10.12.2021 | Czytano: 4392

PHL. Jubileuszowa konfrontacja

AKTUALIZACJA (drugi mecz kolejki) „Szarotki” pojechały do grodu Kopernika w okrojonym składzie na dwusetne wzajemne spotkanie w historii ligi.



 
To efekt powołań do kadry U 20 aż pięciu graczy z teamu Andrieja Gusowa. W tym dwóch bramkarzy, których na rezerwie musiał zastąpić junior młodszy Zając.  Szkoleniowiec dysponował tylko trzema pełnymi formacjami i dwoma zawodnikami z pola na rezerwie. To na pewno nie pomaga góralom w walce o play off z sosnowieckim Zagłębiem. A punktów gdzieś trzeba szukać.  Tym bardziej, iż ostatnie zwycięstwo zaliczyła 23 listopada wygrywając z Ciarko STS Sanok. Energa z kolei chciała wziąć rewanż za porażkę poniesioną (2:5) w stolicy Podhala, wcześnie dwukrotnie ograła przybyszów z południowej Polski.  Dodatkowo motywowało torunian to, że w sześciu ostatnich meczach ponieśli porażkę (ostatnia wygrana 19.11. z Sanokiem) i jeśli mieli szukać zwycięstwa, to z kim, jak nie z ostatnią drużyną w tabeli.
 
Torunianie rozpoczęli od mocnego akcentu. Po 101 sekundach prowadzili już 2:0. Górale stracili bramki w dostępie 17 sekund. Rozpoczął strzelanie Huhdanpaa z półobrotu w obrzeza kola bulikowego. Za moment Karczocha wygrał wznowienie z prawej strony Bizuba, a Syty błyskawicznie uderzył i krążek wylądował pod poprzeczką.   Szybko mógł odpowiedzieć Neupauer po błędzie Skólimowskiego, po dwójkowej kontrze.  Torunianie przeważali i często Bizub był w opałach. Zlikwidował świetną okazję Rożkowa i Kalinowskiego, a Arrak nie trafił do pustej bramki podczas gry w przewadze. Szansę miał Bondaruk, lecz Moedler  niczym muchę złapał krążek do potężnej łapaczki. 22 sekundy przed końcem odsłony Szkrabow popełnił błąd. Faulowany Neupeuer leżąc zdołał dograć krążek do Bondaruka. Ten technicznym strzałem ulokował krążek w bramce między jego nogami.  
 
Bramka do szatni dodała skrzydeł góralom, którzy z wielkim impetem ruszyli po przerwie. Wysokim pressingiem już w tercji rywala zmusili Zieliński do faulu. Przyjezdni dostali szanse na wyrównanie. Bryniczka był tego bliski, ale nieczysto trafił w krążek. W odpowiedzi, w osłabieniu,  Arrak znalazł się sam na sam z bramkarzem w, lecz przestrzelił. W kolejnych minutach miejscowi dochodzili do pozycji strzeleckich, ale…sami sobie przeszkadzali. Był moment, że długo górale nie potrafili się oswobodzić i wyjść z tercji. Wreszcie ten, który najwięcej okazji zmarnował, dobił krążek odbity od poprzeczki po strzale Wasjonkina.  Hokeiści z grodu Kopernika nie cieszyli się długo prowadzeniem. Szkodienko, jak na obcokrajowca, junior dał się orać Słowakiewiczowi, który również ośmieszył Moedlera. To był gol majstersztyk w wykonaniu młodego „Mąki”.  
 
W 45 minucie Szabanow uciekł Szurowskiemu i znalazł się oko w oko z golkiperem. Szurowski przeszkodził rywalowi na precyzyjne oddanie strzału, ale zrobił to nieprawidłowo i powędrował na ławkę kar. Przebywał na niej zaledwie 16 sekund, bo Arrak pięknym uderzeniem z nadgarstka trafił w okienko. Za moment „Szarotki” dostały szansę, bo Korczocha faulował, ale podobnie jak poprzednie przewagi nie przyniosły bramkowej zdobyczy.   szanse na zdobycie gola miał Kolusz i to w dodatku, gdy jego zespół grał w osłabieniu. 103 sekundy przed końcem tercji trener Andriej Gusow wycofał bramkarza, zagrał va banque. Szabanow trafił do pustej bramki, a chwilę później Limma ustalił wynik spotkania
 
HK Energa Toruń - Tauron Podhale Nowy Targ 6:2 (2:1, 1:1, 3:0)
1:0 Huhdanpaa – M. Kalinowski – Wasjonkin (1:24)
2:0 Syty – Korczocha (1:41)
2:1 Bondaruk – Neupauer (19:38)
3:1 Arrak – Wasjonkin (33:30)
3:2 Słowakiewicz(34:29)
4:2 Arrak – Syty (44:25 w przewadze)
5:2 Szabanow - Szkodienko (59:31 do pustej)
6:2 Limma  -Jaworski -Szkrabow (59:46)
Energa: Moelder – Szkrabow, Jaworski, Szabanow, K. Kalinowski, Kogut -  Zieliński, Szkodienko, Huhdanpaa, Arrak, Wasjonkin – Rodionow, Kozłow, Syty, Korczocha, Limma –Kogut, K. Kalinowski, – Dołęga, Skólimowski, Olszewski, Rożkow, M. Kalinowski. Trener Jussi Tupamaki.
Podhale: Bizub – Tomasik, Mrugała, Bondaruk, Neupauer, Czwanczikow - Szurowski, Volrab, Siuty, Bryniczka, Kolusz -  P. Wsół, Sulka,  Soroka, Słowakiewicz, Worwa -  Kamieniecki, J. Malasiński.  Trener Andriej Gusow.

Hit pod Wawelem
 
Kiedy dochodzi do starcia mistrza z wicemistrzem Polski, to emocje są gwarantowane. Tym bardziej, iż wokół tych konfrontacji jest sporo podtekstów, z przegranym przez krakowian finałem play-off w ubiegłym sezonie włącznie. Z wyeliminowaniem obrońcy Pucharu Polski z finału tegorocznej edycji.   Do tego obydwa zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli, a ostatnie starcie było dla jastrzębian. „Pasy” grają w kratkę, zwycięstwa przeplatają porażkami, a JKH wygrał   trzy spotkania, ale tylko jedno w regulaminowym czasie.
 
Akacja i kontra – tak toczył się mecz. Z tej wymiany ciosów najpierw  zwycięsko wyszli mistrzowie kraju. Razgals zza bramki zagrał do Górnego, a ten huknął pod poprzeczkę. Kibice „Pasów” na wyrównanie czekali aż do 38 minuty. Wtedy gola zdobyły na raty zdobył Jeżek. W zamieszaniu podbramkowym Nemec z bliska nie zdołał pokonać Nechvatala, również z dobitką Shileya sobie poradził, ale Jeżek już się nie pomylił. Losy meczu rozstrzygnął w 57 minucie Ismagiłow, który wygrał pojedynek sam na sam z Nechvatalem.    
 
Comarch Cracovia – JKH GKS Jastrzębie 2:1 (0:1, 1:0, 1:0)  
Bramki: Jeżek 38, Ismagiłow 57  - Górny 10
 
Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama