Krzysztof Majkowski usiadł na beczce prochu i mógł (może?) wylecieć w powietrze. Ma wsparcie działaczy, ale kibice go nie oszczędzają. Hokeistów również. Dlatego dzisiejsze spotkanie dla nich wszystkich było niezwykle ważne, by zmazać skazę na wizerunku.
GKS Tychy – Zagłębie Sosnowiec 3:0 (1:0, 2:0, 0:0)
Bramki: Mroczkowski 18, Jeziorki 26, Sierguszkin 40.
Sosnowiczanie po dotychczasowych spotkaniach zbierało pozytywne opinie, ale nie przekładało się to na wyniki. Przegrali trzy razy w karnych, a gole na dogrywkę i późniejsze karne tracili w ostatnich minutach, a nawet sekundach regulaminowego czasu. Te końcówki są zmorą drużyny Grzegorza Klicha. Nic w tej materii się nie poprawiło. Sosnowiczanie dzsiaj w końcówce pierwszej tercji popełnili błąd i schodzili do szatni z jednobramkowym mankiem. Podobnie było w drugiej tercji. 6 sekund przed jej zakończeniem Sierguszkin zdobył gola na 3:0, który dał tyszanom komfort w trzeciej odsłonie. Ten gol do szatni negatywnie zadziałał na gości, którzy w trzeciej odsłonie byli bezradni w ofensywie. Nawet gier w przewadze nie potrafili zamienić na bramkową zdobycz.
Stefan Leśniowski










