29 października jastrzębianie w Sanoku przegrali 3:4. Ta porażka sprawiła, że zabrakło mistrzom Polski punktu, by znaleźć się w finałowym turnieju Pucharu Polski. Ta porażka zabolała jastrzębian, bo mieli olbrzymia przewagę. Na ich drodze stanął Speszny. Historia z tamtego meczu miała się dzisiaj nie powtórzyć – twierdzili jastrzębianie. Jeśli mistrzowie chcą zachować szansę na jak najwyższe miejsce z sezonie zasadniczym – nie mogli sobie pozwolić dzisiaj na stratę punktów, zwłaszcza z rywalami niżej notowanymi.
Oba zespoły zagrały w osłabionych składach. W drużynie JKH zabrakło Jassa, Bahalejszy, Baszyrowa oraz Horzelskiego, sanockiej - Pavuka, Olearczyka, Florczaka oraz Strzyżowskiego. Podobnie jak w Sanoku bohaterem był Speszny – wygrywał pojedynki jeden na jeden, bronił strzały z dystansu i z bliska. Sanoczanie odgryzali się groźnymi kontruderzeniami. W samej końcówce trzeciej tercji Speszny wygrał pojedynek sam na sam z Razgalsem, a Nechvatal z Henttonen. W dogrywce Bukowski nie zdołał pokonać golkipera gospodarzy stając z nim oko w oko. Spotkanie rozstrzygnięte zostało w karnych. Padł tylko jeden gol. Samotny najazd wykorzystał tylko Kalns.
JKH GKS Jastrzębie - Ciarko STS Sanok 1:0 (0:0, 0:0, 0:0;0:0) karne 1:0
Bramka: Kalns
Stefan Leśniowski










