28.11.2021 | Czytano: 3291

PHL. Napędzili strachu mistrzowi (+zdjęcia)

Kibice mistrza Polski nie mają powodów radość w tym sezonie. Ich pupile mają na koncie aż dziesięć porażek i to często wstydliwych, by wymienić przegrane z Katowicami czy Unią.



 
W całym poprzednim sezonie, wliczając play off, zespól Roberta Kalabera doznał dziesięć porażek. A więc tyle, ile jego zespół ma po aktualnie.   „Szarotki”, które ostatnio lepiej się prezentują, chociaż wyniki na to nie wskazują, postarają się o niespodziankę?
 
Dość obiecująco rozpoczęło się dla nowotarżan. Zaatakowali i Nechvatal miał pełne ręce roboty. Musiał interweniować po strzałach Kolusza, Bondaruka ( sam na sam; obronił parkanem) i Neupauera. Dopiero w 9 minucie  Kamieniew dał sygnał do zmiany scenariusza. Jego strzał efektownie do raka złapał Bizub. Od tego momentu gra jastrzębian zaczęła się zazębiać, chociaż nadal popełniali błędy w defensywie. „Szarotki” ich nie wykorzystały, same w 12 minucie zainkasowały. Ładne rozegranie krążka między Pavlovsem, Górnym i Razgalsem. Ten ostatni „wypalił” spod niebieskiej i Bizub skapitulował. Na 0:2 podwyższył A. Szewczenko po zagraniu Kostka zza bramki. Tercja mogła się podobać – była szybka, mało było przerw w grze, a  akcje składne.


 
W drugiej części meczu goli nie widzieliśmy. Przeważali goście, to oni częściej byli w posiadaniu krążka i przebywali w tercji gospodarzy. Można rzec, że pojedynek toczył się między napastnikami gości a Bizubem. Ten wychodził obronną ręką ze wszystkich opresji, czy to po uderzeniach z najbliższej odległości, czy też po strzałach z dystansu. Trzeba  też zauważyć, że defensywa górali bardzo dobrze blokowała, grała z ogromną ofiarnością. Goście nie pozwalali na zbyt wiele „Szarotkom”. Te dopiero w ostatnich pięciu minutach zdołali zagrozić bramce strzeżonej przez Nechvatala. Kolusz i Wielkiewicz byli tymi, którzy „obudzili” go z błogiego snu.


 
W 46 minucie miejscowi wrócili do gry. Kapitalną akcję przeprowadził Soroka, który idealnie obsłużył F. Kapicę, a ten  strzałem w okienko pokonał Nechvatala.  Bramka ta dodała skrzydeł góralom, którzy częściej niepokoili defensywę i golkipera mistrzów kraju. Emocjonująca końcówka.  63 sekundy przed końcem tercji Bizub został wycofany z bramki. Prze 19 sekund „Szarotki”  grały w szóstkę przeciwko czwórce rywali.  Manewr nie powiódł się.
 
Tauron Podhale Nowy Targ – JKH GKS Jastrzębie 1:2 (0:2, 0:0, 0:1)   
0:1 Razgals – Pavlovs – Górny (11:22)
0:2 A. Szewczenko – Kostek – Razgals (15:50)
1:2  F. Kapica – Soroka (45:55)
Podhale: Bizub – Tomasik, Kolusz, Bondaruk, Neupauer, Czwanczikow - Szurowski, Volrab,  B. Wsół, F. Kapica,  Wielkiewicz – P. Wsół,  Sulka, Worwa, Słowakiewicz, Siuty –T. Kapica,  Soroka, J. Malasiński,  W. Bochnak.  Trener Andriej Gusow.
JKH: Nechvatal – Górny, Bryk, Kalns, Rac, Kasperlik – E. Szewczenko, Kamieniew, Razgals, Pavlovs, A. Szewczenko – Matusik, Kostek, R. Nalewajka, Jarosz, Urbanowicz – Wróblewski, Gimiński, Baszyrow, Płachetka, Pelaczyk. Trener Robert Kalaber.

W pozostałych spotkaniach:
HK Energa Toruń – GKS Tychy 2:4 (0:2, 1:2, 1:0)
Bramki: Arrak 24, Rodionow 57  -  Galant 10, Mroczkowski 16, Cichy 29, Galant 36  
 
Stalowe Pierniki czekało bardzo trudne zadanie. W derbach Górnego Śląska tyszanie pokonali lidera rozgrywek z Katowic. Tyszanie znajdują się  w dobrej formie. Mieli przed dzisiejsza konfrontacją na koncie pięć wygranych z rzędu. Miejscowi fani liczyli, że ich pupile przerwą serię. Nic z tego, tyszanie okazali się za mocnym rywalem i od pierwszego gwizdka sędziego posiadali inicjatywę, która udokumentowali golami. Dwoma w pierwszej i również dwoma w drugiej odsłonie.
 
Po 20 minutach prowadzili 2:0. Najpierw  Galant z najbliższej odległości pokonuje Studzińskiego, a chwilę później Mroczkowski w pojedynku jeden na jeden nie dał szans bramkarzowi gospodarzy.  Gospodarze wykorzystali prezent Jezierskiego, złapali kontakt na początku drugiej tercji, ale to było wszystko. Kolejne krążki wpadały do bramki torunian. Cichy z najbliżej odległości trafił  do siatki, a Galant umieścił krążek pod poprzeczką. Torunianie odpowiedzieli dopiero w 57 minucie.  Rodionow pozostawiony bez krycia trafia pod poprzeczkę.
 
Re – Plast Unia Oświęcim – Comarch Cracovia 4:2  (1:1, 2:0, 1:1)
Bramki: Da Costa 14, 60 Tehmar 21, Krzemień 33   - Bezwiński 2, Woroszyło 49
 
Re-Plast Unia Oświęcim w piątek pokazała klasę. Biało-niebiescy pokonali mistrzów Polski JKH GKS Jastrzębie 5:1. Dublet zaliczył Krystian Dziubiński, a na listę strzelców wpisał się też Teddy Da Costa, który w spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec zdobył 200 bramkę w polskiej lidze. Comarch Cracovia pokonała KH Energę Toruń 2:1
 
Prowadzenie objęły „Pasy” już w 88 sekundzie. Bezwiński „urwał” się obrońcom i z bliskiej odległości umieścił krążek  pod poprzeczką. Gospodarze wyrównali za sprawą Da Costy, który został obsłużony przez Oriechina. Uderzył z pierwszego z nadgarstka i trafił tuż przy słupku nad parkanem Zabolotnego. 28 sekund po przerwie unici wyszli na prowadzenie. Znowu w głównej roli wystąpił Oriechin, który wywalczył krążek i idealnie dograł do Tehmara, który miał przed sobą pusta bramkę. Na 3:1 podwyższył Krzemień z dobitki. W 49 minucie Wołoszylo (zmienił lot krążka)  sprawił, iż mecz nabrał rumieńców. Krakowianie w ostatniej minucie ściągnęli bramkarza, grając w pięciu na pięciu (Csamango na ławce kar) i Da Costa z własnej tercji  trafił do pustej bramki.

Ciarko STS Sanok – Zagłębie Sosnowiec 4:2 (2:0, 0:1, 2:1
Bramki: Henttonen 10,41,  Bukowski 20, Strzyżowski 42  – Bernacki 26, Kozłowski 57
 
W tym meczu trudno było  wskazać faworyta. Drużyny sąsiadują ze sobą i walczą o komfort w walce o play off. Sanoczanie po 20 minutach mogli być zadowoleni, ale przyjezdni wcale nie myśleli oddać meczu bez walki. W drugiej odsłonie zdołali złapać kontakt. Ale przespali pierwsze minuty trzeciej odsłony. W odstępie 80 sekund, między 41 a 42 minutą, stracili dwa gole. W końcówce przyjezdni zdobyli gola i 67 sekund przed  syreną wycofali bramkarza, ale nic z tego nie wyszło.

 Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian

Komentarze





reklama