02.10.2021 | Czytano: 958

Lepsze i gorsze momenty

Górale wybrali się nad morze, by skrzyżować kije z tamtejszym zespołem w ligowej batalii.


 
Pierwsze minuty to badanie sił. Żadna z drużyn nie wypracowała sobie klarownych sytuacji. W 10 minucie po strzale piłeczka odbiła się od bandy zza bramką gospodarzy, przejął ją Ciapała i odegrał przed bramkę, gdzie Vogel przytomnie się zachował i ulokował ją w bramce. Radość z prowadzenia nie trwała długo. 11 sekund później górale zapomnieli pokryć przed bramką Amerka, który po otrzymaniu dalekiego podania zdołał się odwrócić i wpakować ażurowy przedmiot do bramki. W kolejnych minutach goście starali się długo  i starannie rozgrywać swoje akcje. Cierpliwość się opłaciła. Kolejny raz zagranie zza bramki przyniosło efekt w postaci drugiej bramki… Za moment Korczak wstrzelił piłeczkę przed bramkę z ostrego kąta, a tam Tomalak dołożył tylko łopatkę kija i było 3:1 dla nowotarżan. Koncentracja, koncentracja – to klucz do sukcesu. Górale zamiast spokojnie kontrolować przebieg spotkania, bo rywal był zamroczony po utracie dwóch, sfaulowali. Grając z osłabieniu stracili gola 38 sekund przed syreną oznajmiającą koniec tercji. Mało tego. Kolejna niefrasobliwość i 4 sekundy przed końcem gospodarze doprowadzili do wyrównania.
 
Gol do szatni nie zdeprymował wielokrotnych mistrzów kraju, ale rozsierdził. Już w pierwszej ofensywnej akcji duet Ciapała – Tomalak ponownie dali prowadzenie swojej drużynie.  Kolejna akcja skrzydłem Górali i piłeczka wylądowała w przeciwległym rogu bramki. Gramy w przewadze, więc takiej okazji nie marnujemy. Turwoń wyszedł z piłeczką z  narożnika i za moment przyjmował gratulacje od kolegów. W kolejnej przewadze nowotarżanie gola nie zdobyli, wręcz przeciwnie stracili. Zabawa z piłeczką w środkowej strefie, strata jej.  Akcja przeniosła się pod bramkę gości. Ci zdołali naprawić błąd, ale po zagraniu z krzyża gapiostwo dało znać o sobie i pozostawiony bez opieki Amerek  zaskoczył zdumionych górali.
 
Górale rozpoczęli trzecia tercję od wysokiego pressingu i zmusili rywala do popełnienia błędy. Strata piłeczki przez gospodarzy w środkowej strefie boiska, Smarduch  zrobił z nią kilka kroków i niesygnalizowanym strzałem pokonał golkipera miejscowej drużyny.  Górale niestety też od czasu „wożą” piłeczkę i po jednej takiej „akcji” stracili ją i przeciwnik to wykorzystał. Tym samym wrócił do gry. Podawanie dłoni rywalowi zemściło się. Gdańszczanie poczuli, że mogą jeszcze coś zdziałać w tym meczu i w 54 minucie przegrywali już tylko jedną bramką. Z wielką determinacją dążyli do wyrównania, gorąco było pod bramka przyjezdnych, ale…Wystarczył szybki kontratak i było po meczu. Tym bardziej, iż gospodarze ostatnie minuty grali w osłabieniu. Zagrali va banque, wycofali bramkarza i Górale strzałem do pustej bramki ustalili wynik spotkania.
 
JohnnyBros Olimpia Osowa Gdańsk - Górale Nowy Targ 6:9 (3:3, 1:3, 2:3)
0:1 Vogel – Ciapała (9:16)
1:1 Amerek – Siwik (9:27)
1:2 Szal – Ciapala (15:15)
1:3 Tomalak – Korczak (16:36)
2:3 Kowalewski – Samson (19:22 w przewadze)
3:3 Samson (19:56)
3:4 Tomalak – Ciapała (21:00)
3:5 Bisaga – Korczak (26:55)
3:6 Turwoń – Korczak (27:53 w przewadze)
4:6 Amerek – Rusiecki (35:49 w osłabieniu)
4:7 Smarduch (44:58)
5:7 Amerek – Rusiecki (51:50)
6:7 Miszewski – Kowalewski (53:51)
6:8 Bisaga – Korczak (58:15)
6:9 Ciapala – Tomalak (59:57 do pustej bramki)
Olimpia: Kowalewski, Samson, Mazurek, Kozal, Ułanowicz, Bochno, Miszewski, Siwik, Rusiecki, Brząkala, Bąk, Zaremba, Ząbkiewicz, Damps, Łacny, Amerek, Bukowski.
Górale: Burda - Bisaga, Vogel, Tomalak, Ciapała, Turwoń, Szal, Korczak, Górowski, Smarduch, Pogrzeba, Baczewski, Garb.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze





reklama