Zapowiadała się ciekawa konfrontacja. „Pasy” dwa dni temu wygrały w Oświęcimiu, a swoją postawą zasłużyły na komplet punktów. Obrońca mistrzowskiego tytułu po porażkach z Toruniem i Oświęcimiem urządził sobie bramkowe łowy w Nowym Targu, aplikując 19-krotnemu mistrzowi kraju aż dziesięć goli, nie tracąc żadnego. Ale Cracovia to nie tegoroczne „Szarotki” więc zapowiadał się interesujący bój. O to, by poprawić pozycję w tabeli.
Pierwsza tercja dla gospodarzy, którzy dwukrotnie trafili w czuły punkt podopiecznych Rudolfa Rohaczka. Ten musiał natychmiast poprosić o czas, by obrońcy tytułu nie poszli za ciosem i nie powiększyli dwubramkowej przewagi. Udało się uniknąć większych strat, chociaż to JKH posiadał przewagę.
W drugiej tercji „pasy” wróciły do gry, po tym, jak Jacenko zdobył kontaktowego gola w przewadze. Jastrzębianie dostali najgłupszą karę. Otóż grając w przewadze otrzymali karę za nadmierna liczbę graczy na lodzie. No i zostali podwójnie ukarani. Sami trzykrotnie grali w przewadze, ale nie potrafili zmusić do kapitulacji Pieriewozczikowa.
W trzeciej tercji krakowianie doprowadzili do wyrównania. Po wygraniu wznowienia w tercji rywala przez Bobrowa, Szaur uderzył z pierwszego i trafił w okienko. Gdy wydawało się, że będzie dogrywka, Rac - 31 sekund przed syreną - uderzył z nadgarstka ze skrzydła spod bandy, krążek odbił się od dalszego słupka i wpadł do bramki.
JKH GKS Jastrzębie – Comarch Cracovia 3:2 (2:0, 0:1, 1:1)
Bramki: Razgals (6), Rac (10, 60) – Jacenko (29), Szaur (51)
Stefan Leśniowski










