10.09.2021 | Czytano: 3163

PHL. Szkoda pierwszej tercji – powiedział Andriej Gusow. Podsumowanie emocjonujacej kolejki

Nowy sezon hokejowy rozpoczęty! W inauguracyjnej kolejce nie zbrakło emocji, ale też braku niektórych graczy, którzy w sparingach pokazali się z dobrej strony.



 
 Jak spojrzało się na skład drużyny Podhala, to rzucał się w oczy brak Szymona Klimowskiego, rewelacyjnie broniącego w meczach kontrolnych oraz napastnika Tobiasza Kapicy i obrońcy Jakuba Michalskiego. Zawodnicy nie zostali potwierdzeni do gry, bo nie zostały dopełnione wszystkie formalności. To skutek braku porozumienia między klubem a agencją menadżerską Hockey Progress Management, która reprezentuje tych zawodników. Transfer Michalskiego musiał być potwierdzony przez IIHF i został potwierdzony, ale dopiero o 17.45, a więc kwadrans przed  pierwszym gwizdkiem! Była prezes Agata Michalska, jego mama wzięła sprawy w swoje ręce i udało się. – W niedzielę na pewno zagram  - powiedział zawodnik.   Czy pozostali również?
 
 
Jarosław Różański, dyrektor sportowy zespołu Tauron Podhale przyznał, że  późno zabrali się za załatwianie. Zaznaczył też, że 17 zawodników mogło podpisać kontrakty bez problemów.   
 
Druga, perfekcyjna tercja zapewniła katowiczanom komplet punktów w Nowym Targu.  Górale nie zasługiwali na porażkę. Bramkarz GKS-u, John Murray, przez dwie tercje zachowywał czyste konto, ale nie mógł narzekać na brak pracy. „Szarotki” często go niepokoiły i nawet kilka razy go oszukali, ale nie potrafiły umieścić krążka w pustej bramce.
 
- Gospodarze w pierwszej tercji pokazali, że są dobrą i poukładaną drużyną, walczącą o każdy krążek i centymetr lody. My podeszliśmy  za lekko do meczu i mogliśmy zostać ukarani.  W trudnych momentach pomógł nam Johny fantastyczną postawą. Przełomowym momentem był gol zdobyty do szatni  przez nas  w przewadze  - przyznał trener katowiczan, Jacek Płachta.
 
Niepocieszony był Andriej Gusow. Żałował pierwszych 20 minut, bo mecz mógł się potoczyć inaczej. – Nie wykorzystaliśmy swoich szans. Posiadaliśmy przewagę, kreowaliśmy sytuacje, oddaliśmy więcej strzałów  Poprzeczki, słupki i bramkarz przeciwnika nie pozwoliły nam na zdobycie gola. Na pewno kluczowa była strata gola „do szatni” – potwierdził.
 
Katowiczanie w drugiej tercji byli skuteczni aż do bólu. Podhale grało, a bramki zdobywali rywale.  
 
- W drugiej tercji zagraliśmy już lepiej, co przełożyło się na gole. To nie zmienia jednak faktu, że nie zagraliśmy dobrego meczu, niemniej potrafiliśmy znaleźć drogę do zwycięstwa i to jest najważniejsze, bo pierwszy mecz sezonu dla każdego zespołu jest trudny – podsumował Jacek Płachta.  
 
- Boli mnie, że bramki jakie traciliśmy, padły w sytuacjach, o których rozmawialiśmy przed meczem.  Na które uczulałem chłopaków. Nie mogę zarzucić chłopakom charakteru, ambicje – mówił Andriej Gusow.   
 
Jego podopieczni walczyli do końca. W trzeciej tercji wykorzystali dwie liczebne przewagi i … pięciominutowa kara Wielkiewicza zastopowała ich pogoń za uciekającymi punktami.
 
-  Obejrzę wideo z  sytuacją z Wielkiewiczem. Jeżeli faktycznie było tam przewinienie, to na pewno wyciągniemy konsekwencje, wobec zawodnika – podkreślił szkoleniowiec nowotarskiego teamu.
 
Tauron Podhale Nowy Targ – GKS Katowice 2:5 (0;1, 0:3, 2:1)
Bramki: Kolusz 41, Bondaruk 45 – Lethonen 20 i 60, Fraszko 28, Michalski 29, Pasiut 37.
 
Fani hokeja mogą być zadowoleni z przebiegu inauguracji sezonu 2021/22 Polskiej Hokej Ligi. Świetne spotkania oglądaliśmy zwłaszcza w Krakowie oraz w Toruniu.
 
Comarch Cracovia – Zagłębie Sosnowiec 4:3 K(0:1, 2:0, 1:2; 0:0) karne 2:0.  
Bramki: Kapica 21 i 35, Nemec 59 – Nikiforow 19 i 53, Rzeszutko 44.
 
Krakowianie  podejmowali jednego z outsiderów poprzednich rozgrywek – Zagłębie Sosnowiec i wydawało się, że gospodarzy czeka łatwe spotkanie. Nic bardziej mylnego.  Przyjezdni pod koniec pierwszej tercji wyszli  na prowadzenie za sprawą Nikiforowa. Krakowianie w drugiej tercji rzucili się do szaleńczych ataków i to skutecznie. Dwie bramki zdobył Damian Kapica, ale to nie był koniec emocji, bo sosnowiczanie za żadne skarby nie chcieli wracać do domu z pustymi rękami.  Wyrównał Rzeszutko, a prowadzenie drużynie Zagłębia dał Nikiforow. Goście byli bardzo blisko odniesienia sensacyjnego zwycięstwa, ale Cracovia minutę przed końcem wyrównała (Nemec). Dopiero w karnych krakowianie wykazali swoją wyższość.
 
KH Energa Toruń – Re-Plast Unia Oświęcim 6:4 (3:0, 2:0, 1:4)
Bramki: Syty 13, Kogut 15, 19 i 46, Kalinowski 33, Szabanow 40 – Temar 46, Krzemień 48, Kowalówka 50, Krzemień 54
 
Ciekawy mecz oglądali widzowie w Toruniu. Gospodarze na początku trzeciej tercji  prowadzili 6:0 i widocznie byli przekonani, że Unia jest już na kolanach i się nie podniesie. A jednak! W trzeciej tercji oświęcimianie w odstępie siedmiu minut zdobyli cztery gole. Gościom jednak w końcówce zabrakło sił i nie zdołali już odwrócić losów spotkania.
 
Ciarko STS Sanok – GKS Tychy 0:2 (0:1, 0:1, 0:0)
Bramki: Smirnow 4, Marzec 29
 
W Sanoku faworytem byli goście i do niespodzianki nie doszło. Sanoczanie, po stracie pierwszego gola, dążyli do wyrównania, ale tyszanie umiejętnie się bronili i wyprowadzili kolejny zabójczy cios.
 
Stefan Leśniowski

 

Komentarze





reklama