Resovia grała ze Stalą Rzeszów w finale baraży, a na ławkach zasiadali wówczas Szymon Grabowski oraz Marcin Wołowiec. Dziś obaj pracują na trzecim poziomie w grupie IV. Jednak ich zespoły walczą o zdecydowanie inne cele. Pierwszy mecz jest jednak zawsze zagadką, lecz faworytem tego starcia byli nowotarżanie, którzy wzmocnili i znacznie zmienili skład. Wólczanka jednak tanio skóry nie sprzedała i napsuła sporo krwi przyjezdnym.
Podhale rozpoczęło sezon z … problemami. Z opóźnieniem dotarło na miejsce spotkania. Gospodarze zgodzili się przesunąć potyczkę o 30 minut. Wszyscy zastanawiali się jak ten fakt wpłynie na postawę przyjezdnych. Nie wpłynął. W 28 minucie objęli prowadzenie po zamieszaniu w polu karnych. Przytomnie zachował się Szynka, który posłał futbolówkę do bramki zrozpaczonego golkipera. Mimo starań z obu stron piłka już w pierwszych trzech kwadransach nie znalazła drogi do siatki.
Ale co się odwlecze… Gospodarze nie zamierzali składać broni. Zaraz po zmianie stron zaatakowali i Pawłowski wykorzystał niezdecydowanie obrońców gości i doprowadził do wyrównania. Ostatnie słowo należało jednak do gości, którzy w 72 minucie zdobyli kontaktowego. Autorem był Serafin który nie wyszedł w podstawowej jedenastce.
Wólczanka Wólka Pełkińska – NKP Podhale Nowy Targ 1:2 (0:1)
0:1 Szynka 28
1:1 Pawłowski 47
1:2 Serafin 72
Wólczanka: Wierzchowski - Wach, Pawłowski, Skrzyniak, Łazarz, Peda (54 Skupień), Podstolak, Soboń, Myszogląd (86 Czado), Lorek (86 Baran), Pietluch (70 Dusiło). Trener Marcin Wołowiec.
NKP Podhale: Rzędzio – Furtak (46 Tonia), Bielak, Kowalski, Kapuściński, Lech ( 54 Serafin), Płatek (72 Surmiak), Mianowany, Molis (54 Burnat), Szynka (54 Janso), Nowak. Trener Szymon Grabowski.
Stefan Leśniowski
foto wolczanka fb










