21.05.2021 | Czytano: 2205

Nam strzelać nie kazano

W ostatnim dniu turnieju „Pokonaj-COVID-19” w Lublanie biało –czerwoni potykali się z Rumunią, która w Tallinie zamknęła nam drogę do awansu.



 
Mieliśmy więc szansę na rewanż. Udowodnienia, że to my jesteśmy lepsi, a porażka sprzed dwóch lat była tylko wypadkiem przy pracy. Tymczasem… Po 63 minutach  mieliśmy nietęgie miny, bo raz kolejny Rumunii okazali się lepsi. Stare błędy w grze biało –czerwonych zadecydowały o przegranej.  
 
Polacy mieli cały czas przewagę, ale mieliśmy problemy z finalizowaniem akcji. Zawodnicy czynili złe wybory,  nawet mając świetną okazję do strzału, próbowali dogrywać krążek partnerowi, a ten nie dochodził do adresata. Był albo blokowany przez przeciwnika, albo podanie było niedokładne. Były jednak sytuacje z gatunku stuprocentowych, a więc sytuacje sam na sam, pusta bramka, czy trzeba było tylko podnieść krążek nad leżącym bramkarzem. Rumunii grali prosty hokej. Nastawili się na kontrataki. Jak tylko wjeżdżali w tercję biało –czerwonych oddawali strzały. Po jednej takiej akcji objęli prowadzenie. Trzeba przyznać, że Murray się nie popisał, przepuścił krążek przy krótkim słupku. Zdołaliśmy stratę odrobić, ale nadal finalizowanie akcji w naszym wykonaniu wołało o pomstę do nieba.
 
Sytuacja nie poprawiła się w drugich 20 minutach. Nadal posiadaliśmy inicjatywę, częściej przebywaliśmy w tercji przeciwnika, były sytuacje, ale… Nie okazje się liczą, ale to co wpadnie do sieci. Rumunii potrafili wykorzystać nasze zawahanie. Kara i szybko wykorzystali liczebna przewagę. I tym razem Murray nie stanął na wysokości zadania. Po tym golu zjechał do boksu, a między słupkami stanął Raszka. No i wygrał dwie sytuacje sam na sam z Rumunami, którzy potrafili też zakręcić naszymi w ich tercji. W obronie bardzo dobrze kryli. Inna rzecz, że pomagaliśmy im rozgrywając wolno akcje. Mieli czas by ustawić się w defensywie.
 
Nadal jednak wierzyliśmy. Pozostawała nam nadzieja, że odrobiny straty i przechylimy szale zwycięstwa na swoją stronę w trzeciej tercji.
Polacy ruszyli do szturmu od początku trzeciej odsłony, ale podobnie jak w poprzednich tercjach graliśmy wolno i nie potrafiliśmy rozmontować defensywę rywala. Udało się tylko raz, gdy graliśmy w liczebnej przewadze.  Chmielewski wpakował  krążek do pustej bramki.
 Żadnej z ekip nie udało się w regulaminowym czasie rozstrzygnąć rywalizacji. W dogrywce Rumunii zdobyli zwycięskiego gola, po fatalnym błędzie w defensywie.
 
Polska – Rumunia 2:3 D (1:1, 0:1, 1:0; 0:1)
0:1 Łymanski – Fodor - Żagidulin (7:16)
1:1 Chmielewski - Bryk (12:12)
1:2 Consantin – Valchar -  Rasułow (22:52 w przewadze)
2:2 Chmielewski – Krężołek – Bryk (44:45 w przewadze)
2:3 Żagidulin – Fedor (62:02)
Polska: Murray (22:53 Raszka) - Ciura, Wanacki, Sawicki, Pasiut, Krężołek - Bryk, Górny, Chmielewski, Paś, Przygodzki - Kostek, Kamieniew,  Mroczkowski, Wałęga, Urbanowicz - Michałowski, Horzelski, R. Nalewajka, Jarosz, Marzec. Trener Robert Kalaber
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama