24.04.2021 | Czytano: 5132

III liga. Piłkarski kryminał

Czy wygrany mecz może usprawiedliwiać koszmarną grę i bezradność? Jeśli zwycięzców się nie sądzi – przepraszam, ale jeśli się sądzi? Dla kogoś przecież grają piłkarze, nawet jak kibiców nie ma na trybunach…


Nowotarżanie od 12 maja 2018 roku czekali na wygraną w Wólce Pekłińskiej i dzisiaj to zrobili. Przedłużyli serię meczów bez porażki. Nie przegrali od 21 listopada ubr.
 
Pierwsza połowa była nudna jak przysłowiowe flaki z olejem. Trener Marcin Zubek na pewno nie był zadowolony z postawy swoich piłkarzy. Z linii bocznej bez przerwy instruował podopiecznych.  Tak dużej ilości niedokładnych podań dawno nie widzieliśmy w ich wykonaniu. Chaos panował niepodzielnie w ich poczynaniach. Piłka kompletnie ich nie słuchała, nie znajdowała adresata.  W pewnym momencie zdegustowany postawą gości komentator transmisji powiedział: „to piłkarski kryminał w wykonaniu Podhala. Od czwartej drużyny wymagamy wyższego poziomu gry, dokładniejszych podań. Tymczasem nie można nawet wymyślić adresata, bo podania są do nikogo. To razi w oczy”.  
 
Gospodarze też wielkiego futbolu nie prezentowali, ale  byli dłużej w posiadaniu piłki, próbowali kreować grę, byli bardziej aktywni.  Brakowało jednak  im konkretów.
 
Czy w drugiej części meczu przyjezdni zatrą złe wrażenie z pierwszych trzech kwadransów? Można powiedzieć, ze strzelając bramkę zrobili to, lecz… Nic jednak nie zmieniło się w grze obu zespołów. Podhalu brakowało spokoju i dokładności w środku pola. W tej części boiska notowało sporo strat. Rywal wyprzedzał, przechwytywał piłkę i wyprowadzał akcje ofensywne, ale tez był niedokładny.   Gra kombinacyjna Podhala wolała o pomstę do nieba. Za to  dużo pretensji do arbitra miała ławka gości.  Gospodarze przeważali w tej części meczu. Wejście Lorka ożywiła ich akcje ofensywne. Nic dobrego o obu zespołach nie można było powiedzieć. Tylko jakaś przypadkowa akcja mogła sprawić, iż futbolówka znajdzie się w bramce. Tak też się stało. W 74 minucie chwalony Lorek popełnił fatalny błąd. Podał piłkę Surmiakowi, a ten zdobył gola.
 
Momenty były
5 – strzał Pedy za pola karnego minął bramkę.
7 – Dusiło faulowany w narożniku pola karnego. Sam poszkodowany wykonywał wolnego, odbitą piłkę od obrony zgrano do Słabonia, który trafił do koszyczka Styrczuli.
7 – Lepiarz posłał piłkę nad bramką; świetna okazja z 5 metrów.
22 – Łazarz z daleka, piłka pofrunęła nad bramką.
28 – Wrona pozostawiony bez krycia główkował z 10 metrów, ale zbyt lekko i spokojnie złapał Styrczula.
30 – znowu piłka w rękach Styrczuli po centrostrzale Bały.
32 – zablokowany strzał Molisa na 5 metrze.
36 – Peda uderzał z dystansu nad bramką.
54 – po błędzie gospodarzy po wyrzucie z autu,  Lepiarz znalazł się oko w oko z bramkarzem i przegrał ten pojedynek.
59 – Lorek mógł zanotować wejście smoka, ale niewiele się pomylił.
65 – Soboń z dystansu wprost w ręce.
66 – Durda miał wyśmienitą okazję po zagraniu Łazarza. Z najbliższej odległości nie zdołał pokonać Styrczulę.
74 GOL! 0:1 – fatalne podanie Lorka, który wyłożył piłkę Surmiakowi, a ten w sytuacji sam na sam umieścił piłkę w siatce.
85 - strzał Toni z trudem broni Konefał.
 
Wólczanka Wólka Pełkińska  - NKP Podhale Nowy Targ 1:0 (0:0)
0:1 Surmiak 74
Wólczanka: Konefał – Pawłowski, Dusiło (56 Lorek), Durda (76 Duczek), Bała (76 Matofil), Gul (80 Baran), Soboń (80 Masny), Łazarz, Wrona, Peda, Wach. Trener Marcin Wołowiec.
NKP Podhale:  Styrczula – Jeziorski, Tkocz, Dynarek, Tonia, Bryja (56 Janso), Serafin (70 Surmiak), Nawrot, Kobylarczyk,  Molis (56 Palacz), Lepiarz.  Trener Marcin Zubek.
 
Stefan Leśniowski
Zdjęcie wolczanka fb
 

Komentarze







reklama