W tym sezonie zespół z Nowego Targu nie wygrał jeszcze z hokeistami z piwnego miasta, a na wygraną w Tychach w sezonie zasadniczym nowotarżanie czekają już 23 września 2016 roku, czyli aż 1 773 dni! Wtedy ograli gospodarzy w dogrywce 3:2. Czy wreszcie przełamią tyską niemoc? Nie przełamali.
„Wiedźmin” wrócił do łaski. Ostatnio wiele się wokół niego działo i zabrakło go nawet na ławce rezerwowej. Początkowo bronił na zmianę z Białorusinem Igorem Brikunem. Jednak ostatni raz pojawił się w meczu z Toruniem 17 stycznia. W trzech kolejnych znalazł się poza składem. Rola „pierwszego” przypadła Igorowi Brikunowi, zaś w boksie rezerwowych był Paweł Bizub. Różnie tłumaczono absencję Przemka Odrobnego. A to, że trwa rywalizacja na tej pozycji, a to, że zwycięskiego składu się nie zmienia ( to po meczu z Zagłębiem), ale wszyscy dobrze wiedzieli, że to tylko takie gadanie. Było głośno o odejściu „Wiedźmina” do Cracovii lub do czeskiej ligi, ale ponoć w środę strony sobie wyjaśniły wszystkie nieporozumienia i Przemek wrócił do łask i dzisiaj był rezerwowym golkiperem.
Z kolei z dwóch nowych graczy – Siemon Babincew i Aleksander Kułakow, tylko ten pierwszy pojawił się na tyskiej tafli. Wystąpił w czwartej formacji za Bochnaka, który został przesunięty do formacji dowodzonej przez Bryniczkę. W drużynie gospodarzy zadebiutował Paul Szczechura, gracz z NHL- owską przeszłością.
Spotkanie fatalnie rozpoczęło się dla górali, którzy już w 27 sekundzie stracili gola. Ni to strzał, ni to wrzutka Novajovky’ego na bramkę i krążek wpadał do bramki To chyba zdenerwowało Białoruskiego golkipera, bo chwilę później złapał 2- minutowa karę. Tauron Podhale po stracie gola dostało szanse na wyrównanie, bo Ciura powędrował na ławkę kar. Przewaga gości trwała tylko 20 sekund. Briukun ją zakończył. Kolejne minuty bardzo spokojne, zespoły nie forsowały wysokiego tempa i mało strzelały. Tyszanom największe niebezpieczeństwo groziło ze strony duetu Szvec – Vachovec. W 13 minucie tyski bramkarz instynktownie odbił strzał tego ostatniego. Mocny strzał oddał z dystansu Guzik, ale Murray był na posterunku.
Przyjezdni rozpoczęli drugą cześć meczu mając 106 – sekundową przewagę, ale – już tradycyjnie – nic z niej nie wynikło. Nie zrobili krzywdy przeciwnikowi. Nie oddali strzału, ba, nie potrafili utrzymać krążka w tercji przeciwnika. Trzeba jednak przyznać, że kolejne minuty należały do Tauronu Podhale. Posiadało inicjatywę, a w 26 minucie bomba Gajora zmusiła arbitrów do wideo analizy. Trwała dość długo, ale nie takiej decyzji spodziewali się górali. Arbiter rozłożył ręce w geście, że gola nie było. Minutę później, to co zrobił Petrtersson woła o pomstę do nieba. Kapitale zagranie Szurowskiego i Szwed miał przed sobą pustą bramkę. Spudłował z najbliższej odległości. Nowotarżanie nie pomagali sobie. Zaczęli seryjnie odwiedzać ławkę kar. Aż 10 minut złapali. Na szczęście tyszanie nie grzeszyli skutecznością, a Briukun bronił z dużym wyczuciem i szczęściem. Niemniej gra w osłabieniach kosztuje wiele sił. Kiedy już zespoły grały w kompletnym zestawieniu Gościński zmienił lot krążka pokonując ostatnią instancję gości.
Na początku trzeciej tercji goście dostali kolejną szanse gry w przewadze i… znowu nie oddali celnego strzału. Podhalanie próbowali rozmontować defensywę gospodarzy, ale przychodziło im to z wielkim trudnemu. Nie było jednak promyku nadziei, że potrafią odwrócić losy spotkania skoro nie wykorzystuje się takich okazji jakie mieli Hiltunen w 52 min. i minutę później Słowakiewicz. Ten pierwszy nie opanował odbitego krążka przez odsłoniętą bramką. W odpowiedzi Mroczkowski i Wronka nie pokonali Brikuna w sytuacji sam na sam. Podhalanie się otwarli i nadziewali się na kontry. Trzecia kontra już okazała się skuteczna. Podanie z prawego skrzydła Dupuy do Gościńskiego, a ten tylko dołożył łopatkę kija i krążek zatrzepotał w siatce. Na otarcie łez Neupauer zdobyli honorowe trafienie; trafil pod poprzeczkę w trzeciej dobitce. 93 sekundy przed końcem Witecki powędrował na ławkę kar, a Briukun zjechał do boksu.
GKS Tychy - Tauron Podhale Nowy Targ 3:1 (1:0, 1:0, 1:1)
1:0 Novajovsky – Witecki (0:27)
2:0 Gościński – Galant – Kotlorz (38:22)
3:0 Gościński – Dupuy – Wronka (55:55)
3:1 Neupaur (57:34 w przewadze)
Sędziowali: Tomasz Radzik i Paweł Kosidło oraz Piotr Malasiewicz i Dawid Pabisiak.
Tychy: Murray; Novajovsky – Kotlorz, Ciura (4) – Biro (2), Martin – Seed (2), Gruźla – Bizacki; Marzec (2) – Galant – Witecki (2), Mroczkowski – Wronka – Tonga, A. Szczechura - Cichy – P. Szczechura (2), Dupuy – Rzeszutko - Gościński. Trener Krzysztof Majkowski.
Podhale: Brikun (2); Chaloupka (2) – Kubat (2), Jaśkiewicz (2) – Gajor, Sulka–Mrugała, P. Wsół - Szurowski; Szvec (2) – Vachovec – Bepierszcz, Pettersson – Neupauer (2) – Hiltunen, Guzik – Bryniczka (2) – Bochnak, Babincew - Słowakiewicz – Worwa (2). Trener Andriej Gusow.
Kary: Podhale – 16 min., Tychy –14 min.
Stefan Leśniowski










