Chciały też przerwać niechlubną serię pięciu porażek z rzędu z tyszanami, a trener Andriej Gusow pokonać za trzecim podejściem Krzysztofa Majkowskiego, z którym w ostatnich sezonach prowadził GKS. Chcieć, a móc – robi różnicę. „Szarotki” nie zrobiły sobie mikołajkowego prezentu. Trudno wygrać gdy nie wykorzystuje się przewag, a nawet podwójnej. Gdy nie potrafi się wykorzystać dogodnych sytuacji, karnego ( w 55 min. Łyszczarczyk), a popełnia się błędy w defensywie pozwalając rywalowi na wyprowadzenie kontr, dopuszczając nawet do sytuacji sam na sam grając w przewadze (Dupuy). Tyszanie po prostu byli zespołem lepszym, kontrolującym wydarzenia na tafli.

W nowotarskiej bramce zadebiutował 34- letni Białorusin Igor Brikun, były reprezentant kraju, który cztery razy był mistrzem kraju. Czystego konta nie zdołał zachować do końca pierwszej tercji. Skapitulował 57 sekund przed jej zakończeniem. Nowotarżanie pozostawili zbyt dużo swobody tyszanom. Pociecha uderzał sprzed kół bulikowych, Brikun odbił krążek łyżwą, a nadjeżdżający na drugi słupek Rzeszutko uprzedził Chaloupkę. Gol został uznany dopiero po analizie wideo, bo były przypuszczenia, że tyski napastnik łyżwą umieścił krążek w bramce. Wcześniej Tauron Podhale grało w przewadze, a nawet w podwójnej, ale wtedy słupek po strzale Vachovca przyszedł w sukurs golkiperowi gości. Ogromną szansę zmarnował również Bochnak, który z bliska posłał krążek nad poprzeczką. Goście też mieli swoje szanse, ale likwidował je nowy nabytek między słupkami „Szarotek”.

Ten po raz drugi skapitulował po dobitce w 28 min. Goście trzema podaniami znaleźli się przed bramką Tauron Podhale. Zainicjował akcję Witecki na niebieskiej własnej tercji. Zagrał na prawe skrzydło do Komorskiego, który po wtargnięciu do tercji rywala oddał strzał. Brikun odbił krążek, a akcję przy drugim słupku zamknął Gościński. Przyjezdni nie tylko byli skuteczniejsi, ale dokładniej rozgrywali krążek i często zagrażali bramce „Szarotek”. Te - jak to w hokeju – miały swoje szanse na bramkową zdobycz, ale… Skuteczność wołała o pomstę do nieba. Co z tego, że piękną akcję przeprowadziła formacja Neupauera skoro Pettersson nie zdołał pokonać Murraya. Co z tego, że „młode wilczki” rozbiły dużo wiatru pod jego bramką i miały okazje, bo nawet ich dwie dobitki po uderzeniu Bochnaka nie znalazły drogi do bramki. Odnotować też należy rajd Mrugały zatrzymany również przez Murraya. Do tego słaba gra górali w przewagach. Nie tylko nie potrafili, ale pozwalali na wyprowadzenie kontr przeciwnikowi (vide Dupuy sam na sam).

Wydawało się, że górale w trzeciej tercji ruszą do szturmu na bramkę tyską, a tymczasem to rywal miał inicjatywę i szanse na kolejne gole. Świetną okazję na podwyższenie mieli: Wronka i Jeziorski – po dobitce po odbiciu krążka od bandy za plecami Brikuna, a Mroczkowski ostemplował słupek. W końcu Dupuy umieścił krążek w siatce. W 55 min. po indywidualnej akcji Łyszczarczyk był faulowany i za moment wykonywał karnego. Krążek w ostatniej chwili mu uciekł z łopatki kija.
Tauron Podhale Nowy Targ – GKS Tychy 0:3 (0:1, 0:1, 0:1)
0:1 Rzeszutko – Dupuy – Pociecha (19:03)
0:2 Gościński – Komorski – Witecki (27:49)
0:3 Dupuy - Rzeszutko - Marzec (58:50 w przewadze)
Sędziowali: Michał Baca i Mariusz Smura oraz Rafał Noworyta i Michał Majkut.
Podhale: Brikun; Sulka - Jaśkiewicz, Chaloupka - P. Wsół, Gajor – Mrugała, Kamieniecki; Szvec (12) – Vachovec (2) – Bepierszcz (2), Pettersson (4)– Neupauer– Hiltunen, F. Kapica – Bryniczka – Łyszczarczyk, Worwa – Słowakiewicz – Bochnak (2). Trener Andriej Gusow.
Tychy: Murray; Seed – Havlik (4), Bizacki (2) – Ciura, Pociecha (2) – Kotlorz, Kogut - Ubowski; Gościński (2) – Komorski – Jeziorski (2), Marzec (2) – Rzeszutko – Dupuy, Witecki - Wronka– Mroczkowski (4), Krzyżek – Galant – Gruźla. Trener Krzysztof Majkowski.
Kary: Podhale – 24 (2 tech) min., Tychy –20 (2 tech) min.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Krzysztof Garbacz










