Dobrze się zaczęło, bo w 11 minucie gospodynie objęły prowadzenie. Niestety na tym skończyły się strzeleckie popisy Podhalanek. Miały sytuacje, by pokonać bramkarkę przyjezdnych, ale – co jest już tradycją –nie grzeszą skutecznością. Muszą mieć mnóstwo okazji, by chociaż jedną wykorzystać. Rywalki, które były w zasięgu góralek, potrafiły zdobyć jedną bramkę więcej. To już któraś nikła porażka, po walce, ale…porażka.
- Drugiego gola straciliśmy dość przypadkowo – mówi trener Podhale, Zbigniew Podlipni. – Nam z kolei nie uznano drugiej bramki. Podobno krążek nie przekroczył linii bramkowej, chociaż ci co byli bliżej akcji twierdzą coś zgoła innego. Mało strzelaliśmy, chociaż mieliśmy mnóstwo dogodnych sytuacji. Graliśmy jednak niemrawo. Trudno wygrać jak strzela się tylko jedną bramkę. Rywalki grały na dwie piątki i nie miały słabszych ogniw.
MMKS Podhale Nowy Targ – PTH Kozice Poznań 1:2 (1:0, 0:1, 0:1)
1:0 Leśniowska (10:03)
1:1 Ingrid Schramm – Świątek (24:46)
1:2 Stępień (41:29)
MMKS Podhale: Furtak – Jarkiewicz, Nosal, Leśnicka, Podlipni. Wielkiewicz – Grzybek, Czaja, Mroszczak, Szopińska, Leśniowska, – Paprocka Maciaś, Zamarlik, Węgrzyniak, Firek, Bukowska – K. Gacek, A, Gacek, Szlachtowska, Czubiak, Fryźlewicz. Trenerzy: Zbigniew Podlipni i Gabriel Samolej.
PTH Kozice: Adameczek – Ines Schramm, Szymczak, Kobus, Świątek, Stępień – Borowiec, Pospieszna, Chipchura, Ingrid Schramm, Springer – Lenarczyk, Żak, Roguszczak. Trener Paweł Mateja.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian










