04.12.2020 | Czytano: 4131

PHL. Kocur z przestraszoną myszką

3568 dni minęło od ostatniej wygranej gdańszczan z „Szarotkami” na własnym lodzie. Miejscowi zapowiadali, że dzisiaj nadejdzie ten dzień, kiedy ograją górali.



 
Chcieć nie zawsze znaczy móc. Przekonali się o tym hokeiści znad morza. Licznik nabija kolejne dni. Po prostu gospodarze nie istnieli. Górale momentami bawili się z nimi jak kocur z przestraszoną myszką.
 
Początek spotkania to szarpana gra. Zespoły miały problem z zawiązaniem składnej akcji. Jednak w miarę upływu czasu goście przejęli inicjatywę. Można rzec, że robili na tafli co żywnie zapragnęli. To, że do 14 minuty był bezbramkowy rezultat jest zasługą golkipera gdańszczan. Kieler wychodził obronną ręką z wielu opresji. Wygrał m.in.  pojedynek sam na sam z Bepierszczem, gdy gdańszczanie  grali w przewadze.  Z kolei Łyszczarczyk z bliska nie trafił do pustej bramki. Raz za razem kotłowało się pod jego bramką i gol wisiał w powietrzu. Tauron Podhale potrzebowało 27 sekund, by dwukrotnie umieścić krążek w bramce Stoczniowca. Odczarował ostatnią instancję gospodarzy Neupauer. Kieler co prawda odbił krążek po pierwszym uderzeniu Neupauera, ale przy dobitce był już bezradny. Chwilę później zasłonięty Kieler przepuścił do siatki strzał Sulki z korytarza międzybulikowego.  
 
Z kolei miejscowi mieli problemy by stworzyć chociaż jedną składną akcję. Sorry – jedną mieli. Marznący Odrobny w 15 minucie nie dał się z bliska zaskoczyć Vitkowi, który dopadł do bezpańskiego krążka i próbował strzałem po lodzie pokonać „Wiedźmina”.  Bramkarz gości dobrze złączył parkany i udanie interweniował.  
 
0:2 to zdecydowanie najniższy wymiar kary dla gdańszczan w pierwszej tercji. O ogromnej przewadze „Szarotek” niech świadczy liczba strzałów, która w tej części wyniosła 5:20.
 
W kolejnych minutach obraz gry nie uległ zmianie.  Trwało oblężenie bramki Kielera, który zwijał się jak w ukropie. Ale i on nie wytrzymał naporu przyjezdnych.  Po szóstym trafieniu rywala opuścił swój posterunek. Z kolei na palcach jednej ręki można policzyć celne strzały na bramkę Odrobnego.
 
A jak padały  kolejne bramki?
0:3 - bardzo szybko od rozpoczęcia drugiej tercji gości podwyższyli prowadzenie. Szvec objechał bramkę, krążek trafił na kij Bepierszcza, który z najbliżej odległości ulokował go w bramce.
0:4 - świetne uderzenie Pettersson, który  skierował krążek pod poprzeczkę tuż nad barkiem Kielera.
0:5 – cudowne trafienie Bochnaka sprzed koła bulikowego w okienko.
0:6 -  błąd gdańskiego defensora, który jak na tacy  wyłożył  krążek Gajorowi, a ten strzałem na dalszy słupek pokonał Kielera i zmusił go, by udał się do boksu. Odnotować należy  asystę Kaspra Byniczki, który po długiej przerwie spowodowanej kontuzją powrócił na taflę.   0:7 - kolejna piękna bramka. Bepierszcz zabawił się z obrońcą, a następnie zerwał pajęczynę z bramki gospodarzy.
0:8 – Szvec objechał bramkę i – jak mawiają hokeiści – od zakrystii wcisnął  krążek do siatki obok parkana Solińskiego..
0:9 – pierwszy gol Kamienieckiego w  lidze. Przechwycił krążek w tercji przeciwnika i z korytarza międzybulikowego trafił w okienko.
1:9 - Rompkowski wrzucił krążek na bramkę, trącił go Vitek, czym zmylił Odrobnego.
1:10 – indywidualna akcja Vachovca zakończona uderzeniem zza nóg obrońcy i krążek wpadł przy krótszym słupku do bramki.
1:11 – cudowna akcja. Rozklepana gdańska defensywa i do pustej bramki krążek wpakował Vachovec.
1:12 - Vachovec zakręcił obroną rywala. Żaden z gdańszczan nie potrafił mu odebrać krążka, wyłożył go do Bepierszcza, który stał przed bramką i tylko dopełnił formalności.
1:13 - kuriozalna bramka. Strzelał P. Wsół przy bliższym słupku, wydawało się, że krążek jest pod kontrolą  Solińskiego, ale ten wturlał mu się pod pachą do bramki.  
 
Stoczniowiec Gdańsk - Tauron Podhale Nowy Targ 1:13 (0:2, 0:5, 1:6)
0:1 Neupauer – Chaloupka – Pettersson (13:06)
0:2 Sulka – Vachovec (13:33)
0:3 Bepierszcz - Szvec (20:52)
0:4 Pettersson – Łyszczarczyk - Sulka  (32:35 w przewadze)
0:5 Bochnak – Worwa – Chaloupka (33:13)
0:6 Gajor – Bryniczka  (33:41)
0:7 Bepierszcz – Vachovec – Szvec (36:52)
0:8 Szvec – Bepierszcz (40:50)
0:9 Kamieniecki  (46:10)
1:9 Vitek – Rompkowski (46:42)
1:10 Vachovec (50:32)
1:11  Vachovec – Hiltunen – Bepierszcz  (54:02)
1:12 Bepierszcz – Vachovec (57:25)
1:13 P. Wsół – Słowakiewicz (58:36)
Sędziowali: Patryk Kasprzyk i Daniel Lipiński oraz Michał Gerne i Wojciech Moszczyński.
Stoczniowiec: Kieler (33:41 Soliński); Rompkowski – Liśkiewicz, Lehmann – Strużyk, Leśniak – Wala, Żurawski – Michał Rybak; Vitek – Mocarski – Zając, Bandarenka (2) – Pesta – Wołoszyk, Maciej Rybak – Drozd – Stasiewicz, Drąg – Sadowski – Niedźwiecki (4). Trener Krzysztof Lehmann.
Podhale: Odrobny; Sulka -  Kamieniecki (2), Gajor (2) – Mrugała (2), Chaloupka (2)  -  P. Wsół; Szvec – Vachovec  – Bepierszcz, Pettersson– Neupauer– Hiltunen (2), Worwa – Słowakiewicz – Bochnak,  Bryniczka, Łyszczarczyk. Trener Andriej Gusow.
Kary: Podhale – 10 min., Stoczniowiec – 6 min.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama