25.09.2020 | Czytano: 1580

MMA. Brzeski z Valtonenem zawalczy w Radomiu, a koledzy bez wygranej w Legionowie

- Walka o pas federacji Babilon MMA jest spełnieniem moich marzeń. Ciężko na to pracowałem przez ostatnich kilka lat – mówi Łukasz Brzeski, który chce zostać pierwszym w historii mistrzem kategorii ciężkiej organizacji Tomasza Babilońskiego.



 
Nim do tego pojedynku dojdzie miał dzisiaj bić się w Legionowie podczas Babilon MMA 16.   Na walkę Łukasza Brzeskiego (8-1-1, 5 KO, 2 Sub) wszyscy ostrzyliśmy sobie apetyt. To miała być wisienka na torcie gali.  Z walki wyeliminowała go kontuzja, a dokładnie złamany nos z przemieszczeniem. Kontuzji doznał  podczas sparingów w poznańskim klubie Ankos MMA.

Najbliższy pojedynek stoczy w październiku na gali „Babilon MMA 17” w Radomiu. Jego przeciwnikiem będzie znany, ale i kontrowersyjny Toni Valtonen (28-17, 12 KO, 4 Sub). Z tak doświadczonym rywalem Brzeski jeszcze nie walczył.
 
- Niedawno wróciłem do korzeni i znów trenuję w Szkole Walk Drwala w Krakowie. Oczywiście również ćwiczę oraz sam jestem trenerem w Nowotarskim Klubie Sportów Walki w Nowym Targu. W tych klubach rozpocząłem karierę i w nich rozwijam swoje umiejętności – powiedział Łukasz Brzeski.
 
W Legionowie walczyli jego koledzy z NKSW. Żaden nie bił się w walce wieczoru, bo ta zarezerwowana została dla  Daniela Rutkowskiego i Niemca  Rene Runge.  Za to w  walce nr 1 zmierzył się Jakub Słomka (1-0-0) z Przemysławem Dzwoniarkiem (0-1-0), a w walce nr 5 Marcin Kalata  (1-1-0) z Filipem Stawowym (6-0-0).
 
Jakub Słomka reprezentuje klub NKSW Nowy Targ. Jest on utytułowanym zawodnikiem kickboxingu. W 2014 roku w Pradze wywalczył tytuł mistrza świata WKF. Po tym sukcesie wystąpił w kilku turniejach amatorskich, które wygrał oraz stoczył jedną walkę w semi-pro. Zwyciężył w pierwszej minucie. Od początku przygody w MMA ćwiczył w Spartakusie Team Zakopane, a  obecnie  trenuje w NKSW Nowy Targ.
 
Słomka w kategorii ciężkiej  musiał jednak uznać wyższość swojego rywala. Pojedynek przez większość czasu toczył się pod dyktando Dzwoniarka. Gdy walka przenosiła się do parteru, zawodnik z Namysłowa kontrolował walkę z góry i konsekwentnie rozbijał swojego rywala. Niespełna minutę przed końcem trzeciego starcia sędzia zdecydował się przerwać pojedynek. Druga zawodowa wygrana Dzwoniarka.
 
24-letni Filip Stawiowy   „Czołg”  już po raz drugi walczył w organizacji Tomasza Babilońskiego. - Zawsze jestem zmotywowany w stu procentach i koncentruję się na swojej pracy, a nie na tym, co opowiadają rywale. Oktagon jest po to, by rozstrzygnąć, kto ma większe umiejętności - powiedział „Czołg”.
 
Jego przeciwnikiem był 36-letni Marcin „Arab” Kalata, wielokrotny medalista amatorskich mistrzostw świata pochodzący z Bańskiej Niżnej, a mieszka w Murzasichle. Amatorsko Marcin Kalata zaczął walczyć w 2012 roku. W wielu wywiadach prasowych podkreślał, że lubi się bić w stójce i dobrze czuje się w tej płaszczyźnie walki.
  
- Obaj  lubimy się bić, a kibicom to się powinno podobać. Nie koncentruję się na słabych czy mocnych stronach rywala, nie skupiam się na takich informacjach, choć oczywiście trenerzy przekażą mi najważniejsze wiadomości. Mnie wystarczy, że Filip dąży do bijatyki i to mi pasuje – przyznał przed walką Marcin Kalata.
 
No i była bijatyka od pierwszej sekund. Narzucili ogromne tempo. Kalata rozpoczął od kopnięcia obrotowego w wątrobę, czym osłabił rywala.   Chciał to wykorzystać i atakował i zadawał seriami ciosów, ale  rywal  był niesamowicie odporny na ciosy. Wystrzelał się, a potem przyjął cios lewy prosty, po którym arbiter przerwał walkę po 4 minuty i 14 sekundach i ogłosił zwycięzcą Stawowego.  W ostatniej minucie pierwszej rundy więcej sił zachował Stawowy,
 
120 kg: Przemysław Dzwoniarek pokonał Jakuba Słomkę  przez TKO w trzeciej rundzie.
120 kg: Filip Stawowy  pokonał  Marcina Kalatę przez TKO w pierwszej rundzie.  
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama