30.07.2020 | Czytano: 3970

Niepewność

Przyzwyczailiśmy się już do weekendów z Ekstraklasą. Na stadiony wrócili kibice, ale polska piłka to nie tylko szczebel centralny i walka o mistrzostwo kraju.

Niższe ligi i rozgrywki młodzieżowe długo były w stanie hibernacji i do gry wrócą w sierpniu. Spotkamy się wtedy w nowej rzeczywistości.
 
Niższe ligi nie dostały takiego przywileju jak Ekstraklasa, pierwsza i druga liga. Trzecia liga nie gra od marca, a niższe od listopada. Nowy sezon rozpocznie się w sierpniu, co daje osiem pełnych miesięcy bez grania o ligowe punkty. Tak długiej przerwy jeszcze nie było.
 
Zanim formalnie zdecydowano o zakończeniu rozgrywek z klubów dobiegały różne głosy, co tylko potęgowało zamieszanie. Jedni chcieli dogrywać sezon (zazwyczaj ci, którzy mieli jeszcze o co grać), inni nie. Dobry przykład galimatiasu mieliśmy w czwartej  grupie trzeciej ligi, w której występuje Podhale.  Walka toczyła się między lubelskim Motorem a Hutnikiem Kraków, tyle, że przy zielonym stoliku.  Kwestia interpretacji regulaminu i oceny, który bilans jest ważniejszy – bramkowy czy spotkań bezpośrednich? Presja środowiska  spowodowała, że PZPN się ugiął i awans uzyskały dwie drużyny. To nie jedyny sporny punkt. Precedens z czwartej grupy chciały wykorzystać zespoły z innych grup, które też zajęły drugie miejsca. Nic nie wskórały.
 
Kolejny klops z terminarzem w tej grupie. Wydział Gier Świętokrzyskiego ZPN ustalił go  dla 20 drużyn, a tymczasem w ostatniej kolejce drugiej ligi, rozgrywanej w miniony weekend,  Stal Stalowa Wola niespodziewanie nie zdołała uratować  się przed spadkiem. Trzeba zmienić kalendarz gier. „Stalówka” w pierwszej kolejce będzie pauzowała, bo trudno zmienić ją, gdy pozostałe drużyny logistycznie się do niej przygotowały. Jeśli włączy się do gry w drugiej kolejce, to  co w te 14 dni mogą zdziałać szkoleniowcy i prezesi tego klubu? Praktycznie nic do końca – ani dobrze wypocząć, ani racjonalnie wzmocnić skład, ani zagrać się z nowymi kolegami. Słowem – pułapka, która może drogo kosztować. 
 
 
Niższe ligi też pokazały, że sytuacja przerosła wojewódzkie związki. Na usprawiedliwienie mogą mieć, że sytuacja była wyjątkowa i nieprzewidywalna.  Niemniej zawsze w takiej sytuacji ktoś  został poszkodowany. Rozstrzygnięcia wojewódzkich związków zostały przyklepane i teraz czekamy na wznowienie rozgrywek. Ligi ruszą w powiększonych składach i na pewno nie obejdzie się bez problemów.
 
Pierwszym będzie słowo klucz – dotacja. Większość klubów na tym poziomie egzystuje dzięki dotacjom głównie z gmin i od drobnych sponsorów. Są bowiem kluby, które płaciły piłkarzom nawet na poziomie piątej ligi. Choćby wspomnieć Wieczystą. Nie jest tajemnicą, że również w niektórych A-klasowych zespołach płacono graczom za mecz.  Ci, którym zostanie zakręcony kurek, pojawi się propozycja gry o połowę, a może nawet mniejszą stawkę,   będą zapewne szukać dodatkowego źródła dochodu. Z kolei ci, którzy grali za przysłowiową kiełbaskę z grilla, za piwko czy drobne datki, będą grali dalej. Bo w końcu dla nich to zabawa, to święto w wioskach czy malutkich miejscowościach. Piłka na niższych szczeblach to wyłącznie czysta pasja i radość z gry, a o zwycięstwie czy awansie w żadnym wypadku nie decyduje budżet. Czyżby powrót do romantycznych wizji?
 
Źródłem problemów może być częstotliwość grania. Honorowanie awansów przy jednoczesnym braku spadków spowodowało, że ligi się rozrosły. W niektórych ligach o trzy a nawet cztery zespoły. Zagęści się terminarz, a kłopotem stanie się nie tylko kondycja zawodników, co ich dyspozycyjność. Granie w środku tygodnia wiązać się będzie z tym, że jeśli ktoś pracuje, będzie musiał wziąć z pracy wolne. Nie wiem czy w takiej sytuacji pracodawcy będą patrzyli na to przychylnie. Jedna czy dwie środowe kolejki nie powinny stanąć na przeszkodzie, ale więcej… mogą przeszkodzić. Szczególnie w naszym górskim klimacie, kiedy zima przychodzi z nienacka bardzo wcześnie. Już w poprzednich sezonach z powodu aury mecze były przekładane. By zdążyć przez pierwszym śniegiem trzeba będzie częściej grać w środku tygodnia. Chyba, że zima się opóźni, bo i tak bywało, to wtedy PPPN proponował nawet rozegranie jednej lub dwóch kolejek z rundy wiosennej. 
 
Z V do IV ligi awansuje tylko mistrz, podobnie z klasy A do V ligi a także z klasy B do klasy A. Ilość drużyn spadających z V ligi do A klasy będzie uzależniona od liczby drużyn spadających z IV ligi do naszej grupy V ligi. Taka analogia będzie dotyczyć także spadków z klasy A do B. Organizacja spotkań i udziału w nich kibiców opierać się będzie na zasadach ustalonych przez Rząd, Ministerstwo Zdrowia i organy samorządowe dla tych regionów, w których mogą pojawić się ogniska koronawirusa. Mamy nadzieję, że nie trzeba będzie z tego powodu odwoływać spotkań, czy też zawiesić rozgrywki.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







Tabela - III Liga

Lp Drużyna Mecze Punkty
1. Wisła Puławy 17 44
2. Sokół Sieniawa 15 31
3. Wólczanka Wólka Pełkińska 16 29
4. Wisła Sandomierz 14 29
5. Avia Świdnik 16 28
6. Stal Stalowa Wola 15 26
7. Siarka Tarnobrzeg 16 25
8. ŁKS Łagów 15 25
9. Podhale Nowy Targ 15 24
10. Wisłoka Dębica 16 22
11. Lewart Lubartów 16 21
12. KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski 15 20
13. Chełmianka Chełm 14 18
14. Cracovia II 16 15
15. Stal Kraśnik 16 15
16. Orlęta Radzyń Podlaski 16 15
17. Podlasie Biała Podlaska 13 14
18. Korona II Kielce 14 13
19. KS Wiązownica 15 12
20. Jutrzenka Giebułtów 15 12
21. Hetman Zamość 15 7
zobacz wszystkie tabele

Terminarz

zobacz więcej
reklama