Data 4 maja wlała w wielu z nas wiele optymizmu. Od poniedziałku na wielu boiskach będzie można wznowić treningi. Pytanie jednak, po co mieliby to robić III-ligowcy, skoro nie wiedzą, czy w tym sezonie jeszcze będzie im dane powalczyć o punkty? Decyzja odnośnie przyszłości niższych klas rozgrywkowych – od trzeciej w dół – ma zapaść jednak dopiero tydzień później, wypracowana wspólnie przez przedstawicieli wojewódzkich ZPN-ów. Konkretna decyzja zostanie podjęta w okolicach 11 maja, ale może się zdarzyć, że zostanie termin przedłużony o kolejnych kilka dni – w zależności od sytuacji w kraju.
Wszystkie wojewódzkie związki wypracują wspólne stanowisko – nie dojdzie więc do sytuacji, że w jednym województwie ligi ruszą, a w drugim nie. Muszą też wypracować spójne stanowisko w kwestii spadków i awansów. W przestrzeni medialnej krążą trzy warianty zakończenia sezonu. Jedne rozwiązania spotkały się z większą aprobatą, inne z mniejszą, ale można wyczuć, że jest chęć powrotu na boiska.
Na boisku może przebywać jednocześnie sześć osób. Automatycznie rodzi się pytanie o wartość szkoleniową treningu przy takich obostrzeniach dla drużyn III-ligowych. W tym gronie będą pracownik porządkowy i trener, to zostaje pole tylko dla czterech zawodników. A co z prysznicami po zajęciach? Przebierać się wspólnie w szatni? A może w samochodzie? A jeśli ktoś złamie nogę lub rozwali głowę? Co wtedy? Gdzie do szpitala. To trudne pytania, trudne decyzje.
Co z dyspozycją sportową zawodników po tak długiej przerwie?
Profesor nauk o fizjologii wysiłku fizycznego, Jan Chmura, tak o tym mówi w wywiadzie dla katowickiego Spotu: „ Brak treningu na boisku spowodował bardzo głębokie załamanie dyspozycji motorycznych. Treningi w czterech ścianach nie rozwiązują sprawy. Gracz jest aktywny fizycznie, ale forma aktywności daleko odbiega do specyfiki treningu piłkarskiego. Nie zdajemy sobie sprawy, jak głębokie nastąpiło załamanie zdolności wysiłkowych. Jest to nieuchronny efekt niskiej aktywności fizycznej, żeby nie powiedzieć – hipokinezji (bezczynność ruchowa). Posłużę się porównaniem. Jeżeli w momencie przerwania ligi część graczy była w formie, to ich dyspozycję porównałbym do 12 piętra wieżowca. Dzisiaj ich zdolności wysiłkowe spadły nie do szóstego lecz do pierwszego czy drugiego piętra! To jest ogromne „tąpnięcie” organizmu! A co z pozostałymi zawodnikami? Część z nich jest na poziomie parteru, a część na poziomie piwnicy. Jest to ogromne wyzwanie dla sztabów szkoleniowych, aby w krótkim czasie, przy równym poziomie wytrenowania zawodników, nadrobić potężne zaległości motoryczne. Problemem jest przede wszystkim deficyt szeroko pojętej szybkości, wytrzymałości i wytrzymałość-szybkościowej, której nie da się budować ani w siłowni, ani w domu czy w mieszkaniu”.
Kłopoty z rozliczeniem
Nim kluby wrócą na boiska, samorządy muszą wydać zgodę na ich otwarcie. Co najmniej 90% drużyn korzysta z obiektów samorządowych, a te w związku z obostrzeniami zamknęły boiska. Im niżej schodzimy w piłkarskiej piramidzie, tym większa cześć klubowych budżetów stanowią pieniądze lokalnych samorządów. Brak rozgrywek ligowych może skutkować obcięciem dotacji. Wszystko zależy od konkretnego samorządu. Wszędzie są cięcia i delikatnie mówiąc klubom może się też oberwać. A co z rozliczeniem już pobranych pieniędzy, gdy klub nie rozegra żadnego spotkania ?
Trzecia liga i niższe, to poziom przejściowy między piłką zawodową a półzawodową czy zupełnie amatorską. Nie zawsze z wielkim budżetem. W ekstraklasie, I czy II lidze powrót do rozgrywek został poprzedzony wprowadzeniem pakietu medycznego. Obowiązkiem jest składanie codobowych raportów medycznych, 14-dniowa izolacja i 2-krotne testowanie na obecność koronawirusa 50-osobowych klubowych - zawodników, trenerów, członków sztabu, pracowników - bez których niemożliwe jest zorganizowanie i rozegranie meczu. Wielu prezesów trzecioligowych klubów, twierdzi, że „pakiet bezpieczeństwa” jest niemożliwy do zrealizowania. A trudno wyobrazić sobie grę na tym poziomie bez testów. Koszt takich testów jest ogromny, po 30-40 tysięcy na klub. Takie kwoty dla wielu klubów z tego szczebla to majątek. Tym bardziej, że na tym poziomie za testy płaciłby klub, a nie pokrywał je PZPN jak w przypadku trzech wyższych lig.
Stefan Leśniowski










