- Jak wyglądał plan treningów od wprowadzenia kwarantanny? Czy mial Pan stały kontakt z zawodnikami poprzez drogę mailową bądz telefoniczną i każdy zawodnik otrzymywał indywidualną rozpiskę treningów? - pytam trenera Lubania Maniowy Grzegorza Hajnosa.
- Od momentu wprowadzenia kwarantanny moi zawodnicy trenowali indywidualnie w oparciu o plany treningowe wysyłane na grupę, którą posiadamy na jednym z portali społecznościowych. Plany dotyczyły podtrzymania konkretnych cech motorycznych, wypracowanych w okresie przygotowawczym. W związku z nakazem Rządu o zamknięciu siłowni i klubów fitness, wiedzieliśmy o tym, że nie damy rady podtrzymać wszystkich parametrów, np. siły, mocy czy szybkości, gdyż do pracy nad nimi potrzebne są duże obciążenia zewnętrzne i specjalistyczne sprzęty dostępne tylko w profesjonalnych siłowniach. Dlatego skupiliśmy się na treningu wytrzymałości siłowej, którą w jakimś stopniu można podtrzymać w oparciu o ćwiczenia z obciążeniem własnego ciała, gumy, trx-y, butelki 5 litrowe z wodą i inne proste trenażery, które większość zawodników posiada. Drugą cechą, na którą zwracaliśmy uwagę w tym czasie jest szeroko pojęta wytrzymałość, kształtowana w biegach tlenowych oraz interwałowych. Większość treningów w mojej ocenie była ciężka. Piłkarze w tygodniowych mikrocyklach pokonywali ponad 30 km na dużej intensywności. Chylę czoła przed nimi, ponieważ nikt im za to nie płaci w tym czasie. Pracują dla siebie i dla drużyny. Wierzę, że to zaowocuje, mam nadzieję, że jeszcze w tym sezonie!
Oprócz treningów fizycznych mieliśmy również treningi teoretyczne dotyczące organizacji gry. Odbywało się to w formie nagrań szkoleniowych video oraz video- konferencji, w czasie których podejmowaliśmy tematy mające na celu zwiększenie świadomości zachowań indywidualnych, grupowych i zespołowych we wszystkich fazach gry. Pokazywaliśmy wraz z moim asystentem, trenerem Pawłem Batkiewiczem między innymi wycięte fragmenty najlepszych zespołów i piłkarzy na świecie celem wizualizacji, a także inspiracji dla naszych piłkarzy. Ta forma treningu była dla nas bardzo ważna w tym czasie. Dzięki temu mogliśmy się też „widzieć”.
- Czy stadion Lubania jest obecnie zamknięty?
- Tak. Jest to stadion gminny, dlatego na dzień dzisiejszy jest zamknięty.
- Od 4 maja możliwe będzie trenowanie w grupach 6 osobowych, jak wyobraża sobie Pan treningi w takiej formie?
- Bardzo się cieszę, że w końcu będziemy mogli wejść na boisko! Trening grupowy jest moim ulubionym rodzajem treningu. Staram się go realizować jak najczęściej w każdym momencie sezonu, ponieważ w czasie takiej jednostki można zwrócić uwagę na wiele detali, szczegółów, które często pozostają niezauważone w normalnym treningu zespołowym. Trening grupowy charakteryzuje się większym obciążeniem. W Lubaniu od przyszłego tygodnia będziemy realizować 9 jednostek grupowych w tygodniu (po trzy w każdym dniu wtorek, środa, piątek). Podział zawodników będzie uzależniony od tematu zajęć. Czasami będą to konkretne formacje np. obrońcy, pomocnicy, napastnicy, a czasem będą to pozycje bezpośrednio ze sobą współpracujące np.: boczny obrońca, wahadłowy, środkowy pomocnik i cofnięty napastnik 10).
- Możliwość dokończenia sezonu wydaje się jeszcze możliwa? Jakie jest najbardziej optymistyczne i pesymistyczne założenie?
- Moje serce cały czas wierzy, że będzie dana nam szansa walczyć o nasze cele w tym sezonie! Rozum natomiast, podpowiada, że raczej jest to mało realne, z uwagi na wszystkie zaistniałe okoliczności. Uważam, że jedynym rozsądnym wyjściem, żeby uratować ten sezon, byłby podział ligi na dwie grupy: mistrzowską i spadkową. Jeżeli to się nie uda, to wariant z awansami, ale bez spadków byłby w mojej ocenie właściwy.
- Większość zawodników i ludzi ze środowiska chciałoby grać i dokończyć sezon. W drużynie Lubania także dominują takie głosy?
- My jesteśmy zdecydowanie w tej części środowiska piłkarskiego, która chciałaby dokończyć sezon.
- W kwestii kadrowej nastąpiły zmiany podczas ostatniego czasu? Czy transfer Bartłomieja Głowy został dopięty czy póki co wszystko stanęło w miejscu? Czy ktoś z kadry narzeka na uraz lub nie będzie mógł wznowić treningów w najbliższym czasie?
- Nasza kadra nie zmieniła się od meczu pucharowego z Szaflarami, który udało się nam rozegrać jeszcze przed zaistniałą sytuacją. Bartek Głowa oficjalnie nie jest naszym zawodnikiem, choć mam nadzieję, że będzie, ponieważ dużo włożyliśmy wspólnej pracy, żeby mógł wrócić do piłki po ciężkiej kontuzji i wzmocnić szeregi naszej drużyny.
Nie mamy poważnych kontuzji. Jakieś drobne urazy są, jak to bywa w sporcie, ale nie powinny wykluczyć żadnego z zawodników z treningu.
- Jak wygląda życie trenera podczas kwarantanny? Niepewność, czekanie i konieczność zmiany życiowej rutyny wprowadza duży dyskomfort czy ten czas jest możliwością na spożytkowanie go w inny sposób?
- Jestem z tych, którzy patrząc na szklankę z wodą, widzą to co jest w niej pełne, a nie to co jest puste, dlatego dostrzegam również pozytywne aspekty tej sytuacji.
Mogłem dobrze spożytkować ten czas na życie rodzinne. Codziennie pomagamy z żoną naszym córkom w odrabianiu lekcji, chodzimy na spacery... W czasie Wielkiego Postu i Świąt było w końcu spokojniej, dzięki czemu mogłem się bardziej niż kiedykolwiek wyciszyć i więcej czasu oddać Bogu.
Rozpocząłem niedawno budowę domu, więc nie pozostaje dłużny piłkarzom i również pracuję nad formą fizyczną. Ponadto bardzo dużo czasu spędziłem na różnego rodzaju szkoleniach trenerskich, konferencjach, oczywiście w formie on-line, po to, by po powrocie do normalności być lepszym trenerem niż przed.
Krzysztof Kościelniak










