03.11.2019 | Czytano: 2702

Ekstraklasa kobiet: Oda do młodości i radości (+zdjęcia)

Derby zawsze rządzą się swoimi prawami i są zacięte. Każdy chce przynajmniej do następnego meczu królować na Podhalu.

Niestety tym razem spotkał nas wielki zawód. Zabrakło emocji, walki o każdy skrawek boiska. Zawiodły Góralki, które pozwoliły się zdominować młodszym zawodniczkom w barwach Podhala. Te w odstępie 54 sekund zdobyły trzy gole i ustawiły przeciwnika w trudnym położeniu. Mimo to, drugą połowę gospodynie rozpoczęły z nadzieją na odrobienie strat. W końcu trzy gole straty to nie tak wiele w unihokeju. Góralki nacierały na bramkę rywalek i zdobyły gole. Potem jeszcze miały kilka okazji, by doprowadzić do wyrównania. Najlepsze sytuacje miały – M. Krzystyniak i Rokicka, które z bliska nie trafiły w piłeczkę mając przed sobą pustą bramkę. Podopieczne Arkadiusza Pysza przetrzymały napór i skontrowały. Szybko zdobyły kolejne trzy gole i stało się jasne, że mecz jest rozstrzygnięty. W trzeciej tercji z uśmiechem na ustach dorzuciły kolejne trzy gole i odniosły najwyższe zwycięstwo w krótkiej historii derbów.

Odnotować należy powrót z czeskiej ligi reprezentantki kraju, Zuzanny Krzystyniak.

- Miesięczna przerwa bez grania nam nie pomogła – twierdzi Arkadiusz Pysz, szkoleniowiec zwycięskiej ekipy. - Za dwa tygodnie mamy kolejny mecz, wejdziemy w rytm meczowy i nasza gra będzie lepiej wyglądała. Mamy braki w rozegraniu szybkiej piłki, w pierwszym tempie, by przeprowadzić szybki atak. Czasami zdarza nam się, że przetrzymujemy i tracimy ją, przeciwnik przejmuje inicjatywę i robi się zamęt nim moje zawodniczki zajmą właściwe pozycje.

O dziwo zadowolony z postawy swoich podopiecznych był trener przegranej drużyny.

- Kolejny raz zaczynamy od zera – mówi Jacek Michalski. - To pierwszy mecz zespołu, który mało trenuje i w dodatku w zmienionym składzie. Trudno od niego wymagać, by równał się z zespołem, który ma w składzie kadrowiczki i ma zajęcia pięć razy w tygodniu. My dopiero zaczynamy. Zobaczymy co będzie dalej. Jestem zadowolony z gry dziewczyn, z atmosfery jaką sobie budują. Pozostaje uczyć się na meczach i dzisiaj była dobra nauka. Mam nadzieję, że wyciągną z niej wnioski. Nie jesteśmy faworytem ligi, bezziemny starli się coś ugrać, a co, to czas pokaże.

Górale Nowy Targ – MMKS Podhale Nowy Targ 1:10 (0:3, 1:3, 0:4)
0:1 Malinowska (9:40)
0:2 Timek Dziadkowiec – Florczak (10:27)
0:3 Pysz (10:34)
1:3 Sarna Pohrebny (24:28)
1:4 Maciaszek – Osmala (31:41)
1:5 Florczak – Timek Dziadkowiec (33:41)
1:6 Z. Kowalczyk (34:37)
1:7 Krzystyniak – Maciaszek (44:02)
1:8 Flortczak (45:45)
1:9 Pysz (47:10)
1:10 Pudzisz (47:55)
Górale: Jachymiak – Sarna Pohrebny, Piekarczyk, Fuła, M. Krzystyniak, Kubowicz, Węgrzyn, Rokicka, Panek, Białoń. Trener Jacek Michalski.
Podhale: Młynarczyk – Timek Dziadkowiec, Florczak, Fryźlewicz, Kowalczyk, Z. Krzystyniak, Pysz, Mamak, Gajewska, Pudzisz, Handzel, Osmala, Maciaszek, Malinowska. Trener Arkadiusz Pysz.

Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian
 

Komentarze







reklama