11 miejsce zajmował Maciej Kot, tuż za nim był Piotr Żyła, a za nim Jakub Wolny i Stefan Hula. Niestety Dawid Kubacki zawiódł, tylko 122 metry i odległe 18. miejsce.
Pierwszy z Polaków na rozbiegu stanął Wolny, który pokonał w KO Petra Prevca (119 m), a Polak wylądował na 124,5 m. W drugiej polskiej parze wysoko poprzeczkę postawił Maciejowi Kotowi doświadczony Noriaki Kasai. Przy lekkim wietrze pod narty (0,13 m/s) Japończyk uzyskał 125 metrów. Polak poleciał dalej (127 m), ale ponieważ skakał w dużo korzystniejszych warunkach (0,69 m/s pod narty), przegrał pojedynek. Wielkich powodów do zmartwień jednak nie było, nasz skoczek prowadził na liście potencjalnych lucky loserów i ostatecznie awansował do finałowej serii. Świetnie zaprezentował się Andreas Wellinger - 133 metry. Trzecim Polakiem, jakiego zobaczyliśmy był Tomasz Pilch. Siedemnastolatek ze skróconego rozbiegu uzyskał 116,5 metra i to było za mało na awans. Stephan Leyhe lądował bowiem wyraźnie dalej (123,5 m), a Polak znajdował się poza czołową piątką wśród przegranych.
Piotr Żyła lądował na 122. metrze i przegrał z Karlem Geigerem (125,5 m), ale był drugi na liście przegranych (tuż za Maciejem Kotem). Stefanem Hula uzyskał 123,5 m, wygrał pojedynek KO. Dawid Kubacki walczył z Jarkko Maatta. Wwygrana Polaka z Finem była formalnością, choć 122 metry nie dawały naszemu skoczkowi wysokiej lokaty.
Lider Pucharu Świata poleciał daleko (130 m), ale... upadł przy lądowaniu! Na początku nie wyglądało to dobrze, jednak Niemiec opuścił wybieg skoczni o własnych siłach i w towarzystwie ratowników. Mimo upadku Freitag o 1,9 punktu pokonał Peiera, ale nie wystąpił w serii finałowej.
Nie zawiódł Kamil Stoch - Polak w świetnym stylu poleciał na odległość 130 metrów i objął bardzo wyraźne prowadzenie - Tande i Eisenbichlera wyprzedzał o ponad osiem punktów. Na czele utrzymał się już do końca. Ani Gregor Deschwanden (114,5 m), ani kończący pierwszą serię Junshiro Kobayashi (123 m) nie był w stanie zbliżyć się do osiągnięcia naszego zawodnika.
Kubacki jako pierwszy z naszych reprezentantów rozpoczął drugą serię i wylądował zaledwie na 116 m. Liczono, że będzie się piął w górę, a tymczasem spadł na 20 miejsce. Że można polecieć daleko pokazał Stjernen, który wylądował na 127 m. A potem mieliśmy polski serial. Hula poszybował na odległość 122 m ( 11 miejsce), Wolnemu zmierzono 119 m (15 miejsce), Żyle również 119 m ( 14 miejsce), a Kotowi – 121,5 m (13miejsce)
Nas najbardziej interesowała końcówka konkursu. Zaczął Wellinger skokiem długości 126 m, otrzymał wysokie noty i objął prowadzenie. Po nim skakał Damjan – 120 m i nie wyprzedził Niemca. Tande wylądował na 125 m i zluzował Niemca z fotelu lidera. Eisenbichler spalił się, zepsuł skok, tylko 117 m. I wreszcie na rozbiegu pojawił się skoczek z Zębu i potwierdził fenomenalną formę -128,5 m. 25 zwycięstwo Stocha w Pucharze Świata i 50 podium. Umocnił się na pozycji lidera TCS. Brawo!
Stefan Leśniowski










