Stefan Kraft prowadził po pierwszej serii inauguracyjnego konkursu 66. Turnieju Czterech Skoczni w niemieckim Oberstdorfie. Austriak liderował po skoku na odległość 132 m. Tuż za nim plasował się Dawid Kubacki (126,5 m), a czwarty był Kamil Stoch (126 m). Do finałowej serii zakwalifikowała się piątką Polaków (wszyscy, którzy przebrnęli kwalifikacje), którzy wygrali swoje pojedynki KO. Z Jonathanem Learoydem rywalizował Piotr Żyła (dziewiąty). Francuza trzeba pochwalić - miał korzystne warunki (0,17 m/s pod narty) i potrafił je wykorzystać - 125,5 metra. Na Polaka to nie wystarczyło (127,5 m - wiatr 0,17 m/s w plecy). Stefan Hula poszybował na 123 metr, nie zawiódł, zdecydowanie wyprzedzając Vincenta Descombesa Sevoie (95,5 m). Wreszcie Dawid Kubacki spisał się wyśmienicie. Odległość 126,5 metra pozwoliła mu nie tylko pokonać Aleksa Insama (107 m), ale też objąć prowadzenie z przewagą... 0,1 punktu nad Stochem i Fannemelem! Stefan Kraft (132 m - wiatr 0,1 m/s pod narty) i prowadzenie. Przeszedł do finału bez walki ze względu na dyskwalifikację Martina Hamanna. Na drugiej pozycji serię KO zakończył Richard Freitag. Niemiec uzyskał 128,5 metra (wiatr 0,34 m/s). Najsłabiej z naszych zaprezentował się Maciej Kot, który wylądował na 120 metrze i sklasyfikowany został na 20 miejscu.
Kot w drugiej serii skoczył 126 metrów. Polak skakał bez wiatru, dodatkowych punktów. Niemniej poprawił lokatę, ostatecznie sklasyfikowany został na 15 pozycji. Piotr Żyła skoczył tylko 109,5 metra i spadł na 25 miejsce. Za to świetny skok oddał aktualny mistrz kraju Stefan Hula – 120,5 m i piąta pozycja. No i wreszcie na belce startował pojawił się dwukrotny mistrz olimpijski, Kamil Stoch. Ależ poleciał! Oddał piękny skok na odległość 137 metrów. Znokautował rywali. Nikt już nie zdołał go pokonać, mimo iż świetna próba popisał się Dawid Kubacki, wylądował na 129 miejscu i po raz pierwszy stanął na podium, na jego najniższym stopniu. Freitag skoczył 127 metrów. Przegrał ze Stochem o 4,2 punktu. Kraft skoczył 119 metrów i spadał. na czwarte miejsce.
Stefan Leśniowski










