Oto co do powiedzenia miały reprezentantki Polski tuż po biegu.
Weronika Nowakowska: - Ze startu na start jest coraz lepiej. Tydzień temu w pościgu spudłowałam cztery razy, dzisiaj tylko trzy, więc jakiś tam progres jest. Ja po prostu się stresuję, potrzebuję startów, więcej zimnej krwi, pewności siebie. Mam nadzieję, że to przyjdzie. Na rozgrzewce nie czułam się najlepiej. Marudziłam naszemu masażyście, że nie wiem jak ja oblecę pełen dystans. Jak już wystartowałam to wszystko było w porządku. Starałam się podejść do biegu taktycznie. Pierwsze koła woziłam się za rywalkami. Miałam nawet taką myśl, żeby przed ostatnią stójką mijać Dahlmeier, ale zdecydowałam się zostać jednak za jej plecami i skorzystać z jej energii. To był dobry bieg, rezerwy jeszcze są i myślę, że forma moja i koleżanek będzie jeszcze szła w górę.
Krystyna Guzik: - Przystrzeliwałam dzisiaj najdłużej z wszystkich dziewczyn. Raz znosiło mi na prawo, później na lewo. Wiatr nie był równomierny i trzeba było być bardzo spostrzegawczym, żeby to opanować. Może pojawiło się jakieś moje niedopatrzenie i stąd pudła na pierwszym strzelaniu. Powinnam wziąć większą poprawkę. Kolejne dwie wizyty bardzo fajnie odpracowałam, na ostatnim strzelaniu trafiłam na taki moment, że wszystkie dziewczyny pudłowały. W poprzednich latach rozkręcałam się z biegu na bieg i czuję, że teraz sytuacja się powtarza. Biega mi się bardzo przyjemnie, tym bardziej, że bardzo dobrze pracują nam narty. Z takim biegiem przy dobrym strzelaniu będę w stanie walczyć o naprawdę wysokie lokaty.










