02.11.2017 | Czytano: 2067

Ratunek spod Wawelu dla zakopiańskiego klubu

Pisaliśmy już o problemach zakopiańskiej Wisły, klubu z ogromnymi tradycjami, która wychowała medalistów olimpijskich. Ten zasłużony klub na polskiego sportu (w ubiegłym roku obchodził 90 –lecie) stanął nad przepaścią.

- Nie jesteśmy na skraju przepaści, my już w nią spadliśmy – mówił Marek Pach, p. o. prezesa Wisły Zakopane.

Zawodnikami Wisły Zakopane byli Wojciech Fortuna, mistrz olimpijski w skokach, czy dwuboista Franciszek Gąsienica Groń, pierwszy polski medalista ZIO (brąz w 1956). Obecnie klub reprezentują Dawid Kubacki (drużynowy mistrz świata z 2017 roku) i mistrz świata juniorów Klemens Murańka.

Klub otrzymał pismo z urzędu miasta, że musi opuścić zajmowany lokal. Jako powód podano „zły techniczny obiektu oraz prowadzona tam działalność gospodarcza, niezwiązaną z działalnością sportowo-wychowawczą”.

Pach poprosił burmistrza Leszka Dorulę o przedłużenie dzierżawy. - Spotkałem się z nim w tej sprawie chyba z siedem razy. Dorula zaznaczył, że to decyzja radnych. Zaproponowano nam nową siedzibę w budynku dawnego urzędu skarbowego. Nie skorzystaliśmy z tej propozycji, bo nie stać nas na utrzymanie tego lokalu – wyjaśnia dziennikarzowi katowickiego Sportu, Leszkowi Błażyńskiemu, który z burmistrzem nie zdołał się skontaktować, mimo wielu prób.

- Zakopane to deweloperskie miasto, nie sportowe. Jest w mieście wydział edukacji, turystyki i sportu. Powinno się ten ostatni człon zlikwidować, bo przecież nie pomaga się klubom, tylko niszczy. Niszczy się świętość i to na kilka miesięcy przez igrzyskami w 2018 roku! Ten klub wychował wielu medalistów i nadal wychowuje młodzież. Dla urzędników jednak ważniejsze są budynki, parkingi... – grzmiał na lamach katowickiego Sportu, Wojciech Fortuna, mistrz olimpijski w skokach z 1972 roku.

W tej samej gazecie ostro władze Zakopanego potraktował Józef Łuszczek, mistrz świata w biegach narciarskich. Powiedział: - Kilka lat temu zlikwidowano mój klub Start Zakopane, później między innymi WKS, a teraz Wisłę. Władze nie dbają o sport, a nie chodzi przecież o nas, starych mistrzów, ale o młodzież.

Okazuje się, że są jednak ludzie, którzy chcą pomóc. Zakopiańska Wisła może zostać uratowana, ale będzie musiała się wyprowadzić ze stolicy tatr. Pomocną dłoń wyciąga imienniczka z Krakowa!

- Wstępnie podjęte zostały kroki, by połączy oba kluby. Wrócilibyśmy do nazwy TS Wisła Kraków, bo w przeszłości pod takim szyldem funkcjonowała sekcja narciarska. Rozmawiałem z Apoloniuszem Tajnerem, prezesem PZN, i Andrzejem Kozakiem, szefem TZN, i usłyszałem, że kwestii fuzji nie ma sprzeciwu ze strony władz narciarskich. Nie można dopuścić do tego, aby kolejny klub narciarski z Zakopanego, i na dodatek tak utytułowany. Zniknął ze mapy sportowej – powiedział dla katowickiego Sportu, Ludwik Mięta Mikołajewicz, honorowy prezes „Białej Gwiazdy”.

Opr/sles
 

Komentarze







reklama