27.04.2017 | Czytano: 7988

Adam Abood Al Hassani: Ujarzmić wybuchowy charakter

- Zawodnik z mocną psychiką. Nie boi się, nie stresuje, do tego jest silny i prawidłowo się rozwija. Bardzo dobrze boksuje, musi popracować nad wyprowadzeniem kopnięć, bo ma kłopoty z dokręceniem biodra przy wyprowadzaniu ciosów nogą. Mam nadzieję, że będzie z niego bardzo doby zawodnik i dostanie jeszcze niejedną szansę na dobre walki – tak o Sportowcu Roku 2016 mówi jego trener Wojciech Hoły.

Przypomnijmy, iż głosami czytelników Sportowcem Roku wybrany został Adam Abood Al Hassani, fajter Nowotarskiego Klubu Sportów walki.

- Zaskoczył cię wybór na Sportowca Roku? – pytam triumfatora.

- Owszem. Na początku cieszyłem się, że zostałem nominowany do tego tytułu. Myślałem jednak, że wygra sportowiec z dyscyplin zimowych, bo to w końcu one królują w naszym regionie. Cieszę się, że ludzie doceniają naszą ciężką pracę, a co za tym idzie i sukcesy.

- Dlaczego wybrałeś sport walki, a nie np. futbol?

- Po prostu lubię walczyć. Od dziecka często się biłem z rówieśnikami. Mam chyba trudny i wybuchowy charakter. Ale znalazłem sposób, aby bezpiecznie rozładować swoje frustracje, właśnie na treningach NKSW.

- Jak długo uprawiasz ten sport i jakie największe sukcesy odniosłeś?

- Trenuję od około 4 lat. Wygrywałem trzykrotnie Puchar Polski w formułach Low Kick i K1, zdobyłem Puchar Europy w K1 oraz mistrzostwo Polski Low Kick.

- Czy zawsze trzymasz limit wagi, czy musisz ją „robić”?

- Ważę około 94 kg przy wzroście 190 cm. Jeśli zbijam wagę, to zazwyczaj nie więcej niż 1-2 kg.

- Czy ten sport jest bezpieczny?

- Myślę, że każda dyscyplina sportu może być niebezpieczna dla zdrowia, jeśli prowadzą ją nieodpowiedni szkoleniowcy. Wbrew temu jakie jest ogólne przekonanie ludzi, uważam, że jest bezpieczny. Mamy świetne treningi, które nas odpowiednio przygotowują do tej dyscypliny. Wiadomo zdarzają się wypadki, ale gdzie ich nie ma. Więcej wypadków, nawet śmiertelnych, jest na boiskach w piłce nożnej niż w ringach.

- Nie ma walki, żeby nie padały ciosy. Są tacy, którzy biją mocniej, kopią jak „koń”?

- Jasne. Każdy zawodnik jest inny. Jedni są bardzo wytrzymali, inni świetni technicznie, a inni z kolei bardzo silni i dynamiczni. Ale na każdego można znaleźć receptę (śmiech).

- Byłeś już w takiej sytuacji, że zostałeś znokautowany i długo musiałeś leczyć rany?

- Na szczęście nie i oby tak zostało jak najdłużej

- Ile dotychczas stoczyłeś walk? Ile z tego wygrałeś?. Ile można podczas walki wyprowadzić ciosów i kopnięć?

- Stoczyłem dotychczas 13 walk. 9 wygrałem, z czego 6 przez KO. Ciężko mi powiedzieć ile ciosów można wyprowadzić. Na pewno mnóstwo, ale to zależy chyba od wagi zawodników. Mniejsi biją więcej. A więksi mniej, ale dużo mocniej.

- Masz receptę na to, by ich jak najmniej przyjmować?

- Receptą jest szczelna garda oraz ćwiczenie uników i dobra praca na nogach.

- Dotychczas najwięcej kłopotów w ringu sprawił ci…

- Szczerze to sam nie wiem. Może ta ostatnia walka w Nowym Targu z Adrianem Bartlem. Słowak miał naprawdę twardą głowę. Dostał mnóstwo ciosów, po których niejeden by się nie podniósł, a ten dalej stał. Chyba za bardzo chciałem go znokautować, zabrakło luzu i opanowania. Jak mówi trener zimnej krwi.

- Twoja najmocniejsza strona?

- Myślę, że siła i psychika.

- Co musisz poprawić, by piąć się wyżej?

- Trudno jednoznacznie powiedzieć. Cały czas coś poprawiamy z trenerem. Walka wszystko weryfikuje i obnaża błędy. Sporty walki to bezustanna i monotonna praca, ale daje mi satysfakcję. Jak ktoś raz się tym zarazi na dobre zostaje.

- Twój idol?

- Badr Hari. Świetny i bardzo utalentowany zawodnik. Niestety trochę niepokorny. Chyba tak jak ja.

- Sportowe marzenia?

- Walki o mistrzowskie tytuły, oczywiście w tych najbardziej prestiżowych federacjach jak Glory.
Na zakończenie chciałbym podziękować rodzinie, trenerowi i wszystkim, którzy mnie wspierają i uczciwie kibicują.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze





reklama