Czy Stoch może jeszcze zdobyć Kryształową Kulę? Austriak ma w tym momencie 86 punktów przewagi nad Polakiem, a to oznacza, że w niedzielę tylko katastrofa mogłaby mu odebrać Kryształową Kulę za zwycięstwo w Pucharze Świata. Albo… Gdyby Polak wygrał niedzielną rywalizację, a Austriak był na siedemnastej lub gorszej pozycji, to skoczek z Zębu wygrałby klasyfikację generalną Pucharu Świata. Ale to chyba niemożliwe. Kraft jest w wyśmienitej formie. Fruwał dzisiaj jak ptak. W pierwszej serii pofrunął na odległość 243 m. i znokautował rywali. Andreas Wellinger poszybował 235 metrów i pokazał, że nawet w trudnych warunkach da się odlecieć. Daleki lot należał także do Markusa Eisenbichlera - 243,5 metra. Niemiec po raz kolejny poprawił swoją życiówkę. Tym razem o pół metra.
Kamil Stoch miał wspaniałe noty za styl, ale lot był krótszy - 229,5 metra. Polak zajmował czwarte miejsce. Na siódmej pozycji sklasyfikowany był Piotr Żyła. Polak poleciał na 225 metr. Tuż po nim także w złych warunkach 218,5 metra uzyskał Maciej Kot i był 18., tuż przed Dawidem Kubackim (220.5 m).
W finałowej serii Dawid Kubacki nie poleciał daleko - 215 metrów, co spowodowało jego spadek na23 pozycję. Znacznie lepiej spisał się Maciej Kot - 228 metrów i awansował na 12 miejsce. 223,5 metra poleciał Piotr Żyła i dało mu ro siódme miejsce. Kamil Stoch liczył na awans na podium. Tracił niewiele do trzeciego miejsca. Lot na 227 metr przy silnym wietrze w plecy dawał Polakowi piąte miejsce, przegrał z weteranem Noriakim Kasai, który wylądował na 235,5m.
Markus Eisenbichler uzyskał 236 metrów w podobnych warunkach jak Polak i Niemiec miał pewne podium. Jego rodak - Andreas Wellinger skakał z 12 rozbiegu. By prowadzić musiał skoczyć około 222 metrów. Udało się uzyskać znacznie więcej - ponownie 235 metrów. Stefan Kraft lądował jednak jeszcze dalej - 240,5 metra i to został zwycięzcą.
Stefan Leśniowski










