13.02.2017 | Czytano: 2043

Puchar Europy - beznadziejny występ polskich alpejczyków na Harendzie

W miniony weekend Zakopane było organizatorem prestiżowych zawodów w narciarstwie alpejskim Pucharu Europy mężczyzn. Dwudniowe zawody zostały rozegrane na stoku stacji narciarskiej Harenda.

To był pierwszy Puchar Europy mężczyzn na Harendzie. W poprzednich latach dwukrotnie odbył się tu Puchar Europy kobiet. Zawody Pucharu Europy to swoista II liga w narciarstwie alpejskim, ale niezwykle ważna bowiem startują w nim zawodnicy aspirujący do kard narodowych w swoich krajach. Oczywiście najliczniejszą grupę stanowią w nim zawodnicy z krajów alpejskich i oni na ogól nadają ton rywalizacji. Uzyskanie organizacji zawodów PE wcale nie jest łatwe tym niemniej działaczom PZN i TZN udało się wpisać zawody na Harendzie do tegorocznego kalendarza imprez alpejskich.

Warto jednak przypomnieć, że w latach 70 - tych w Zakopanem a konkretnie na Nosalu zostały rozegrane zawody Pucharu Świata a więc impreza wyższej rangi. Było to w czasach, gdy polscy alpejczycy: jak: bracia Andrzej i Jan Bachledowie, czy Roman Dereziński liczyli się w w światowym narciarstwie alpejskim.  Później ich sukcesy kontynuowały siostry: Małgorzata i Dorota Tlałkówny, Ewa Grabowska czy Marta Piętoń. Od tamtych czasów polskie narciarstwo alpejskie nie może dochować się zawodnika czy zawodniczki, którzy przynajmniej zbliżyliby się do tamtych osiągnięć. Właściwie start naszych alpejczyków na Harendzie najlepiej byłoby przemilczeć, ale tak naprawdę była to kompromitacja.

W sobotnim slalomie sklasyfikowani zostali tylko bracia Jasiczkowie zajmując jednak końcowe miejsca w gronie tych zawodników, którzy dojechali do mety. W niedzielę było jeszcze gorzej. Cała dziesiątka naszych reprezentantów albo nie dojechała do mety albo poza Michałem Jasiczkiem nie zakwalifikowała się do drugiego przejazdu. Prawo startu uzyskiwało bowiem tylko 60 zawodników. Doprawdy trudno o bardziej druzgocącą i niestety smutną diagnozę polskiego narciarstwa alpejskiego.

Widzowie, którzy zdecydowali się na zajęcie miejsc na trybunach mogli pasjonować się i podziwiać dynamiczne przejazdy zawodników zagranicznych. Rywalizacja była niezwykle zacięta i wyrównana. Czołowych zawodników dzieliły zaledwie setne części sekundy. Po pierwszym przejeździe sobotniego slalomu prowadził Austriak Cristian Hirschbuehl przed Chorwatem Matejem Vidovcem. W drugim przejeździe zaatakował siódmy po pierwszej części zawodów Szwajcar Reto Schmidiger. Kolejni zawodnicy uzyskiwali czasy znacznie gorsze od Szwajcara i tylko Chorowatowi udało się utrzymać drugą lokatę. Lider po pierwszym przejeździe pojechał słabo i ostatecznie uplasował się na 11 miejscu. Na podium stanął jeszcze Niemiec Dominik Stehle. Do drugiego przejazdu z zawodników Polskich zakwalifikowali się tylko bracia Jasiczkowie: Michał i Jędrzej, którzy ostatecznie zostali sklasyfikowani odpowiednio na 41 i 44 miejscach.


Dwaj Austriacy i Szwajcar znaleźli się na podium niedzielnych zawodów. Zwyciężył Austriak Marc Digruber uzyskując w obu przejazdach minimalną przewagę 0,06 sekundy nad drugim Marcem Rochatem ze Szwajcarii, dla którego było to pierwsze podium Pucharu Europy w karierze. Na trzecim miejscu uplasował się kolega Digrubera z reprezentacji Christian Hirschbuehl ze stratą 0,53 sekundy..
Na półmetku rywalizacji w drugim w historii Pucharze Europy mężczyzn w Zakopanem liderem był Marc Digruber, i wyprzedzał o 0,19 sekundy swojego rodaka Christiana Hirschbuehla. Tuż za nimi plasował się drugi zawodnik sobotnich zmagań Chorwat Matej Vidovic ze stratą 0,21 sekundy. Czołówkę pierwszego przejazdu stanowili przede wszystkim narciarze startujący z początkowymi numerami, którzy wykorzystali atut twardej i równej trasy. Takie numery jednakże dostaje się mając odpowiedni ranking w fis punktach. W miarę niezłe warunki na początku drugiego przejazdu wykorzystał Marc Rochat, startujący do niego z 20 czasem. W drugim przejeździe pierwsza trzydziestka startuje w odwrotnej kolejności. Szwajcar wyszedł na prowadzenie i bardzo długo nikt nie był w stanie mu dorównać. Ostatecznie pokonał go tylko Digruber. Do drugiego przejazdu zakwalifikował się tylko jeden Polak: Michał Jasiczek, który był 57 po pierwszym przejeździe ze stratą 3,43 sekundy. W finale niestety wypadł z trasy i nie został sklasyfikowany. W pierwszym przejeździe 64. był Sylwester Latusek, 65. Piotr Hajdas, 66. Jędrzej Jasiczek, a Paweł Starzyk zajął 70. pozycję. Przejazdu nie ukończyli: Dominik Białobrzycki, Juliusz Mitan, Paweł Dyjas, Jakub Gajewski-Głodek i Jakub.

W odróżnieniu do wyników naszych reprezentantów na wysokości zadania stanęli organizatorzy zawodów. Trasa slalomu jak na polskie możliwości była perfekcyjnie przygotowana a nad całością zawodów czuwał były świetny alpejczyk Wojciech Gajewski.

Wyniki.

I slalom: 1. Reto Schmidiger (Szwajcaria) 1.35,08 (45,55, 49,53), 2. Matej Vidovic (Chorwacja) 1.35,18 (45,15, 50,03), 3. Dominik Stehlec (Niemcy) 1.35,21 (45,74, 49,47), 4. Cristian Deville (Włochy) 1.35,26 (46,41, 49,13), 5. Ramon Zenhause (Szwajcaria) 1.35,37 (45,98, 49,39), 6. Philipp Schmid (Niemcy) 1.35,44 (46,46, 49,10), 41. Michał Jasiczek (polska) 1.41,78 (49,09, 52,69). 44. Jędrzej Jasiczek (Polska) 1.42,82 (48,98, 53,84).

II slalom: 1. Marc Digruber (Austria) 1.36,69 (46,87, 49,82), 2. Marc Richat (Szwajcaria) 1.36,75 (48,20, 48,55), 3. Cristian Hirschbuehl (Austria) 1.37,22 (47,06, 50,16), 4. Sebastian Holzmann (Nemcy) 1.37,26 (48,52, 48,74), 5. Marc Gini (Szwajcaria) 1.37,51 (48,07, 49,44), 6. Antony Bonvin (Szwajcaria) 1.37,59 (48,64, 48,95) Elias Kolega (Chorwacja) 1.37,59 (4814, 49,45).

(ZK) zdjęcia Regina Korczak-Watycha

 

Przypominamy, że trwa ósmy plebiscyt na Sportowca Roku organizowany przez SportowePodhale.pl i podhale24.pl! Zapraszamy do udziału w zabawie - kandydatów do tytułów w kategoriach: Sportowiec Roku Podhala, Młody As, Najlepszy Trener, Drużyna, Klub Młodzieżowy oraz Impreza Roku poznać możecie na stronie www.plebiscyt.sportowepodhale.pl!

Komentarze







reklama