03.12.2016 | Czytano: 1399

Mitoraj zawstydziła koleżanki

Nie takiego początku sezonu oczekiwaliśmy po polskich biathlonistkach. Jest źle, bardzo źle. W sprincie tylko Kinga Mitoraj zapunktowała. Wywalczyła jeden punkt zaś 40 miejsce.

Biegowo góralka jeszcze odstaje, ale szybkie i bezbłędne dwa strzelania pozwoliły jej zawstydzić starsze koleżanki i okazać się najlepszą z Polek. Mitoraj straciła do zwyciężczyni prawie dwie minuty.

Krystyna Guzik Pałka podczas pierwszego pobytu na strzelnicy nie pomyliła się, ale podczas drugiej próby spudłowała dwa razy. Do tego słabo pobiegła i sklasyfikowana została na 49 pozycji (+2:19,6). Jeszcze gorzej spisała się Magdalena Gwizdoń, najpierw pudłując raz, potem – podobnie jak koleżanka – dokładając dwa pudła i 65 miejsce ze stratą (+2:43,0). Monika Hojnisz od początku spisywała się słabo w biegu i tylko dobre strzelanie mogło jej dać poprawienie pozycji, ale… Po jednym pudle podczas dwóch wizyt na strzelnicy i Polka skończyła 51. (+2:20,2). Kamila Żuk zdecydowanie odstaje od koleżanek. Najsłabsza biegowo i do tego trzy pudła. Pozycja 91 (+3:37,2).

Pierwszy w tym sezonie sprint rozgrywany na dystansie 7,5 km padł łupem Marie Dorin Habert (Francja). Tuż za jej plecami uplasowała Kaisa Makarainen (Finlandia) i Gabriela Koukalova (Czechy).

Nasi panowie też daleko, daleko w tyle. Najlepiej z naszego tercetu zaprezentował się Mateusz Janik, który biegał dwie karne rundy i sklasyfikowany został na 79. miejscu. Rafał Penar zajął 86. miejsce, a Grzegorz Guzik - 99. Francuz Martin Fourcade znów najlepszy. Choć Fredrik Lindstroem i Arnd Peiffer, którzy stanęli obok niego na podium, strzelali bezbłędnie, to stracili do niego ponad 40 sekund.

Stefan Leśniowski

 

Komentarze







reklama