Czterokrotna zdobywczyni Kryształowej Kuli znakomicie spisała się w kwalifikacjach, potem było gorzej.
- Popełniłam zbyt dużo błędów i nie zasłużyłam na półfinał. Jestem jednak przygotowana na więcej - mówiła Justyna Kowalczyk. – To dlatego, ze dawno nie biegałam sprintów na takim poziomie. Do tego popełniłam dwie pomyłki. Na starcie myślałem, ze jest falstart, ale tak nie było. Z tego zdołałam się na trasie wykaraskać, ale na ostatnim podbiegu wybrałam zły tor. Pierwsze koty za płoty. Eliminacje na wielki plus, a ćwierćfinał na bardzo duży minus, ale taktyczny.
Polka podkreśla, że Kryształowa Kula nie jest jej priorytetem. Liczą się dla niej tylko dwa biegi rozgrywane techniką klasyczną - w lutym przyszłego roku na 10 km w mistrzostwach świata w Lahti oraz w 2018 roku na 30 km podczas igrzysk w Pjongczang.
Stefan Leśniowski










