Maniowianie pozostawili dobre wrażenie. Dobrze operowali piłką, a ich pressing w pierwszej połowie sprawił wiele kłopotu gospodarzom. Nie potrafili się przebić w pole karne. Jeden strzał Świerzbińskiego był godny odnotowania, ale też parada Świerada przy tym uderzenie była wysokiej klasy. Na pierwsze trafienie czekaliśmy do 66 minuty. Wtedy w pole karne wtargnął Waksmundzki i z narożnika szesnastki zdecydował się na strzał. Dodajmy, przedniej urody. Piłka wpadła w górny przeciwległy róg bramki. Na 2:0 podwyższył w 89 minucie Kwiatek, który dobił strzał Luberdy obroniony przez bramkarza.

- Sparing był kolejnym etapem przygotowań do sezonu – mówi trener Lubania Łukasz Biernacki. – Za tydzień wchodzimy w mecze pucharowe. Jeśli chodzi o spotkanie, to zmierzyliśmy się z mocnym rywalem. Fajne przetarcie, które uwypukliło mankamenty, które są do poprawienia. Brakuje nam dokładności, a związane jest to z tym, że trenujemy na małym boisku.
- Inaczej sobie wyobrażałem ostatni sparing. Liczyłem, że wystąpimy w składzie zbliżonym do tego, który w przyszłą sobotę wybiegnie na murawę w Nowej Hucie. Tak się nie stało. Ciężko pracowaliśmy i skumulowały się urazy, wielu piłkarzy jest przeziębionych. Zagrali ci, którzy są zdrowi. Będący w trakcie leczenia dostali wolne. Nie są to groźne urazy, poza przypadkiem Hreśki. We wtorek powinni być wszyscy gotowi do pracy na treningu, by przygotowywać się na inaugurację rundy wiosennej – powiedział trener NKP, Marek Żołądź.

NKP Podhale Nowy Targ – Lubań Maniowy 2:0 (0:0)
1:0 Waksmundzki 66
2:0 Kwiatek 89
NKP Podhale: Sotnicki (46 G. Antolak) – Basta, Mikołajczyk, Urbański, Bobak, Lizak, Jandura, Świerzbiński, Luberda, Waklsmundzki, Kwiatek oraz Gąsiorek i Hałgas.
Lubań: Świerad – Ostachowski, D. Firek, Górecki, Czubiak, Kołodziej, M. Firek, Jandura, Karkula, Migacz, Basisty oraz Kasica, Kopytko, Jazgar i Kurnyta.
Stefan Leśniowski










