20.02.2016 | Czytano: 2067

Serce wyrywało się do przodu (+zdjęcia)

Piłkarze NKP Podhale rozegrali kolejne dwa spotkania kontrolne w ramach przygotowań do sezonu. Zmierzyli się z czwartoligowymi zespołami. Z Szaflarami wygrali, z Trzebinią ponieśli porażkę. W obu spotkaniach wystąpiły dwie różne jedenastki i solidarnie straciły po trzy gole.

Trener po raz pierwszy w okresie przygotowawczym zagrał przez 90 minut jedną jedenastką. Dotychczas dwie grały po 45 minut. Sparingi te potwierdziły, że u zawodników Podhala brak świeżości. To normalne, bo są aktualnie w ciężkim treningu i nogi nie niosą.

Z Szaflarami nowotarżanie wyrwali zwycięstwo w ostatniej sekundzie meczu. Z Trzebinią prowadzili po trzech kwadransach 2:0 i wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze, by odnieść kolejne zwycięstwo. Chociaż trzeba przyznać, że początek spotkania należał do gości. To oni stwarzali większe zagrożenie pod bramką G. Antolaka. Dopiero po golu Komorka (najpierw trafił w słupek, ale futbolówka wróciła mu pod nogi i dobitka była już skuteczna) piłka zaczęła słuchać gospodarzy. Efektem było drugie trafienie Gadziny z 14 metrów, trzeba przyznać, że przedniej urody. Z pierwszego uderzył i futbolówka wylądowała w okienku. Wcześniej nie wykorzystał sytuacji sam na sam. Z kolei chwilę później Potoniec widząc bramkarza na 11 metrze próbował go przelobować, ale ten zdołał końcami palców zapobiec nieszczęściu.

W drugiej połowie do głosu doszli goście, a to za sprawą zbyt niedokładnej gry miejscowych. Za dużo było strat, po których szły kontry. Skuteczność piłkarzy z Trzebini była wysoka. Pierwszy gol padł po strzale z narożnika pola karnego w przeciwległy górny róg. Wyrównujące trafienie było samobójcze. Po wrzutce w pole karne z prawej strony Hałgas tak nieszczęśliwie interweniował, że piłka odbiła się od słupka i przekroczyła linię bramkową. Zwycięskiego gola zdobyli przyjezdni po indywidualnym zagraniu, wykorzystując niezdecydowanie obrońców Podhala w polu karnym.

- W obu sparingach był zamysł, by piłkarze wybiegali 90 minut – mówi trener NKP, Marek Żołądź. - Motywem przewodnim była organizacja gry w defensywie oraz przejście do ofensywy. Nie najlepiej nam to wyszło. Straciliśmy w meczach po trzy gole. Z Szaflarami po indywidulanych błędach, bo całkiem dobrze byliśmy zorganizowani. Niecelne podania, kiksy się zdarzają. Z kolei z Trzebinią niepotrzebna zabawa w środku pola, strata piłki i goli. Nasze posiadanie piłki w obu spotkaniach było na plus, ale nadziewaliśmy się na kontrataki. Trzebinia miała fenomenalną skuteczność. Po 45 minutach wydawało się, że mamy wszystko pod kontrolą. Prowadziliśmy grę w ataku pozycyjnym, staraliśmy się znaleźć luki w defensywie i to dwa razy się udało. Chcieliśmy tak grać drugą połowę, często utrzymywać się przy piłce. Trzeba jednak być cierpliwym i być przygotowanym na stratę. Zabrakło nam konsekwencji. Mimo, iż byliśmy w posiadaniu piłki, często serce wyrywało się do przodu. Po startach piłki przeciwnik miał zbyt dużo swobody w rozegraniu akcji i ukarał nas. Rywal wyglądał świeżej. Nie byliśmy na takim poziomie, by wybiegać pełne 90 minut. Zabrakło zdrowia w drugiej połowie.

Trener miał przegląd dwóch jedenastek. Czy ma już w głowie tę podstawową? – Rywalizacja trwa – mówi. – Prowadzimy ranking na pozycjach, szukamy różnych rozwiązań z młodzieżowcami. Nie ma zawodnika, który czułby się pewnie. Ludzie, którzy grali z Trzebinią mieli więcej doświadczenia, ale nie podołali. Musimy szukać pozytywów i doskonalić grę. Mobilizacja przyjdzie w walce o punkty. Chłopaki jednak muszą wiedzieć, że walczą o miejsce w składzie i nie mogą im się zdarzać takie wpadki.

NKP Podhale Nowy Targ – LKS Szaflary 4;3 (2:1)
Bramki dla NKP: Mroszczak 3, Mikołajczyk.
NKP Podhale: Sotnicki – Drobnak, Gąsiorek, Mikołajczyk, Lizak, Jastrzębski, Jandura, Czubin, Luberda, Fałowski, Mroszczak.

NKP Podhale Nowy Targ – MKS Trzebinia 2;3 (2:0)
Bramki dla NKP: Komorek, Gadzina.
NKP Podhale: G. Antolak – Basta, Urbański, Hałgas, Pająk, Hreśka (46 Waksmundzki), Jaworski, Świerzbiński, Komorek, Potoniec, Gadzina.

Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian
 

Komentarze







reklama