09.01.2016 | Czytano: 483

Karne bieganie

Przyzwyczailiśmy się do tego, że biathlonistki i biathloniści mają problemy z trafieniem do tarczy. Nie inaczej było dzisiaj podczas biegu pościgowego w PŚ w Ruhpolding.

Pierwsze strzelanie rewelacyjne, tak bardzo, że Tomasz Jaroński kazał się uszczypnąć Krzysztofowi Wyrzykowskiemu, koledze, z którym komentował zawody w Eurosporcie. Niestety były to miłe złego początki. Kolejne pobyty na strzelnicy już nie były na zero i trzeba było pokonywać karne rundy. Nic więc dziwnego, że Polki na metę przybywały na odległych miejscach. Pierwsza pojawiła się Magda Gwizdoń, która finiszowała na 26 pozycji. Cztery pozycje niżej sklasyfikowana została Krystyna Pałka Guzik, a tuż za nią linię mety przekroczyła Monika Hojnisz. Na 46 miejscu ukończyła bieg Weronika Nowakowska, która pięć razy musiała pokonywać karne rundy. Po pasjonującej walce na ostatniej rundzie biegowej zwyciężyła Laura Dahlemeier. Niemka wyprzedziła liderkę Pucharu Świata Gabrielę Soukalową oraz Dorotheę Wierer.

W rywalizacji mężczyzn najlepszy okazał się Simon Eder. Austriak strzelał szybko i celnie, a do tego dołożył dobry bieg i w efekcie wyprzedził o 4 sekundy Martina Fourcade’a i Michala Slesingra. Mateusz Janik, po sześciu karnych rundach, przybiegł na 58. lokacie, ostatniej z zawodników, którzy ukończyli rywalizację.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama