Polak stanął na starcie jednego z najtrudniejszych supergigantów w sezonie i niestety nie nawiązał walki ze światową czołówką. Na każdym z czterech punktów pomiaru Polak regularnie tracił ponad sekundę do najlepszych zawodników, a na mecie jego strata wyniosła 4,92 sek.
Rywalizację na włoskiej trasie zdominowali Norwegowie, którzy zajęli całe na podium. Pierwszy był Aksel Lund Svindal, drugi Kjetil Jansrud, a trzeci Aleksander Aamodt Kilde.
Stefan Leśniowski










