Oni też oddali więcej strzałów na bramkę Trutego – 5 celnych i 7 niecelnych. Bilans Podhala – 3 celne i 5 niecelnych. Za to więcej wykonywali stałych fragmentów gry.
Przy pierwszej bramce pomogli gospodarzom górale, którzy sami sobie wpakowali piłkę do siatki. Tak tym faktem byli zaskoczeni, że niespełna 60 sekund później po raz drugi Truty skapitulował. Jamróg wykorzystał nieporozumienie między obrońcą i bramkarzem.
Po zmianie stron goście zdobyli kontaktowego gola. Gąsiorek najwyżej wyskoczył do piłki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przez Świerzbińskiego. Ostatnie słowo należało do miejscowych. Brak w kryciu i po wyrzucie z autu piłka znalazła się w siatce. W 88 minucie drugą żółtą kartkę zobaczył Witek, ale było już mało czasu, by przyjezdni mogli coś wskórać.
- Trudno skomentować takie spotkanie. Nastawiliśmy się na zwycięstwo, by zrealizować przedsezonowe plany, a więc zakończyć jesienną rywalizację na piątym miejscu oraz powiększyć przewagę nad będącą za nami Unią. Niestety skończyło się na niczym. Z przebiegu meczu nie zanosiło się na porażkę. Wydawało się, że nasza gra idzie w dobrym kierunku. Niestety prezenty. Samobójczy gol. Podobnie jak z Koroną nie utrzymaliśmy koncentracji. Wielokrotnie o tym rozmawiamy, ale rzeczywistość jest inna. Gapiostwo. Dwa przypadkowe gole. Po przerwie ruszyliśmy do natarcia. Zrobiliśmy dwie ofensywne zmiany i zepchnęliśmy gospodarzy do głębokiej defensywy. Zdobyliśmy gola i wydawało się, że jesteśmy na dobrej drodze. Błąd w kryciu i strata gola. Mamy dużo materiału do analizy – podsumował trener NKP, Marek Żołądź.
Unia Tarnów - NKP Podhale Nowy Targ 3:1 (2:0)
1:0 samobójcza 28
2:0 Jamróg 29
2:1 Gąsiorek (Świerzbiński) 58 głową po rzucie rożnym
3:1 Drozdowicz 73 po wyrzucie z autu
Unia: Lisak – Jamróg (60 Więcek), Pawlak, Witek, A. Wójcik, F. Wójcik, Tyl (61 Popiela), Kazik, Wrzosek (66 Drozdowicz), Węgrzyn (84 Zawrzykraj), Biały.
NKP: Truty – Mikołajczyk, Drobnak, Gąsiorek, Czubin, Świerzbiński, Jandura (80 Bobak), Komorek, Pająk, Fałowski (70 Duda), Basta.
Stefan Leśniowski










