24.10.2015 | Czytano: 499

Wystraszone faworytki

Jako pierwsze do walki o Kryształową Kulę stanęły alpejki. Pierwsze zawody slalomu giganta rozegrano w Solden. Wygrała Frederica Brignone, dla której był to pierwszy triumf w PŚ.

Włoszka już w pierwszym przejeździe wypracowała sobie dużą przewagę nad rywalkami, a w popołudniowej próbie skutecznie ją obroniła. Na podium stanęły również Mikkaela Shiffrin i Tina Weirather.

O jak najlepsze miejsce dla biało –czerwonych walczyła Maryna Gąsienica Daniel, ale krótko. Nie ukończyła pierwszego przejazdu. Polka na trasę ruszała z 65 numerem i było wiadomo, że na awans do drugiego przejazdu szanse ma bardzo małe, o ile w ogóle takie w przypadku naszych narciarzy istnieją. Liczyliśmy jednak na to, że ciągle młoda Gąsienica Daniel dotrze przynajmniej do mety, ale tak też się nie stało. Trasa na lodowcu w Solden okazała się dla Polki za trudna i znalazła się w gronie 17 zawodniczek, które nie ukończyły pierwszego przejazdu.

Trudne warunki wystraszyły faworytki. Na starcie zabrakło Lindsey Vonn, rekordzistki pod względem zwycięstw w zawodach Pucharu Świata. Odniosła ich aż 67. Druga z aktualnie startujących jej rodaczka Mikaela Shiffrin 15 razy stawała na najwyższym stopniu podium. Vonn choć trenowała na miejscu zawodów, zrezygnowała ze startu. Na Twitterze napisała, że z powodu oblodzonej trasy. Vonn woli dmuchać na zimne. Dwukrotna medalistka olimpijska i czterokrotna triumfatorka PŚ, przeszła dwie operacja i musiała pauzować wiele miesięcy. Straciła m.in. możliwość startu w igrzyskach olimpijskich, ale przed rokiem z sukcesem wróciła na trasy. Dzięki kilku wygranym zawodom została alpejką z największą liczbą zwycięstw w PŚ.

Na pewno na podjętą decyzję miał wypadek ubiegłorocznej triumfatorki cyklu, Anny Fenninger. W środę austriacka gwiazda w wyniku upadku na trasie giganta zerwała wiązania krzyżowe w prawym kolanie. Mimo błyskawicznej operacji stało się jasne, że ominie ją większość, jeśli nie wszystkie zawody tej zimy. Roczną przerwę w startach zrobiła sobie Tina Maze, zabrakło też Nicole Hosp i Katherin Zettel.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama