18.09.2015 | Czytano: 723

Różne cele

„Obronić mistrzowski tytuł”. „Załapać się do czwórki” – to cele nowotarskich drużyn, które w sobotę rozpoczynają walkę o ligowe punkty w unihokejowej ekstraklasie kobiet.

– Trudniej tytuł obronić, niż go zdobyć – przywołuje popularne hasło trener MMKS Podhale, Jacek Michalski. Zapewne obawia się powiedzenia „bij mistrza”. Każdy przeciwnik zwykle mocno sprężą się na obrońcę tytułu, więc łatwych spotkań dla jego dziewcząt nie będzie.

- Zobaczymy co się wydarzy – mówi. – Plan jest taki, by spróbować powalczyć o obronę korony. Wielkich zmian personalnych nie ma. Dojdą tylko utalentowane juniorki, wychowanki klubu. Przygotowania szły pełną parą przez całe wakacje. Akumulatory ładował Zbyszek Gaicki, który pokazał dziewczętom nowoczesny sposób przygotowania się, skorygował sylwetkę i sposób poruszania się. Wykonał bardzo dobrą robotę i mam nadzieję, że przyniesie to efekt i przede wszystkim odblokuje głowę.

Nowotarżanki w nagrodę za wywalczenie mistrzostwa kraju wystąpią w Pucharze Europy, który w dniach 5-9 października rozegrany zostanie na Łotwie.

- Wiemy z jakimi zespołami będziemy się tam potykać i chciałbym zagrać w finale – twierdzi trener. – Ale rozgrywki europejskie rządzą się swoimi prawami, o awansie do finału decyduje jeden mecz. W takim przypadku wiele zależy od dyspozycji dnia. Na pewno stać nas na finał. Jak zawsze borykamy się z finansowani. Wpisowe jest bardzo duże, wynosi 2,5 tysiąca franków szwajcarskich. Dzięki sponsorom zdobywamy pieniądze. Musieliśmy z góry zapłacić za udział, choć pieniądze jeszcze nie wpłynęły do naszej kasy. Partnerem strategicznym będzie firma Wojas i kilka drobnych firm. Myślę, że będą zadowolone ze współpracy. Pomoc w wyjeździe zaoferowało miasto, gmina Nowy Targ i Łapsze Niżne oraz starostwo. To wszystko jest jeszcze na etapie realizacji.

Podhale sezon zainauguruje meczami u siebie z drużyną beniaminka UKS Ambra Ołtarzew Ożarów Mazowiecki (sobota godz. 19; niedziela 10).

Na przeciwnym biegunie jest Worwa Szarotka. Ta miała rozpocząć sezon w Gdańsku, ale nad morze się nie wybiera. Oddała spotkania walkowerem. Kłopoty personalne.

- Mamy tylko jedną bramkarkę, a ta w ten weekend, ze względu na sprawy rodzinne, nie mogła z nami jechać. Pozostałe dziewczęta mają pracę i szkołę. Mamy wąską kadrę i nie zebrałem drużyny na tak daleki wyjazd – mówi trener Lesław Ossowski. – Miesiąc prowadziliśmy negocjacje z klubem z Gdańska w sprawie przełożenia meczów, ale nic z nich nie wynikło. Nie doszliśmy do porozumienia. Przedstawiliśmy cztery propozycje terminów, ale żadnego przeciwniczki nie zaakceptowały. Warunkiem gry w ekstraklasie było zgłoszenie drużyny młodzieżowej. Zgłosiliśmy juniorki młodsze. Wraca po kontuzji Asia Chlebda, ale kilka dziewczyn nie określiło się jeszcze czy zostają w drużynie. Marzeniem byłoby znaleźć się w czwórce, ale przede wszystkim utrzymać drużynę i z każdym meczem grać lepiej. Uważam, że stać nas na to, by wygrać z każdym. Jest spory potencjał zawodniczek, które mam do dyspozycji.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama