Okazało się, że przy równej ilości punktów nie liczył się stosunek bramek. Na koniec wykonywano rzuty karne i w tym elemencie lepsze okazały się Norweżki. One zgarnęły trofeum. Chcieliśmy widzieć biało –czerwone na najwyższym stopniu podium. Jeszcze nie tym razem. Może w kolejnym turnieju. Ważne, by w grudniowych mistrzostwach świata, bo turniej Polish Cup był etapem przygotowań do światowego czempionatu, zagrały dobrze i dostarczyły swoim fanom sporo radości.
Stefan Leśniowski










