Jego podopieczni źle weszli w mecz. Szybko stracili gola, po błędzie Różalskiego, który wyszedł z bramki i został minięty przed napastnika gospodarzy. Ten, mimo rozpaczliwej interwencji dwóch stoperów, ulokował futbolówkę w siatce.
- Utrata gola wybiła nas z rytmu, ale na krótko. Wróciliśmy do gry po bardzo ładnym uderzeniu Urbańskiego z wolnego – relacjonuje Marek Żołądź. - W pierwszej połowie nie byliśmy w stanie osiągnąć przewagi. Mamy jednak doświadczonych zawodników i zmiany, które wykonałem w przerwie, dały jakość zespołowi. Oni wzięli ciężar gry na siebie i byliśmy skuteczni i dobrzy w stałych fragmentach gry. Drużyna pokazała charakter i konsekwencję w działaniu. Pokazała, że idziemy w dobrym kierunku. Jeśli zdarzy się moment zachwiania, że przeciwnik nas ukłuje, to jesteśmy w stanie wyjść z opresji.
Druga połowa już pod dyktando górali, którzy rozstrzelali gospodarzy. W 55 minucie prowadzenie dał Świerzbiński. Dobił odbita piłkę od bramkarza. Chwile później, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Fałowski zaliczył pierwszą zdobycz w barwach Podhala. Ten sam piłkarz podwyższył na 4:1. Piłka przeskoczyła obrońców i bramkarza po wykopie Różalskiego, i nie zmarnował sytuacji sam na sam. Kolejne trafienie górali było „stadiony świata”. Lizak z 40 metrów, z półwoleja, trafił pod poprzeczkę. Gospodarze w doliczonym czasie gry zmniejszyli rozmiary porażki.
Drugi nas przedstawiciel w tej klasie rozgrywkowej – Poroniec Poronin – doznał drugiej porażki. Tym razem nie wykorzystał atutu własnego boiska. Wydawało się, że poroninianie, podrażnieni inauguracyjną wpadką, będą na tyle zmotywowani, że pokonają oświęcimian. Niestety w 90 minucie Cygnar odebrał im nawet jeden punkt.
Wydział Gier MZPN orzekł dwa walkowery w meczach 1. kolejki, które nie doszły do skutku. Cracovia II – Czarni Połaniec 3:0 i Sparta Kazimierza Wielka – Grabarnia Kraków 0:3
Wolania Wola Rzędzińska - NKP Podhale Nowy Targ 2:5 (1:1)
Bramki dla Podhala: 1:1 Urbański 23 z wolnego, 1:2 Świerzbiński 55, 1:3 Fałowski (Świerzbiński) 58 po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, 1:4 Fałowski (Różalski) 71, 1:5 Lizak 83.
NKP Podhale: Różalski – Basta, Mikołajczyk, Urbański, Bobak, Lizak, Komorek, Duda (46 Borowicz), Świerzbiński, Czubin (46 Waksmundzki), Pająk (55 Fałowski).
Stefan Leśniowski
Uchodzący w powszechnej opinii za faworyta rozgrywek małopolsko-świętokrzyskiej grupy III ligi Poroniec Poronin przegrał na inaugurację drugi mecz z rzędu tym razem u siebie z Sołą Oświęcim 0:1.
W poprzednim sezonie obie drużyny walczyły o awans i obu się ta sztuka nie udała. Na inaugurację zarówno Poroniec jak i Soła przegrały wyjazdowe spotkania: Poroniec w Bodzentynie 0:3, Soła w Ostrowcu Świętokrzyskim 0:1, zatem mecz w Poroninie był dla obu zespołów niezwykle ważny. Pierwsza połowa w zasadzie przebiegała przy lekkiej przewadze drużyny gości. Piłkarze Soły walczyli twardo w środku boiska i w obronie oraz wyprowadzali groźne kontry. Już w 4 minucie próbujący przedrzeć się w pole karne Cygnar został sfaulowany przez Malinowskiego za co stoper Porońca został ukarany żółtą kartkę. Podyktowany rzut wolny z koło 23 metrów wykonywał Dynarek, ale posłał piłkę wysoko nad bramką. Chwilę później po dobrze rozegranej akcji z 14 metrów strzelał znowu Dynarek, ale zmierzającą do bramki futbolówkę głową na róg wybił Malinowski. Cały czas goście po przechwytach wyprowadzali kontry, ale w dośrodkowaniach czy też w ostatnich podaniach brakowało im dokładności. Między innymi w 18 minucie świetną trójkową kontrę Soły fatalnie sfinalizował Dynarek. W 25 minucie po zagraniu piłki z rzutu rożnego główkował Jamróz, ale futbolówka nieznacznie przeszła obok bramki. Dopiero pod koniec pierwszej odsłony spotkania poronianie zaczęli organizować składniejsze i groźniejsze akcje. Po zagraniu Bartosa z rzutu wolnego Wadas uprzedził zamykającego akcję Żurawskiego. W 40 minucie tym razem po zagraniu z rzutu rożnego piłka poszła do ustawionego przed polem karnym Słupskiego. Pomocnik Porońca posłał potężną bombę z woleja ale ku rozpaczy gospodarzy nie trafił w światło bramki. Druga część meczu rozpoczęła się od pewnej przewagi gospodarzy. Poronianie nawet zdobyli gola ale była to bramka uzyskana ze spalonego. W 60 minucie Wolański rozegrał piłkę z Leszczakiem a ten po dryblingu z lewego skrzydła do środka uderzył z 18 metrów jednak znowu minimalnie niecelnie. Chwilę później gospodarze wykonywali rzut wolny z 23 metrów, strzał Żurawskiego trafił w mur. Minutę później Poroniec miał niepowtarzalną szansę na objęcie prowadzenia. Bramkarz Soły wybił piłkę wprost na nogę Bartosa, który natychmiast zagrał do przodu. Futbolówki nie przejęli obrońcy Soły jak również wybiegający z bramki golkiper zatem Leszczak, który doszedł do piłki miał przed sobą pustą bramkę i uderzył zza pola karnego natychmiast z tym, że piłka po jego strzale „tylko” ześliznęła się po poprzeczce i wyszła poza bramkę. W 84 minucie goście stracili jednego gracza bo za drugą żółtą kartkę boisko musiał opuścić Szewczyk. Nie wpłynęło to na przebieg spotkania. W doliczonym czasie gry przyjezdni wykonywali rzut wolny na wysokości pola karnego, z boku boiska. Zagraną przez Stanka piłkę w tłoku głową musnął Cygnar i ku rozpaczy gospodarzy a ku niebywałej euforii drużyny przyjezdnej futbolówka wpadła do siatki. Za chwilę sędzia zakończył spotkanie.

Po meczu powiedzieli. Trener Porońca Przemysław Cecharz: - No cóż w tym spotkaniu dwukrotnie dotknął nas pech. Pierwszy gdy Leszczak trzeba przyznać po błędzie drużyny gości nie umieścił piłki w siatce, drugi raz gdy goście zdobyli przypadkowego gola na zakończenie spotkania. Muszę powiedzieć, że o ile w pierwszej połowie gra była wyrównana to druga część meczu przebiegała pod nasze dyktando. Niestety zabrakło nam przysłowiowego łutu szczęścia. Być może porażka w pierwszym spotkaniu wpłynęła na pewną nerwowość w naszej grze, bo grać pod presją nie jest łatwo. Zabrakło w naszym zespole reżysera gry. Absencja Pawła Nowaka jest aż nadto odczuwalna.
Trener Soły Sebastian Stemplewski: - Po pechowej porażce w Ostrowcu Świętokrzyskim przyjechaliśmy do Poronina z mocnym postanowieniem pokazania, że w piłkę nasz drużyna grać umie. To było widać bardzo wyraźnie w pierwszej połowie gdy stworzyliśmy sobie wiele sytuacji strzeleckich, niestety niewykorzystanych. W drugiej części meczu chociaż mecz miał charakter bardziej wyrównany to wcale nie zamierzaliśmy bronić bezbramkowego rezultatu. Cieszę się, że wykazując ogromną determinację i dyscyplinę taktyczną mimo gry w osłabieniu udało się nam zdobyć zwycięską bramkę na którą w przekroju spotkania absolutnie zasłużyliśmy.

Poroniec Poronin – Soła Oświęcim 0:1 (0:0)
0:1 Cygnar 90+3 z wolnego
Sędziował: Wojciech Curyło z Krakowa.
Widzów 250.
Poroniec: Cabaj – Sanderski, Pluta, Malinwski (żk), Gryźlak, Słupski, Bartos, Leszczak (85 Madejski), Wolański, Dudzik, Żurawski.
Soła: Koper – Ząbek, Wadas, Wowra, Jamróz (żk 87 Stanek), Gleń, Hałgas (90+3 Czapla), Szewczyk (żk, 84 druga żk i czk), Cygnar, Snadny (88 Knapik), Dynarek.
Tekst Ryb
W innych spotkaniach
Garbarnia Kraków - Korona II Kielce 3:1
Cracovia II - Sparta Kazimierza Wielka 0:1
Unia Tarnów - Wisła II Kraków 1:0
KP KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - Beskid Andrychów 4:0
Wisła Sandomierz - Łysica Bodzentyn 3:1
Czarni Połaniec - Spartakus Aureus Daleszyce 0:0
Mecz Poprad Muszyna - Hutnik Nowa Huta przełożony na 2 września.










