10.08.2015 | Czytano: 2027

Na dwóch biegunach

Dwa nasze zespoły występujące w trzeciej lidze w miniony weekend były na dwóch różnych biegunach. Aspirant do awansu zawiódł, beniaminek zaskoczył dobrą grą i pewną wygraną.

Każda passa kiedyś się kończy. Piłkarze z Poronina od kwietnia, kiedy szkoleniowy ster przejął Przemysław Cecherz, nie przegrali spotkania ligowego. Passa został przerwana na inaugurację sezonu, zresztą piłkarze z Poronina jeszcze nie wygrali inauguracyjnego spotkania w tej klasie rozgrywkowej. Dwa lata temu musieli uznać wyższość Przeboju Wolbrom (3:5), w ubiegłym roku zremisowali z Hutnikiem, z którym teraz wygrało Podhale. Tym razem nie do ugryzienia była Łysica Bodzentyn (0:3).

- Tragedia – tak obrazowo o tym spotkaniu powiedział Przemysław Cecherz. - Żaden z moich zawodników nie zasłużył na odrobinę ciepłych słów. Mam tylko nadzieję, że wylany kubeł zimnej wody na ich głowy wyjdzie im na dobre. Głupio stracona pierwsza bramka (samobójcze trafienie Gryźlaka – przyp. aut.) ustawiła mecz. Po niej gospodarze skupili się na defensywie, a że mają rosłych zawodników w tej formacji, a my rozgrywaliśmy wolno piłkę, więc trudno było nam się przez nią przebić.
Radość była w Nowym Targu. „To był debiut marzenie” – było słychać na trybunach, które szczelnie się wypełniły. Więcej kibiców było tylko na meczu otwarcia stadiony z Wisłą Kraków. Beniaminek z Nowego Targu uporał się na murawie ze sztuczną trawą i z nowohuckim Hutnikiem (2:0) i jest to dość niespodziewany rezultat. Tym bardziej, iż w zespole grało sporo nowych twarzy i – po sparingach – odnosiło się wrażenie, że jeszcze nie wszystkie ogniwa funkcjonują jak należy. A jednak zafunkcjonowały.

Spotkanie okupione kontuzjami. Najbardziej boli starta Petera Drobnaka, który, do momentu przebywania na boisku, pokazał, że jest wartościowym graczem, potrafiącym odebrać piłkę rywalowi, zagrać dokładną crossowkę do współpartnera. Kontuzji nabawił się także Daniel Mikołajczyk, przy zdobytym golu głową.

– W defensywie świetnie grał Mikołajczyk, który w pole karne przeciwnika zapuszczał się, gdy wykonywano stałe fragmenty gry. Zdobył piękną drugą bramkę głową i okupił to urazem. Mamy szeroką kadrę. Wielu piłkarzy dzisiaj nie znalazło się w meczowej osiemnastce. Pech jednego jest szczęściem drugiego – powiedział trener Podhala, Marek Żołądź. – Cieszymy się z wygranej przed tak liczną widownią. Temperatura była uciążliwa dla piłkarzy. Stwierdziliśmy, że poczekamy na Hutnika, bo wszystkie drużyny z Krakowa grają piłką, są kreatywne. Hutnik miał większy procent posiadania piłki, ale myśmy nastawili się na kontry. Udało się, jedna z nich przyniosła bramkę. Na stałe fragmenty też liczyliśmy, szczególnie na Mikołajczyka, który w sparingach pokazał, że wzrost i gra głową to jego atuty.

A jak grali rywale podhalańskich drużyn?

Wisła II Kielce - Korona II Kielce 0:1
0:1 Laskowski 21

Beskid Andrychów - Wolania Wola Rzędzińska 0:0

Soła Oświęcim – KP KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 0:1
0:1 Czajkowski 40

Poprad Muszyna – Unia Tarnów 1:0
1:0 Plata 64

Spartakus Aureus Daleszyce – Wisła Sandomierz 5:0
1:0 Gil 16 karny
2:0 Blicharski 27
3:0 Damian Gil 63
4:0 Mojecki 65
5:0 Mojecki 74

Mecz odwołane: Sparta Kazimierza Wielka - Garbarnia Kraków i Cracovia II - Czarni Połaniec.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama