Wygrał dwa letnie konkursy Pucharu Kontynentalnego, został mistrzem Polski i wreszcie triumfował w Letniej Grand Prix w Wiśle przed tygodniem i w minioną sobotę na skoczni w Hinterzarten.
- Dawid potwierdza swoje możliwości i uczy się wygrywać – mówi Łukasz Kruczek, trener polskiej reprezentacji, którego dewizą jest „mocne lato, to dobra zima”. Po nieudanym poprzednim sezonie Kruczek zdecydował, że podzieli kadrę na A i B. Niby ćwiczą razem, spotykają się na zgrupowaniach, ale jednak funkcjonują oddzielnie. - Wymyśliliśmy podział, by pobudzić zawodników do działania. Konkurencja to podstawa. Kiedy zobaczymy, że zajęcia nie przynoszą efektów, rozdzielimy grupy – twierdzi Kruczek.
Na razie zdają egzamin. Skoczkowie dominują w LGP i LPK. Dzień po triumfie Kubackiego, w Wiśle na najwyższym stopniu stanął Klemens Murańska w LPK, a Stefan Hula, kapitalnym drugim skokiem z 22 pozycji wywindował się na najniższy stopień podium.
- Skoki to sport indywidualny i każdy skacze dla siebie, ale nie mamy przed sobą tajemnic – przekonuje Maciej Maciusiak, trener kadry B. – Jeśli ktoś wytestuje coś nowego, natychmiast dzieli się informacją. Aż do zimy nie będzie zmian w kadrach. Zdarzy się, że zawodnik z kadry B będzie z zespołem A i odwrotnie. Co się stało z Kubackim, że tak dobrze skacze? Zwracamy na detale techniczne.
- Złe nawyki powielałem 20 lat, trudno wyeliminować je w kilka miesięcy. Wciąż wiele zostało do poprawy. Od kwietnia współpracuję z panią psycholog i też dzięki niej jestem liderem Grand Prix i mistrzem Polski – mówi Dawid Kubacki, który w sobotę po drugim skoku przeżył chwile niepewności.
- Przeżyłem chwile grozy czekając na wynik – przyznaje. – Nie byłbym zawiedziony drugim czy trzecim miejscem.
Kolejne zawody LGP w piątek w francuskim Courchevel. Nie pojedzie na nie Maciej Kot i Bartek Kłusek. Mają urlop. Do zespołu dokooptowani będzie ci, którzy świetnie zaprezentowali się w Wiśle.
Stefan Leśniowski










