Broń Boże nie mógł wygrać, bo wtedy losy pierwszeństwa w trzeciej lidze zostałyby rozstrzygnięte. Niestety obaj kandydaci do drugiej ligi wygrali. Dla Porońca wygrana Wisły w Skarżysku oznaczała koniec marzeń i nadziei na grę w barażu z Radomiakiem o drugą ligę.
W Poroninie obserwowaliśmy mecz walki. Zespół z Muszyny ani myślał poddawać się, grał bardzo ambitnie i rozbijał ataki gospodarzy już w zalążku. Oddał na bramkę gospodarzy dwa strzały w pierwszych trzech kwadransach. Poronin częściej był przy piłce, ale nie wypracował sobie klarownych okazji.
Za to niezbyt krzepiące wieści dochodziły z Skarżyska Kamiennej. Tam miejscowi przegrywali 0:1 z Wisłą Sandomierz. A zaraz po przerwie lider zdobył drugiego gola. Wydawało się, że to już koniec marzeń. Tymczasem niezawodny Żurawski zdobył gola, a Granat zdobył kontaktowego gola. Nadzieje nadal były żywe. Na krótko, bo odpowiedź Wisły była szybka. 3:1 dla lidera, a w Poroninie gospodarze od 75 minuty grali w dziesiątkę, po tym jak Kępa został wyrzucony z boiska. Rezultaty na obu boiskach już nie uległy zmianie. Mistrzostwo dla Wisły Sandomierz.
- Bardzo nerwowe spotkanie. Widać że presja wyniku paraliżowała nieco poczynania naszych piłkarzy. To przekładało się na płynność akcji i dokładność zagrań. Klasę zespołu poznaje się jednak, wtedy gdy potrafi wygrać mimo, że gra się nie układa. I my to zrobiliśmy. Na pewno żal, że marzenia o awansie musimy odłożyć przynajmniej na następny sezon. Trudno. Zostało nam jeszcze jedno spotkanie. Chcemy je wygrać i w dobrych nastrojach zakończyć rozgrywki – podkreślił trener Porońca Przemysław Cecherz.
Poroniec Poronin – Poprad Muszyna 1:0 (0:0)
1:0 Żurawski 58
Poroniec: Królczyk - Zielonka, Pluta, Mikołajczyk, Kępa, Bartos, Nowak, Łyduch (54 Gadzina), Leszczak (90+1 Dudzik), Wolański, Żurawski (89 Senderski).
Stefan Leśniowski










